L.A. Without a Map

1 godz. 47 min.
6,6 616
ocen
6,6 10 616
942
chce zobaczyć
{"type":"film","id":7000,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/L.A.+Without+a+Map-1998-7000/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Los Angeles bez mapy
  • kangur_msc_CM ocenił(a) ten film na: 7

    takimi bombkami obwieszona, że aż chce się patrzeć.

    Główny bohater - szkot Richard (David Tennant), pracujący w zakładzie pogrzebowym poznaje Barbarę (Vinessa Shaw). Zakochuje się w niej. następnie rzuca wszystko i jedzie za nią do Los Angeles. aaa... no i wbrew tytułowi - TO NIE JEST FILM DROGI!
    Nie brzmi to oryginalnie, i można by sie spodziewać historii o wymowie w stylu "rzuć wszystko, bądź spontaniczny, gdzieś tam jest twoja druga połówka... bla bla bla". Z początku jednak wszystko brzmi jak historia w stylu "siedź na dupie, i się ciesz, z tego, co masz, bo po tej przygodzie ode chce Ci sie wariactw..." :), bowiem Richardowi w LA z początku układa się nie za dobrze. to w sumie zabawniej i oryginalniej. ale niebawem film porzuca rozkaźniki miłosno - przygodowe i tu w tle romansu mamy widoczną gołym okiem krytykę amerykańskiej branży filmowej, jako przykładu na to, jakie to złe i niedobre zasady żądza naszym światem. Zrobione to troszkę naiwnie, a miejscami wręcz stereotypowo, zresztą ile nasz fiński reżyser może wiedzieć o zapleczu amerykańskiego showbiznesu?

    no więc niby banalna komedia romantyczna, której oryginalność wydaje bardzo powierzchowna. Płytki romans (bo jak dla mnie dokładnie taki był, zero magii) i płytka krytyka showbiznesu....na do datek o ile David Tennant zagrał bardzo fajnie i jego postać da się nawet lubić, to Vinessa Shaw ani urodą, ani grą aktorską, ani postacią, w która się wcieliła w ogóle mnie nie urzekła. na dobrą sprawę prawie całkiem mnie przestała interesować, gdy tylko w filmie pojawili się ciekawsi bohaterowie.
    właśnie.. i tu zaczyna się robić ciekawie, bo pomimo wszystkich zarzutów, jakie wyżej z siebie wyplułem, film mi się podobał i daje 7 na 10 gwiazdek.

    a więc tak: Barbara ma koleżankę Julie, w którą wcieliła się Julie Delpy (tak to ta z dwóch dni Paryżu). Richard natomiast poznaje Mossa - dość ekscentrycznego osobnika, u którego wynajmuje pokój, w niego z kolei wcielił się nikt inny jak Vincent Gallo, jeden z tych aktorów, którego po jednej małej roli można zapamiętać na zawsze. (u mnie taką rolą była kreacja w "Palookaville"). Co prawda rola Julie Delpy nie wyróżnia się specjalnie (i tak wzbudziła we mnie więcej sympatii niż Barbara), ale Vincent Gallo był wg mnie rewelacyjny. świetna postać, świetne teksty, świetny sposób mówienia i mimika, Vincent zagrał idealnie, i właśnie takie postaci ciągną ten film w górę.

    To nie koniec. Niejaki Cameron Bancroft wcielił się w Patterson'a. niemalże książkowy przykład gwiazdora-dupka. strasznie stereotypowy i przerysowany, ale to chyba zabieg celowy. śmieszy i irytuje. dobrze, że jest. Mamy też agenta, któremu Richard próbuje opchnąć scenariusz. Koszmarny palant. dobrze zagrana i najlepiej reprezentująca shobiznes postać w tym filmie.

    no i to nadal nie koniec. tak, w tym filmie naprawdę pokazuje się Johnny Depp. z początku nieśmiało gestykuluje twarzą z plakatu do filmu "Dead man" Jarmuscha, ale później...
    Jeśli ktoś lubi epizodyczne i drugoplanowe smaczki mamy tu jeszcze króciutkie występy Amandz Plummer, zespołu Leningrad Cowboys i ... Jerzego Skolimowskiego. a chwilowo pokazują sie też Anouk Aimée i Robert Davi.

    i tak banalny i raczej płytki filmik staje się świetną rozrywką. skróciłbym go natomiast o 10 minut, wycinając dialogi Richarda z Barbarą, gdy ona to mówi teksty w stylu "jak byłam małą dziewczynką bla bla bla to moja mama bla bla już wtedy wiedziałam, jakie zasady rządzą światem bla bla bla "

    warto obejrzeć 7/10