Jak na ostatnie horrory, które zamiast trzymać w napięciu i straszyć (co powinno być ich głównym zadaniem) pokazują latające naokoło kawałki mięsa, co jest bardziej obleśne i obrzydliwe niż straszne, film ten zdobył moje uznanie. Oczywiście były dwa momenty, na które nie mogłam prawie patrzeć. :P (Pierwszy to ten, w którym ten pierwszy ochroniarz podrzyna sobie gardło - nigdy tego nie lubiłam. Drugi - gdy siostra Bena rozrywa sobie szczękę.) No ale jest to dawka w miarę akurat. ;) Naprawdę mało jest horrorów, które w jakiś sposób wywołują u mnie jakiekolwiek poczucie strachu. Ten zalicza się do nich jak najbardziej. Dałabym maxa, ale... No właśnie. Jest jedno ale. Bardzo subiektywne. Nienawidzę takiego rodzaju zakończenia - niedopowiedzeń. :P Chociaż przyznam, że końcówka zaskoczyła mnie bardzo. Spodziewałam się większego banału. Ale i tak wolę dopowiedziane zakończenia. ;) Chociaż jest to może wstęp do drugiej części, którą być może ktoś kiedyś nakręci. ;) Aha, jeszcze jedno mi się bardzo podobało. Muzyka. A konkretnie muzyka przy napisach początkowych i końcowych. :) To by chyba było na tyle. :)
Zgadzam się... wśród dzisiaj kręconych horrorów, ten jest naprawdę niezły. Zgadzam się też co do muzyki. Było kilka momentów, w których film zdawał się ciągnąć, ale to zawsze można przewinąć ;). Co do zakończenia - mi akurat bardzo się podobało, każdy spodziewał się (a przynajmniej ja) happy endu, a tu taka niespodzianka :)
Może nie spodziewałam się happy-endu, ale wolałam, żeby albo wrócił do rodziny, albo żeby zginął i koniec. ;)
On właśnie zginął:) Przejście na drugą stronę lustra oznacza śmierć. Odciski dłoni w lustrze na początku filmu zostały zrobione przez dusze ludzi zabitych przez demona. Przynajmniej ja tak to rozumiem:)
dokładnie tak. końcówka była oczywista. to coś w stylu 'Innych'. zginął i przeszedł na drugą stronę lustra. stąd też ta ręka. pamiętacie jak na początku filmu próbował wytrzeć ślady dłoni z lustra? nie dało się, bo były odbite po drugiej stronie. po prostu po śmierci człowiek przechodził na drugą stronę lustra. ot, cała filozofia.
Końcówka zdecydowanie najlepsza,właśnie ostatnia sekwencja podnosi wartość filmu w moich oczach....gdyby nie to zaskoczenie,byłby średniak....
do scen, na których ten film traci dodałabym palącą się kukłę na końcu, przez którą główny bohater umiera.
Znaczy wiem, że zginął, ale mi chodziło w sensie takim, że umrze i go już w ogóle nie będzie. :P Bo kiedy odbił tą swoją łapę na szybie i ujrzałam napisy końcowe, to zaczęłam się zastanawiać CO DALEJ...? A nie lubię zadawać tego pytania po obejrzeniu filmu. ;P ;)
W rzeczy samej:)
Czyli w stylu za jakim nie przepada pani "m4d214" ;)
W sumie też wolę "wyjaśnione zakończenia",
jednak te niedopowiedziane też mają swój urok. Sprawiają, że jeszcze chwile po obejrzeniu filmu, siedzisz w fotelu bez ruchu, z lekko przymrużonymi oczami i różne myśli snują się w twojej głowie.
Z pewnego punktu widzenia znacznie podnosi to wartość filmu.
Jednak z drugiej strony może to trochę denerwować, że reżyserzy ostatnio dość często uciekają się do tego typu sztuczek.
Ale muszę przyznać, że film mi się podobał.
A teraz SPOJLER.........
Tylko ta baba jaga mogła zostać zastąpiona czymś innym.
Czymś mniej banalnym i prostackim.
Byłoby znacznie ciekawiej i lepiej dla filmu.
Podobne potworki zepsuły trochę klimat w filmach "Zejście" oraz "Boogeyman".