Dobrze skonstruowany scenariusz, wręcz świetne zdjęcia (zarówno światło jak precyzyjne i przemyślane ruchy kamery), montaż bez zarzutu, przyzwoite efekty specjalne a i Kifer Sutherland całkiem dobrze (a może nawet lepiej:):):) sobie radzi.
Niby nic nowego, zero ekstrawagancji, ale też nie ma żadnego silenia się, pozy...
Momenty w których ktoś ginie są pokazane w sposób brutalny, krew itd co jest jednym z dwóch plusów tego filmu, drugim jest Paula Patton biegająca w mokrym podkoszulku ratująca bardzo nudną końcówkę filmu. Główny bohater według mnie kiepsko aktorsko, a fabuła filmu i zachowania osób nie za bardzo trzymały się kupy....
(spoiler) Trzy wybuchy płomieni w twarz, dwa rozwalenia własnym ciałem ściany, brak śladów nadpalenia po walce z szalejącym ludzkim/ demonim truchłem, a potem się jeszcze wygrzebał z gruzów... Dobrze, że ostatnie dwie minuty były, jakie były, bo bym (NIE DAJ BÓG!) pomyślała, że Amerykanie przegięli z heroizmem:/