Wiele ciekawie zrobionych scen, przy ktorych przeszly mnie ciarki. Sczegolnie, jak matka zobaczyla w lustrze synka, ktory pozostal siedzac... - i tu w koncu uwiezyla, ze maz ma racje.
Oczywiscie, ze mozna sie czepiac niedociagniec, ale wazne, ze film nie pozostawia specjalnie ani niesmaku, ani nie daje powodu, aby go negowac, czyli - nie wywiera znanego uczucia "kiczu".
Polecam, rowniez ze wzgedu na dobra gre K. Sutherland'a.