No ja musiałam troszkę nad tym pomyśleć;) Wydaje mi się, że Ben sam znalazł się po drugiej stronie lustra - został w nim uwięziony, jak Ci wszyscy, których uwolniła Anna, ta zakonnica. Dlatego czytał wszystko wspak i nikt go nie widział.... Coś w tym stylu ;)
końcówka była oczywista. to coś w stylu 'Innych'. zginął i przeszedł na drugą stronę lustra. stąd też ta ręka. pamiętacie jak na początku filmu próbował wytrzeć ślady dłoni z lustra? nie dało się, bo były odbite po drugiej stronie. po prostu po śmierci człowiek przechodził na drugą stronę lustra. ot, cała filozofia.
mnie bardziej zastanawiało, czemu był tam sam, skoro przed nim umarła chyba dość spora liczba osób.
być może... i teraz nazbiera się znów 'trochę' osób, które będą czekały na 'uwolnienie'. i tak w koło Macieju
Moim zdaniem nikt nie został przez zakonnicę uratowany oprócz rodziny Bena. W lustrach siedziały jakieś demony, chciały z powrotem wstąpić w ciało Anny Esseker (może miała jakieś predyspozycje, że im tam u niej było dobrze). No i wstapiły. Ale jak Ben uśmiercił jej ciało, to znowu demony weszły w lustra. A sam Ben zginął przywalony przez cegły itp. Ponieważ stało się to przez lustra, to został uwięziony po drugiej stronie.
A czemu tam nie było innych osób. Bo to były tylko dusze. Każda uwięziona w lustrze dusza może mieć swoją odrębną iluzję rzeczywistości i w ten sposób przeżywać swoje własne piekło albo swój własny czyściec.