nie widziałam jeszcze tak nieudanej adaptacji książki Jane Austen, scenariusz tego filmu nawet nie leżał obok jej powieści. Drętwe aktorstwo(z małymi wyjątkami), przesłodzona fabuła ( najgorsza jest scena gdy Edmund "uświadamia" sobie że kocha Fanny - szkoda że jeszcze nie poraził go przy tam grom z jasnego nieba), mało zabawne dialogi. Nie ma tej ironii i humoru, z której znana jest Austen. Po prostu kolejna bajka dla nastolatek...
Ten film jest tak kiepski, że nawet nastolatkom się nie spodoba, i tak nijaki, że aż szkoda psy na nim wieszać ;). Ale czego się spodziewać po filmie, w którym scenę tańca kręcili jeden dzień (dla porównania - w "Opactwie Northanger" - dwa tygodnie), a najwięcej pieniędzy wydali na suknię ślubną Fanny... Nie mówiąc już o tym, że wszyscy się cieszyli (a szczególnie odtwórczyni Fanny), że nie muszą mówić "sztywnym" językiem powieści Austen, ale są bardziej nowocześni ;).
Pocieszające jest to, że ten film nie dotrze do zbyt wielu widzów...
Zgadzam się jak najbardziej. Oglądając ten film cały czas myślałam o tym aby uczesać główną bohaterkę. Co to za fryzura .. nie na tamte czasy .. i ta końska szczęka.Czy naprawdę nie było żadnej lepszej aktorki!!!! Rany! zdecydowanie najgorsza adaptacja. Na osłodę pozostaje kreacja Edmunda Bertrama.
Ten film nie ma ani akuratności wersji z 1983 roku, ani jakiegoś nowego pomysłu jak w wersji z 1999 roku.
Pomysł na rolę Fanny: nieuczesane włosy.
Główny punkt programu: zęby głównej bohaterki.
Akcja ograniczona do odegrania (i to po łebkach) paru epizodów z książki :/
Plusy: Hodge w roli Sir Thomasa no i fakt że to ekranizacja Austen :]]]
Zgadzam się z Wami, za cholerę nie podobała mi się ta wersja Mansfield Park. Musiałam sprawdzić czy jestem jedyna w tym, ale na szczęscie nie jestem wyjątkiem :)
Zmusiłam się do oglądnięcia...Już wcześniej czytałam komentarze na temat tej ekranizacji i miałam nadzieje, że po prostu się mylicie:)
Niestety mieliście racje:/ Fatalne przez duże F:/
A już końcowych scen nie mogłam znieść... te "uświadomienie" Edmunda...poraziło pewnie nie jednego widza:/
Tak. Zupełnie się zawiodłam na tym filmie! Najbardziej nieudana adaptacja książek Jane Austen. Totalne DNO.
Byłam strasznie zawiedziona kiedy zobaczyłam, kto gra główną bohaterkę... ;///. Nie chodzi o to, ze nie lubię tej aktorki itd., ale, no proszę... Czy ona przypomina w czymś kruchą, NIEŚMIAŁĄ (a nie ciągle szczerzącą się), chorobliwą i cichą Fanny Price?
Film nakręcony po łebkach, mam wrażenie, że powstał góra w tydzień i nikt tam się nie miał nawet zamiaru postarać. No może oprócz aktora grajacego Edmunda. Zupełnie nie polecam.