Poszedłem na ten film na godz. 22, ale wypoczęty z dużym apetytem na "duże" kino. Po półtorej godzinie efektownej walki dobra ze złem ... zasnąłem. Następnego dnia czytam w Polityce recenzję, a tam m.in.cyt.: "Dopiero po 120 minutach projekcji odczuwa się przyjemny wstrząs, bo oto znowu zachwiana zostaje pewność i trzeba się zastanowić, o jakiej, u licha, rzeczywistości starają się nam opowiedzieć Wachowscy. " W kinie do tej pory zasnąłem tylko raz, na Dzieciątku z Macon, ale miałem wtedy strasznego kaca, a film do najlżejszych nie należy. Mimo wszystko ta recenzja skłania mnie do obejżenia tych 40 minut Rewolucji, które zgubiłem.
P.S. Polecam w/w artykół "Słaba trójka". jest na stronie http://polityka.onet.pl/162,1139717,1,0,2427-2003-46,artykul.html