....a tak na prawdę to fabuła filmu jest stara jak świat , tylko ujęta w takich realiach, że warta zobaczenia i na topie. Większość niesamowitej fabuły pochodzi z buddyjskiej filozofi (czyli widzisz to co chcesz widzieć, ważne jest nie to kim, gdzie i kiedy jesteś ale co czujesz, możesz się wyzwolić ect.) Umysł jest najważniejszy i to od tego zależy w jakim żyjesz świacie.
Odwieczna walka ze złem, nieświadome niewolnictwo i nie zwracanie uwagi podczas życia codziennego na pewne oczywiste szczegóły. Generalnie świat ludzi w matriksie jest tylko i aż rzeczywistym i w pewnym stopniu wyreżyserowanym podwójnym snem. Czyli wszystko co uważamy za nasze życie jest jedynie impulsami elektrycznymi, to dało reżyserom Matrix'a wielkie pole do popisu i je wykorzystali:) Po uwolnieniu Neo ze świata snów, ruch oporu zaczyna programować "nowego człowieka" do walki w systemie, aby uwolnić ludzi( o ile to wogóle jest możliwe , ale starają sie :P). Oczywiście jego możliwości są na tyle zaskakujące że ograniczenie istnieje tylko w jego "źle wytrenowanym" umyśle (co z resztą było celem świadomych maszyn).
Wszystike części z lepszymi i gorszymi realizacjami niektórych wątków prowadzą do końca, czyli ochrony ostatniego miasta ludzi - Syjonu "Zion", a w rzeczywiscości do jednego z wielu jego zniszczeń. I końcu Neo spotyka się z architektem Matrix'a (moim zdaniem najlepsza scena z 3 części). Spotkanie jest w pokoju z niezliczoną ilością monitorów, które aktualnie pokazują twarz Neo i jego reakcję na wypowiadanie słowa przez architekta. Jest to zobrazowaie i konfrontacja jego wielu wcieleń w tej postaci....i okazuje się ze film to pętla ....