Wszyscy sie zachwycaja Matrixem i jego pzrelomowa fabula. Doprawdy fascynujaca jest mysl, ze nic tak naprawde nie jest realne i nie istnieje w tej formie jaka sobie wyobrazamy.
Jednak malo kto sobie uswiadomil, ze ta mysl istnieje juz od wiekow. Chodzi tutaj o "zwyczajna" teorie poznania, o ktorej mowil juz Platon kilka wiekow przed nasza era. Kartezjusz sformulowal pozniej slynne "Cogito ergo sum" (mysle wiec jestem). Tutaj mamy zawarta teorie tego filmu. Na poczatku i w polowie XX wieku powstalo kilka przelomowych ksiazek, ktore ukazywaly swiat pod rzadza maszyn. Chodzby pare miesiecy przezd Matrixem w kinach pojawil sie film p.t. "13th Floor", ktory rowniez przedstawia wirtualny swiat kreowany przez komputer, do ktorego sie mozna po prostu podlaczyc (sama taka idea to rowniez filozofia wykreowana na poczatku XX wieku).
Jak widac film ten wcale nie byl taki przelomowy i unikalny.
Jedynie efkety specjalne byly wyjatkowe.
Ja nigdy nie twierdziłam, że Matrix jest przełomowy i unikalny... Wciągający, ciekawie zrealizowany, owszem, ale żeby zaraz unikalny?
Wachowscy być może znali te teorie, książki filmy, może i nawet wzorowali się na nich po trochu, ale żeby zaraz plagiat? Po tylu latach istnienia filmu i jeszcze dłuższym okresie istnienia literatury (bo scenariusze, bez których film nie powstanie, można przecież nazwać tekstami literackimi) naprawdę trudno jest o oryginalność...