Matrix - i wszystko jasne. Dziś już chyba nie ma osoby, która nie znałaby tego filmu, stąd ta recenzja będzie już trochę nieświeża. Mamy kluby fanów, gadżety, 2 kolejne filmy + uzupełnienie fabuły, komiksy, scenariusze, zdjęcia, wywiady i masę, masę innych rzeczy związanych z tym filmem. Pojawiły się nowe stereotypy, nowe przykłady do odwoływania się i parafrazowania. Powstał klasyk.
Zacznę od przyczyn sukcesu "Matrixa" - po pierwsze nikt się takiego filmu nie spodziewał. Nie było głośno przy jego realizacji, pojawiły się nowe twarze, a aktorzy - główni bohaterowie - byli znani kinomanom z innych, mniejszych ról. Kiedy wszedł do kin - nikt nie krzyczał: "oto film wszechczasów" - to się z czasem utarło.
No i sięgnijmy sedna sukcesu: po pierwsze - realizm. Fani pierwszej części miażdżą jej kontynuacje nie dlatego, że jest kiepska. Ba! Momentami to poczciwa "jedynka" się chowa. Sęk w tym, że w "Matrix" poznajemy ludzi - takich jak my sami. Ludzi, którzy jedzą, piją, bawią się..... pamiętacie scenę, gdzie Neo jechał samochodem do wyroczni i naszły go wspomnienia? To jest ludziom bliskie - nie pościg pod prąd. Kolejną przczyną sukcesu stała się głęboka fabuła, pełna odwołań, ukrytych znaczeń i sugestii, co sprawia, że do filmu chce się wracać i każde obejrzenie sprawia, że zauważamy nowy szczegół. Połączenie "Alicji w krainie czarów", mitologii i Biblii tworzy tutaj niesłychaną symbiozę ze światem cyfrowym - postacie, rzeczy, zjawiska z "Matrix" tworzą w ten sposób obszar na osobną dyskusję. Idąc za ciosem, mamy trzeci czynnik sukcesu: filozofia. Jest ona trochę uboga i łatwo w niej znaleźć szereg wyłomów, ale za pierwszym razem wydaje się być prawdziwa! Tu też mamy odniesienia do różnych religii, głównie Buddyzmu (co w żenujący sposób próbuje kontynuować "Reaktywacja"). Do tych wszystkich czynników należy dodać naprawdę umiejętnie skonstruowaną fabułę i element zaskoczenia (np. spotkanie z Wyrocznią) oraz efekty specjalne, powalające na kolana.
Dla mnie "Matrix" jest niczym innym jak doskonałym filmem. Takim, jakie ogląda się czasem dla odprężenia. Nie jestem może fanem tego filmu (tj. nie zbieram koszulek, gadżetów, nie podniecam się fabułą i nie identyfikuję sie z postaciami świata "Matrix") - ale jestem zwolennikiem. Wielu krytyków zarzuca "to" czy "tamto" ale nie można zaprzeczyć, że - reasumując - jest to film doskonały. Gdyby każdy film gatunku science fiction zawierał chociaż trochę tej frajdy, jaką daje"Matrix", kino stałoby naprawdę na wysokim poziomie.
Pozostaje mi postawić w pełni zasłużone 10/10