GERTY z głosem Kevina Spaceya czyni ten film wyjątkowym. Bez wątków z jego udziałem film straciłby połowę swojego waloru. Film oceniam na 8+/10
Nie jestem w stanie myśleć o GERTY'm bez odwoływania się do HAl'a - 9000. Cały czas się spodziewałem, że obróci się przeciwko Sam'owi, a reżyser zakpił ze mnie podle - okazał się przyjacielem :P. Swoją drogą, było to dość zabawne i zaskakujące. GERTY wyraźnie nawiązuje do Hal'a i myślę, że było to zamierzone. (więc nie czyni go to aż tak wyjątkowym)
Biorąc pod uwagę kontekst stosunku człowieka do technologii (który jest wielokrotnie poruszany przy Odysei), można by wysunąć wniosek, że podczas gdy w obrazie Kubricka dominuje lęk i obawa przed nią (który w ówcześnie był dość powszechny), Moon przedstawia współczesny stosunek człowieka do tejże. Bardzo duże wrażenie wywołała na mnie ta otwarta polemika z Kubrickiem. Szczególnie biorąc pod uwagę, że oba komputery postawione są w sytuacji bardzo zbliżonego konfliktu. Aż Żałuję, że Kubrick nie może już zabrać głosu i przyjąć stanowiska w tej sprawie :(.
Więc wyobraź sobie, że w filmie pominięto by wątek GERTYego. Wówczas nie byłby już taki ciekawy prawda? To raczej oczywiste że porównanie z HALem samo się tu nasuwa. Taka była moja pierwsza myśl, kiedy zorientowałem się, że film zawiera w sobie motyw sztucznej inteligencji sprawującej pieczę nad człowiekiem. Szybko jednak zacząłem patrzyć na GERTYego jak na autonomiczny byt, oderwany od swoich filmowych poprzedników. Wybór Spaceya na lektora, oraz pozwolenie GERTYemu na graficzne wyrażanie "emocji" za pomocą emotikonów było tutaj strzałem w dziesiątkę. Nie zgodzę się też, że film rezygnuje z krytycznego podejścia do rozwijającej się technologii. Na końcu okazało się przecież, że motywy postępowania GERTYego były nie do końca ludzkie. Co więcej, patrząc na film w ujęciu całościowym można by pokusić się o stwierdzenie, że jest on wyrazistą krytyką współczesnego świata, który koncentrując się na ekspansji i rozwojowi, gubi gdzieś po drodze etykę.
"Postać" GERTego jest tu całkiem sprytnie zmontowana. W zasadzie robi on dokładnie to co nakazuje mu oprogramowanie - pomaga Bell'owi. Nie się jednak nie odnieść wrażenia że z pomocy tej czerpie swego rodzaju satysfakcję. Nie pomaga tylko w tedy gdy jest proszony, ale nawet wykazuje własną inicjatywę (scena z kodem dostępu).
A jeśli chodzi o porównanie obydwu wspomnianych powyżej filmów, to według mojej opinii obraz Kubricka jak wspomniał mosheh przedstawia technologię jako złą samą z siebie, tutaj zaś "zło" spowodowane jest nie przez technologię (klonowanie) a przez sposób jej wykorzystania (stworzenie człowieka na 3 lata żeby odbębnił robotę). Jeszcze raz przekonujemy się że to "człowiek człowiekowi zgotował taki los"
Film zdecydowanie dobry. Mimo niskiego budżetu udało mi się poczuć atmosferę bazy księżycowej. Polecam (8/10 ode mnie).
Owszem, GERTY dużo wprowadza do filmu i tu się zgadzam w 100%. Po prostu uznałem, że ciekawie byłoby dołożyć do tego wątek Hal'a. GERTY wywarł na mnie również bardzo duże wrażenie i zgadzam się z twoją opinią i nie usiłowałem jej podważyć, a tylko dodać ciekawe tło do dyskusji.
Wydaje mi się, że odpowiedzialnością za moralne nadużycia obarczona jest korporacja, bardziej niż technologia sama w sobie. Technologia przedstawiona jest jako narzędzie w rękach człowieka i nie stanowi zagrożenia sama przez się. W przypadku Odysei, to właśnie HAL był źródłem zagrożenia - a przynajmniej takie odnoszę wrażenie.
Z resztą zarówno GERTY jak i Sam(owie) są właściwie sprowadzeni do roli podmiotów korporacji. Podział jaki się zarysowywuje, to nie człowiek i technologia, a korporacja i jej ofiary. Lunar nie widzi różnicy pomiędzy Samem, a GERT'ym więc jadą na jednym wózku. Właściwie jest to zbliżone do sytuacji znanej nam z Obcego.