Na przełomie marca i kwietnia 1950 roku w Muzeum Narodowym w Warszawie odbyła się wystawa plastyków, podczas której zaprezentowano obrazy i rzeźby stworzone wedle reguł "nowej sztuki" - sztuki socrealistycznej. Kamera Makarczyńskiego i Fuchsa ukazuje poszczególne eksponaty portretujące ludzi pracy, robotników i chłopów walczących o pokój, obrońców proletariatu, pogromców faszyzmu. Filmuje również zwiedzających wystawę, którzy pod okiem znawców uczą się oglądać sztukę, czerpać z niej przyjemność i wiedzę. Odbiorcą "nowej sztuki" jest nowy widz: robotnik i chłop. Narrator (Jan NowickiAndrzej Łapicki) z entuzjazmem relacjonuje rzekome wrażenia zwiedzających, przedstawia założenia socrealistycznej sztuki, a w drugiej części filmu bezlitosnej krytyce poddaje "wynaturzoną sztukę imperialistycznego Zachodu" - dzieła Henry MooreHenry’ego Moora, Salvadora Dalego, Joana Miró. W części finałowej filmu kamera powraca do wnętrz warszawskiego Muzeum Narodowego, znów ukazuje socrealistyczne obrazy i rzeźby, a narrator skrzętnie wylicza podejmowane w "nowej sztuce" tematy. Nie ma w niej miejsca na rozdział pomiędzy sztuką, a życiem - murarze oglądają więc namalowanych murarzy i przodowników pracy na wiecu z udziałem Bolesława Bieruta. Mówi o przyjaźni między narodami, głównie o przyjaźni polsko-radzieckiej, oraz wyznacza kierunki na przyszłość. Makarczyński posługuje się w "Nowej sztuce" wszystkimi środkami typowymi dla ówczesnej propagandy: nachalnym, silnie zretoryzowanym komentarzem, dychotomicznym obrazem rzeczywistości, kontrastowaniem, patosem wzmocnionym przez muzykę, tautologiczną inscenizacją.
platforma vod