Trochę w zamyśle podobny do "Eden lake", ale na pewno nie może się z nim równać. Tutaj jakoś
nie było emocji, oglądałem bez specjalnego utożsanienia się z ofiarami i ich losem."Eden lake"
mną wstrząsną, a "Oni" szczególnie mnie nie poruszył.
"Eden Lake" miał rzeczywiście bardzo intensywne i wstrząsające zakończenie, jedno z lepszych w tego typu filmach, ale obraz jako całość nie był niczym specjalnym. Raziła głupota głównych bohaterów i nieziemskie momentami wręcz wyczyny głównej "heroiny" (ode mnie 6/10, głównie ze względu na zakończenie). A "Oni" wypada lepiej pod względem całokształtu. Wstrząsające, że ten obraz powstał na faktach. Mi osobiście omawiany tu film podobał się bardziej od "Eden Lake".
Jak się nie wykańcza oprawców, gdy jest okazja to płaci się cenę straty życia.
Mężczyzna mógł dobić opryszka znokautowanego przy samochodzie i drugiego przy próbie uduszenia jego żony.
Zostało by wtedy tylko dwóch. Kobieta miała szansę też zabić jednego kamieniem, a nie potrafiła.
W przyrodzie nic nie ginie.
Nie każdy, nawet w ekstremalnej sytuacji, potrafi zmienić się w zabójcę. Może kilkanaście lat temu napisałbym podobne słowa do Twoich, ale teraz...Rzeczywistość znacznie odbiega od tego co piszesz. Sam nie wiem jak bym się zachował w podobnej sytuacji. A gdybać to sobie można siedząc wygodnie przez ekranem telewizora/monitora.
To tylko zależy od tego jaki kto ma silny instynkt przetrwania.
Kiedyś zauważ, kiedy nie było takiego strachu przed skazaniem za wykroczenia
gwałty czy zabijanie było tak naturalne jak jedzenie, picie, wydalanie.
Teraz to jest naturalne tylko w państwach, gdzie panuje bezkarność oraz
na wojnach. Wtedy są masowe kradzieże, gwałty i morderstwa.
To wiele mówi o prawdziwej istocie człowieka.
Obejrzałem. Jako całość wypada średnio. Surowość obrazu, zastosowanie trików dźwiękowych czy budowanie suspensu przy pomocy odpowiednich ujęć jakoś jednak nie wykrzesało odpowiedniego klimatu. Film po prostu nie ma kopa, który często posiadają produkcje reklamowane jako "bazowane na faktach" (np. "Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną"). Biorę, "bazowane" w cudzysłów, ponieważ nie mogę znaleźć jakichkolwiek źródeł, które mówiłyby o wydarzeniach będących kanwą tego filmu, więc zabieg prawdopodobnie jest taki sam jak u twórców "Teksańskiej...". Na plus: dobry początek, Olivia Bonamy, triki kamerą, dźwięk i lokacje. Wady: brak atmosfery, brak strachu i kiepski finał. Szkoda, bo mógł wyjść kawałek dobrego kina.