Są takie filmy, które wchodzą na ekran jak pewny siebie gość na przyjęcie. Wszyscy znamy tego kolesia. Wita się z każdym, opowiada anegdoty, a po godzinie wszyscy wiedzą, że to on jest duszą towarzystwa. Każdy chce choć na chwilę znaleźć się obok niego, a kobiety patrzą na niego maślanymi oczami. No i "Opus" próbuje tak wejść… ale potyka się o próg, rozlewa drinka i przez resztę wieczoru udaje, że to było zamierzone. I udowodnij, że jest inaczej.
więcej