Coś niby pomieszanie "Trzynastego Wojownika", "Obcego","Beowulf'a" itd, itp, etc, xyz. Nie ma nawet jednej sceny w tym filmie która nie przypominałaby innego, lepszego filmu. Podczas oglądania "Outlandera" da się zauważyć masę błędów. Skrzyżowanie słabego horroru, słabego romansu, ładnej scenerii, kostiumów z używańca i dużej dozy banału... - Jeszcze jesteście zainteresowani? - do tego skąpy scenariusz, postacie tworzone bez wyobraźni, zwykłe, przyziemne dialogi i zwyczajne zwroty akcji... - jeszcze nie? - ... nędzny, mierny, obskurny, niskobudżetowy.
Dziwne powiązanie, prawda? Kosmita, który przybywa na ziemię w epoce żelaza i kuma się z Wikingami, nieźle. Moim zdaniem, mimo wszystko "Cudzoziemiec" ma u mnie czwóreczkę bo pomysł dobry ale wykonanie tak mierne jak moje wyniki z sesji. Gdyby dać scenariusz jakiemuś dobremu reżyserowi to nabrałby uroku:) bo jak na razie to wygląda jakby scenariusz z komiksem się na łby pozamieniał.