O ŻESZ... SERIO???

Nie mogę jednoznacznie powiedzieć, ze to zły film. Oceniłem go na 6/10. Bo wciąga i generalnie jest dość przyjemny. Ale skala absurdów, naciągactwa i zgranych klisz zwyczajnie doprowadza do szału.

Tym złym jest najlepszy przyjaciel głównego bohatera? Serio? Ile to już było razy? I bohater orientuje się po tym, jak przyjaciel ów wypowiada jakąś kompletnie z dupy sentencję, tę samą, którą wypowiedział morderca? SERIO? W dodatku sentencja ta jest tak jaskrawa i czytelna, że usłyszawszy ją po raz pierwszy, od razu wiesz, że to ona właśnie będzie kluczem. W finałowej scenie tylko czekałem, aż ją usłyszę. Gdy padała, tylko westchnąłem. A wraz ze mną niemal całe kino. Więc nie tylko ja byłem zniesmaczony. Wyglądało to tak, jakby scenarzyści przespali ostatnie dwadzieścia lat. Jeden z nich wyreżyserował wcześniej „Non-stop”, więc najwyraźniej uznał, że da się dwa razy sprzedać to samo. Pozostali dwaj to debiutanci i to po prostu widać. Absurd goni absurd.

Oto więc potężna i wszechwiedząca zła kobieta zmusza naszego bohatera, by pociągu podmiejskim odnalazł pewną osobę. Osobę, która „nie pasuje”. Gdyż z jakiegoś powodu kobieta sama owej osoby namierzyć nie potrafi. Potrafi wprawdzie czytać w myślach, bo dzwoni zawsze, gdy bohater wykona jakąś akcję, gdzieś przyjdzie, kogoś ukatrupi, bo ale tej jednej osoby wytypować nie potrafi.

A nie, czekaj. Pod koniec filmu bohater zdaje sobie sprawę, że przecież on jest w tym samym pociągu co zawsze. A więc by mogli się spotkać, on i „niepasująca osoba”, to zła kobieta musiała zadbać, by „niepasująca osoba” wsiadła do tego właśnie pociągu. I to zrobiła. Zatem przez cały film żąda od niego wskazania „niepasującej osoby”, choć przecież dobrze wie, kto to jest, bo sama ją tam wsadziła.

Jak tfurcy tłumaczą ten zgrzyt? Ano w bardzo prosty sposób. Bo ona chciała wrobić głównego bohatera i jego przyjaciela, który tak naprawdę był dupkiem. Ale zaraz, wrobić właściwie w co? No bo tak: dwóch policjantów zabiło urbanistę, a to dlatego, że „spisek sięgał aż ratusza”. No czyli gruba akcja. Jednym z tych policjantów był oczywiście przyjaciel bohatera. No zabili go. Wyrzucili przez okno z bardzo wysoka. I byli bardzo źli, bo nie znaleźli tajnego dysku, na którym były tajne materiały. No ale nie znaleźli i sobie poszli. Ale ów dysk bez problemu odnalazła młoda dziewczyna, która też tam była, tylko się akurat schowała. No i ona zabrała ten dysk. I to ona jest tą „niepasującą osobą”. No i okej. Jasnym jest, że trzeba ją sprzątnąć. Tylko dlaczego nie robi tego hitman? Intrygę przeprowadzono tak, by uczestniczył główny bohater, więc zła kobieta musiała wszystko zaplanować tak, by „niepasująca osoba” pojechała tym konkretnym pociągiem. Nawiasem mówiąc, bohater jechał innym pociągiem, niż zwykle, bo akurat go wylali z roboty. No ale to pewnie właśnie zła kobieta sprawiła, że go zwalniają. Bo wie wszystko i może wszystko. No więc skoro zła kobieta planuje, by „niepasująca osoba” jechała akurat tym pociągiem, no to nie ma bata, musi wiedzieć, kim ona jest. No więc niech będzie: ten teatrzyk jest po to, by wrobić bohaterów. Ale kurfa w co? Przyjaciela bohatera wrobić można było w dużo prostszy sposób. Przecież był gotów bez szemrania zabić „niepasującą osobę”. To nie można mu było zlecić tego w „spokojniejszych” okolicznościach, a potem po prostu przedstawić dowodów komu trzeba? Po co ta cała szopka? No i najważniejsze pytanie: dlaczego owa zła kobieta chciała wrobić też głównego bohatera? Tego nie wiem, bo taki powód najwyraźniej nie pojawił się w głowach scenarzystów. „Bo tak”.

Nawiasem mówiąc, całe to wrabianie to i tak było bez sensu, bo przecież w pociągu był jeszcze inny zabójca. Ten, który miał zabić „niepasującą osobę” po wskazaniu jej przez bohatera. Gdyby to zrobił, no to jak zła kobieta wrobiłaby przyjaciela bohatera? I samego bohatera? Historia urwałaby się w tamtym momencie i koniec. No cóż, na szczęście główny bohater utłukł typa, więc można było temat jeszcze kilka chwil pociągnąć.

Co wcale się filmowi nie przysłużyło. No bo już wkrótce okazało się, że cało to wrabianie jest bez sensu i całe to poszukiwanie „niepasującej osoby” jest bezzasadne, bo w pociągu i tak zainstalowano bombę, która wybuchnie i zasymuluje wypadek. No więc ja się pytam: skoro jest bomba, która zasymuluje wypadek to po uj cały ten film? Po co głównemu bohaterowi zaproponowano tyle kasy za wytypowanie ofiary? Po co zabójca w pociągu? Wystarczyło poczekać. Przecież „zła kobieta” wiedziała doskonale, w którym miejscu wysiądzie „niepasująca osoba”.

Bomba oczywiście nie wyrządziła szkód, bo bohater ogarnął temat. Jego przyjaciel dotarł na miejsce już na samym końcu filmu, będąc niejako dla złej kobiety opcją rezerwową opcji rezerwowej. Właściwie nie powinno go tam być. Rachunek prawdopodobieństwa wskazywał, że podjęte wcześniej środki zakończą temat. No ale nie zakończyły, więc przyjechał i zła kobieta mogła go „wrobić”, co planowała od samego początku, podobnie, jak wrobienie bohatera, podobnie jak zabójstwo „niepasującej osoby” przez hitmana i podobnie jak wybuch powodujący katastrofę. Jprdl serio? Strasznie dużo planów.

No ale czekajcie, jeszcze kilka słów o samej „niepasującej osobie”. To młodziutka dziewczyna, która dwa dni temu widziała morderstwo, zajumała tajny dysk z tajnymi danymi i jej koleżanka, która akurat znała kogoś w FBI umówiła ją z agentami. Wiadomo, jak to powinno wyglądać. Agenci wpadają do niej, sprawdzają wszystko, a potem ją wywożą i może pakują do programu ochrony świadków. Ale nie. TO BY BYŁO NIEBEZPIECZNE. Wobec czego ustalili, że lepiej będzie, jak się spotkają daleko za miastem, przy czym ona tam jedzie pociągiem podmiejskim, a oni czekają na nią na stacji kolejowej. Ludzie, trzymacie mnie… Dziewczyna jedzie spokojnie, słuchając sobie muzyki i czytając książkę. Jest uśmiechnięta i podśpiewuje, bo przecież wprawdzie na jej oczach zabito jej przyjaciela, no ale przecież to było już dwa dni temu. Dopiero kiedy zaczyna opowiadać, to nagle jest roztrzęsiona, zapłakana i w ogóle nieszczęśliwe dzieciątko.

No i jeszcze ten agent. Bo wiecie, najwyraźniej FBI uznało, że dziewczyna nie powinna jechać sama pociągiem. Więc towarzyszył jej agent, o czym ona rzecz jasna nie wiedziała. Przy czym ten agent to chyba nieszczególnie był obowiązkowy, bo nie jechał za dziewczyną od początku, a dosiadł się gdzieś po drodze. Nie wiem, może miał bilet zaczynający się dopiero od którejś tam strefy? Oczywiście, nigdzie w całym filmie nie powiedziano, po co on właściwie wsiadł i czy aby na pewno po to, by pilnować dziewczyny. Ale kiedy bohater podał mu nazwisko „niepasującej osoby”, tamtem natychmiast zareagował, dowodząc, że zna temat. Skoro znał, to nie był tam przypadkiem. Ale i tak bez sensu o nim gadać, bo szybko dał się zabić i tyle go było.

Prócz tego wszystkiego, sporo jeszcze było drobnostek, które w normalnych okolicznościach przeszłyby bez echa, no ale skoro już się pastwię, to się pastwię. Pociąg nabity full, zbudowane jak nasze eskaemki, 2+2, ale nasz bohater oczywiście na owym 2+2 siedzi sam, w sam raz, by sobie uciąć tajemniczą, przez nikogo nie dostrzeżoną rozmowę. I choć jest jedynie agentem ubezpieczeniowym, bez problemu wie, jak uszkodzić klimatyzację tak, by nie działała nigdzie prócz jednego wagonu. No dobra, przed dziesięciu laty był wprawdzie policjantem, ale nie elektrykiem, do cholery. No więc wyłączył klimę wszędzie, prócz jednego wagonu, „bo wtedy wszyscy na pewno przyjdą do tego jedynego i będę miał ich w zasięgu oczu”. I co? I faktycznie. Tak właśnie się stało. Co prawda w normalnym życiu ludzie najwyżej otworzyliby okna, bo nikt nie chciałby się ruszać ze swojego miejska, skoro podróż ma trwać najwyżej pół godziny, ale nieważne. Tutaj wszyscy zareagowali dokładnie tak, jak sobie bohater wymyślił. Co w sumie i tak było bezsensu, bo kilkanaście minut później scenarzyści nie pamiętali już, że przesadzili bohaterów i wszyscy z powrotem siedzieli na swoich miejscach. Ważący 30 ton wagon ciągnięty jest przez pociąg na łańcuchu, na którym bez większych problemów prowadzić by można najwyżej krowę. I to niezbyt wielką. Wszystko dla dramaturgii. Bohaterowie rozłączają wagony no ale został jeszcze ten nieszczęsny łańcuch… Inna sprawa, że po rozłączeniu wagonów natychmiast powinien zadziałać hamulec bezpieczeństwa. Bo tak się właśnie dzieje. Hamulec bezpieczeństwa jest pneumatyczny. W pozycji „otwartej” utrzymuje go ciśnienie w układzie. Po przerwaniu obwodu ciśnienie ucieka, a hamulce się zaciskają. No ale przyznaję. To już moje czepialstwo. Chyba nie znam filmu, w którym twórcy raczyliby zauważyć ten fakt.

I ta dalej, i tym podobne. Obsługa i pasażerowie wzywają policję, bo główny bohater dziwnie się zachowuje. Bohater się chowa, policja niczego nie znajduje, pociąg rusza. Wtedy bohater wychodzi z ukrycia i jak gdyby nigdy nic akcja toczy się dalej. Obsługa i pasażerowie doznają amnezji. Potem bohater uznaje, że pociąg musi się zatrzymać, więc terroryzuje bronią kierownika pociągu i zmusza go, by ten szarpnął za halmulec bezpieczeństwa. Tylko w sumie dlaczego? Tu nawet nie trzeba się znać i wiedzieć, że kierownik pociągu ma radio, dzięki któremu porozumiewa się z maszynistą. Nie trzeba, bo w kilku scenach to po prostu widać. No ale tym razem, zamiast wydać maszyniście polecenia zatrzymania pociągu, co maszynista ma obowiązek wykonać, kierownik szarpie za hamulec, po to jedynie, by poobijać tych wszystkich nieświadomych pasażerów. Nawiasem mówiąc hamulec nie zadziała, bo wcześniej wybuchnie bomba, którą zła kobieta podłożyła tylko po to, by nie wrobić bohaterów, których miała wrobić i by zabić „niepasującą osobę”, której nie zna, a którą sama umieściła w pociągu.

No ale potem wszystko dobrze się kończy. Choć bohater przez telefon słyszał, jak przestępcy porywają jego żonę, to na koniec gliniarz mówi mu, „nie, nie, spoko. Twoja rodzina jest bezpieczna. Aresztowaliśmy trzech facetów pod Twoim domem”. Dziewczyna, która szmuglowała sfałszowane dowody przechodzi gwałtowną przemianę i wyrzuca stuff do śmieci, młody maszynista i młoda pielęgniarka (która nie wiedzieć czemu jedzie do domu w sterylnym fartuchu) mają się ku sobie, choć przecież ona przez całą drogę nie zamieniła z nim słowa, bo gadała przez komunikator ze swoim facetem. Typ, który pożyczył bohaterowi komórkę i pielkił się na rozładowaną baterię, krzyczy teraz na cały głos, że główny bohater jest bohaterem. A osiłek, który najpierw był trochę podejrzany, ale potem bohater uznał, że jednak nie, bo przecież ma miesięczny, po wspólnej walce o życie, żegna bohatera przyjaznymi gestami. Swoją drogą, to było zajebiste. „Nie znam cię, nie jeździsz tą trasą codziennie” - atakuje głowny bohater. „No i co z tego?” - odpowiada typ. Po czym wypada mu bilet miesięczny. Na co bohater: „ - O nie, masz miesięczny, czyli jeździsz tą trasą codziennie. To nie ty”. Seeeeerioo?

Tak czy inaczej, wszystko dobrze się kończy, bohater wraca do policji. I potem znów spotyka złą kobietę, tym razem to jednak on ja namierzył. Wprawdzie w innym stanie i poza swoją jurysdykcją, ale co tam. Najważniejsze jest to, że ją dopadł. A dopadł dlatego, że - jak się okazało, ona, zła kobieta, szefowa niebezpiecznej bandy z kontaktami sięgającymi ratusza i - jak wynika z fajerwerków, które nam zgotowała - nieograniczonym budżetem, każdego dnia opuszcza swój domek za miastem i jedzie pociągiem podmiejskim do pracy.

Taki rzeczy jest masa. Bohater żyje w luksusowym domu i ma luksusowe auto, ale gdy zwalniają go z pracy, okazuje się, że nic nie ma, bo wszystko na kredyt i przez tyle tak nic nie odłożyli. NIby norma, ale raczej w Polsce, a nie w USA. Żona „gubi” obrączkę i przez kilka dni nic nie wspomina o tym mężowi. Żadnego „nie widziałeś przypadkiem, mojej obrączki?”, czy czegoś podobnego. Akurat po to, by potem zła kobieta mogła straszyć bohatera, że „mam obrączkę, więc musisz się domyślać, że mam też twoją żonę”. Obsługa pociągu jest zawsze taka sama, i rano i wieczorem, i każdego dnia, no bo wiadomo, że kierownik pociągu i konduktor nie mają domów tylko mieszkają w wagonie. Przejścia między wagonami ściśle do siebie przylegają, no chyba, że akurat bohater musi się tamtędy dostać do pociągu z zewnątrz. No to wtedy nie i da się wejść. Pociąg na ujęciach z zewnątrz ma raz pięć raz sześć wagonów, a w ujęciach od środka to chyba z dwadzieścia. W ostatnim wagonie jest akurat tyle gazet, by móc „na ślinę” zalepi wszystkie okna. Wprawdzie jedyny bohater, który czytał gazetę wysiadł pół filmu temu i w dodatku został od razu zabity, ale co tam. A swoją drogą zabójstwo tego nieszczęśnika też było niezwykłe. Oto bowiem zła kobieta zadzwoniła do bohatera i kazał mu patrzeć. I na jego oczach tamtego wepchnięto pod autobus, który akurat tamtędy przejeżdżał. Ba, mało tego. By bohater lepiej mógł do dostrzec, pociąg specjalnie zatrzymano w połowie trasy, co konduktor pociągu zaanonsował przez radio. Bo semafor. Niesamowite. Zła kobieta miała haka nawet na urządzenia kolejowe. Nawiasem mówiąc, ów śmiertelny „wypadek” przez okno zauważyli wszyscy. Jednak już od następnej sceny grali w karty, śmiali się i dyskutowali, jakby to, że na ich oczach tragicznie zginął człowiek było absolutną codziennością. Dodam jeszcze tylko, że nieszczęśnik ów zawsze był już w pociągu, gdy bohater do niego wsiadał, ale teraz, jadąc w powrotną drogę, wysiadł sobie akurat gdzie indziej, co kompletnie nie przeszkodziło złej kobiecie zaaranżować dla niego tragicznej, ale wyglądającej na wypadek śmierci.

O rany, mógłbym tak bez końca, ale i tak wiem, że jakieś 90% z Was nie dotarła ani tutaj, ani nawet do połowy tego tekstu.

Film tak czy inaczej polecam. Bawi, a to najważniejsze.

139
  • Dobra pasta. Mimo tego wszystkiego film ok ;) w porównaniu do Floryda Projekt wszystko będzie ok :)))

  • Mało tego. W filmie jest tak wiele błędów, że aż się zaraziłem i sam je popełniam, na przykład wtedy, gdy konduktora nazywam maszynistą, nie poprawiam literówek i takie tam. No po prostu no nie :)

  • Pisząc o filmie, używasz słowa "klisze". No i dobrze. Pytanie tylko, czym jest Twój post? Jeśli nie bezmyślną kliszą na tema rzekomo kiepskiego filmu? Wiesz w ilu postach padało to cholerne "serio"? Tylko w tej jeden sposób potrafisz wyrazić swoją dezaprobatę wobec tego filmu? Pisząc o nim posługujesz się znacznie bardziej wytartymi kliszami i nawet o tym nie wiesz.

  • dla mnie absurdem było, jak dziewczyna z różowymi włosami, psiknęła głównego bohaterowi jakimś sprayem w oczy, a on nic, nawet ręką nie przetarł, jakby go psiknęła wodą termalną :D

  • W paru kwestiach masz rację, ale nie zgadzam się z jednym:
    "A nie, czekaj. Pod koniec filmu bohater zdaje sobie sprawę, że przecież on jest w tym samym pociągu co zawsze. A więc by mogli się spotkać, on i „niepasująca osoba”, to zła kobieta musiała zadbać, by „niepasująca osoba” wsiadła do tego właśnie pociągu. I to zrobiła. Zatem przez cały film żąda od niego wskazania „niepasującej osoby”, choć przecież dobrze wie, kto to jest, bo sama ją tam wsadziła. "
    Zła kobieta nie wiedziała kto jest nie pasujący. Po prostu umówiła świadka na tej ostatniej stacji nie wiedząc kim jest świadek

    • Edit:
      W paru technicznych kwestiach masz rację, ale w ogóle nie zrozumiałeś filmu gościu! Obejrzyj go dokładnie jeszcze raz, a potem pisz jakieś recenzje!

      "A nie, czekaj. Pod koniec filmu bohater zdaje sobie sprawę, że przecież on jest w tym samym pociągu co zawsze. A więc by mogli się spotkać, on i „niepasująca osoba”, to zła kobieta musiała zadbać, by „niepasująca osoba” wsiadła do tego właśnie pociągu. I to zrobiła. Zatem przez cały film żąda od niego wskazania „niepasującej osoby”, choć przecież dobrze wie, kto to jest, bo sama ją tam wsadziła. "
      Zła kobieta nie wiedziała kto jest nie pasujący. Po prostu umówiła świadka na tej ostatniej stacji nie wiedząc kim jest świadek

      Kolejna rzecz: "Ale ów dysk bez problemu odnalazła młoda dziewczyna, która też tam była, tylko się akurat schowała"- jak było powiedziane w filmie- dysk nie był tam (w biurze), tylko w jego domu prywatnym.

      Dalej: "bohater jechał innym pociągiem, niż zwykle, bo akurat go wylali z roboty"- nie wiem po czym to wnioskujesz, jechał tym samym pociągiem co zawsze. Pozatym spójrz na pierwszy cytat- sam pisałeś że jechał tym samym haha

      "Gdyby to zrobił, no to jak zła kobieta wrobiłaby przyjaciela bohatera"- wcale nie chciała go w nic wrabiać, ewentualnie w planie B

      "bo w pociągu i tak zainstalowano bombę"- nie wydaje mi się, maszynista został bodajrze zabity z zewnątrz- widać okrągłą dziurę w przedniej szybie... nie było planowane wykolejenie pociągu, chyba że jako plan B

      "Żona „gubi” obrączkę i przez kilka dni nic nie wspomina o tym mężowi"- ona zgubiła ją tego samego dnia czy dzień wcześniej, ktoś od brudnej roboty zwinął jej tą obrączkę i podrzucił gł. bohaterowi żeby zdał sobie sprawę że mają jego rodzinę na oku

      • Wladcamuch

        Ahaś, zła kobieta umówiła świadka z FBI, nie wiedząc kim ów świadek jest. Faktycznie, ma to sens :D

        Dysk był w domu, więc wielka korporacja zła już go nie odnalazła, a młoda siksa już tak? I po co ta młoda siksa poszła do mieszkania ofiary już po zabójstwie? Bo po mojemu to powinna spieprzyć do innego stanu ze strachu.

        Co do pociągu - zgoda. Sam się już mylę. Z jednej strony to ten sam pociąg, bo ci sami ludzie, z drugiej, upływu czasu zupełnie nie pokazano, ot, poszedł, wypił browara z kumplem, potem jeszcze pogadał z "szefem" i tyle. Ale niech będzie. Ostatecznie nie powiedział żonie, więc pewnie musiał zachować pozory i po prostu poczekał na ten sam pociąg.

        Jeśli zła kobieta nie chciała wrabiać przyjaciela głównego bohatera, to skąd w ogóle udział główneg bohatera w całej tej grze, hm? Po co on tam był?

        Maszynista został zabity z zewnątrz? I hamulce też zostały "zabite" z zewnątrz? Bo przypomnę, że eksplozja nastąpiła po uruchomieniu hamulca bezpieczeństwa. I przypomnę, że po eksplozji ów hamulec NIE ZADZIAŁAŁ. Nawiasem mówiąc, maszynista leżał oparty o szybę, w której była dziura. Gdyby dostał uderzenie od strony szyby, to leżałby gdzieś po drugiej stronie kabiny. Tak działa fizyka. No i miałby dziurę w głowie, a nie oparzenia trzeciego stopnia na całym ciele.

        A żona bohatera zgubiła obrączkę dzień wcześniej, czego on zupełnie nie zauważył, bo to przecież takie normalne, że żona nie nosi obrączki. A ona z kolei nie zauważyła, że ją zgubiła, bo nie zapytała go, czy wie, gdzie jest. Takie tam, trudne sprawy. Heh.

        • To, że zła kobieta umówiła świadka z FBI dowiadujemy się chyba od głównego bohatera, albo jego przyjaciela, a nie od kobiety, więc nie ma na to dowodów tylko domysły.

          Dysk zdaje się został zabrany przez "młodą siksę" właśnie z domu i zaniesiony do biura by go oddać kuzynowi, który "wyskoczył" wtedy z okna przy pomocy policjantów

          Co do pociągu to na pewno ten sam, bo nawet przyjaciel bohatera poganiał go by zdążył właśnie na ten pociąg co zawsze.

          Zła kobieta oczywiście chciała wrobić każdego kto pomógłby osiągnąć jej cel, więc tak samo bohatera, jak i jego przyjaciela by zatrzeć po wszystkim ślady.

          Eksplozja nastąpiła na skutek uruchomienia hamulca, a nie przed czy po i wybuch z prawej odrzucił maszynistę na lewą stronę (tak działa fizyka) przy okazji uszkadzając szybę, a może ciało maszynisty wybiło okno.. Poza tym wybuch mógł nastąpić na skutek zwarcia w instalacji.
          Skoro główny bohater zna się na elektronice to źli ludzie też mogą ;)

          Żona zostawiła obrączkę w łazience (jak sama powiedziała) więc zwinięcie jej między wyjściem bohatera do pracy, a jej pobudką to idealne okno na włamanie z kradzieżą

  • Czepiasz się, ale w dobrym stylu :D

    1. Też mnie strasznie uderzyła ta kwestia, która musiała być potwierdzona przez tego złego i która była zaakcentowana do bólu...

    2. Postać tajemniczej kobiety była do d... Bo w sumie mogła zrobić wszystko, włącznie z wybiciem całego pociągu, ustawienia zasadzki na ostatnim przystanku (i tak zabili agenta FBI, to jeden czy dwóch nie zrobiłoby różnicy), mogła też zatrudnić profesjonalistę... Ostatecznie nie zrobiła nic specjalnego, bo chyba jej nie zależało. Ale szukałbym prawdy w tym co powiedziała na początku i był to test psychologiczny: była ciekawa jakim typem jest główny bohater :D

    3. Agent, który się dosiadł, to jest chyba ten sam facet, który na pierwszym przystanku zawrócił, bo widział że policja przegląda torby (zawrócił, bo wiedział, że policji nie można ufać, a on jest z FBI i nie może się zdradzać). Niemniej był postacią w "czerwonej koszuli" i miał zginąć, ale po drodze być dla widzów (i bohatera) przynętą. Co innego jeśli chodzi o zaangażowanie FBI, skoro mógł jechać pociągiem (a nawet dogonić pociąg), to mógł też wziąć ubera i ją przewieźć na miejsce.

    4. Nie zgodzę się z wyjściem faceta, którego wrzucono pod autobus - wysiadł, bo go bohater prosił o pomoc (nabazgrał coś na gazecie). I scena z zatrzymaniem pociągu i egzekucją akurat pasowała do stylu w jakim powinni działać Ci źli.

    5. Najgorsze sceny w filmie - przyklejanie szyb gazetami i ten typ z FBI, który mówił, że mają jego rodzinę bezpieczną (i w sumie to teleportowali ich na miejsce). Przy tej drugiej może poszli na skróty, może coś wycięli - fajnie by było gdyby bohater wypuszczając zakładników skierował kogoś do FBI z prośbą o pomoc, ale po co... Z drugiej strony wyglądało to tak, pomimo wyjścia zakładników, w pociągu było dalej tyle samo osób (nie wiem czy tylko mi się tak wydawało).

    W całym filmie najdziwniejsze jest, to że pozostawia nie najgorsze wrażenie, ale raczej wyczuwa się zmarnowany potencjał. Można to było zrobić lepiej, może też aktora mogli wziąć innego, który by stworzył nieco inną postać (Neesona bardzo lubię, ale tu coś mi przeszkadzał).

    • Sushimaster

      To ja tylko do czwartego punktu się odniosę, bo mnie tu kontekstujesz :) Tak, też pomyślałem, że on wysiadł po to, żeby wewać pomoc. Tylko dlaczego nie złapał policjanta na stacji? Albo po prostu nie zadzwonił z peronu? To by było logiczne. Skoro ma jechać do domu, to po co się oddala? Tymczasem on wysiadł i se poszedł. I to daleko, jesli brać pod uwagę perspektywę. No wziął i polazł se. Po to akurat, żeby dać się wepchnąć pod autobus :)

      Nawiasem mówiąc, jeśli uważasz, że zatrzymanie pociągu na światłach to "działanie w stylu tych złych", to ja zapytam: po co cały ten wyścig z czasem? Mogliby zatrzymać pociąg pod dowolnym semaforem na dowolny czas :)

      Co do reszty się zgadzam w pełni :)

  • dziwię się, że i tak wysoko oceniłeś ten film, dla mnie to typowa papka dla odmóżdżonych gimbusów, którzy nie potrzebują nic od życia.

    • Bo ja lubię casem taką papkę. Tylko fajnie, jak ma chociaż odrobinę sensu.

      • dobra papka nie jest zła! filmy należy oceniać w zależności od tematu, ciężko zestawić film na podstawie komiksu, musical, horror i np film wojenny. Każdy z nich może być dobry w swojej kategorii, z tą różnicą, że niektóre ciężko źle nakręcić, bo "filmwebowe" mózgi będą się doszukiwać piątego dna w czymś co jest po prostu złe.

        a śmieszni są Ci ludzie, którzy oglądają poważne rzeczy, gardząc przy tym innymi filmami i ludźmi, którym się to podoba. Trzeba im współczuć, bo brak im dystansu :)

      • Każdy "papkowy" film można tak rozłożyć na czynniki pierwsze jak ten, więc więcej czy mniej absurdu nie robi różnicy. Po to on jest rozrywkowy ten film żeby się rozrywać a nie analizować. I trzeba przyznać, że ten spełnił swoje zadanie, chociaż po pierwszych 15 minutach chciałem z kina wyjść. A jak już się bawimy to dołożyłbym jeszcze pancerną szybę w drzwiach do kabiny maszynisty. Stoją, zaglądają, Neeson ma nawet gnata. A inne szyby to z baniaka tlukli. No i kamerzysta z Parkinsonem na początku filmu, którego na szczęście podmienili.
        Za to scena wykolejenia pociągu dla mnie super. Brawa dla grafików.
        Film zwraca uwagę na jeszcze jeden absurd tym razem polski. Bohater wraca do pracy w policji w wieku 60 lat co akurat w USA nie jest niemożliwe.

  • duch91 , no to pozamiatałes :D . Ale z filmami z Liamem jest chyba troszkę tak jak z horrorami, wiadomo że w kącie nie czai się
    zły klaun z długimi zębami a mimo tego ogladamy :)

  • Jest parę nieścisłości w Twoim tekście.

    a) dysk z danymi urbanisty był w jego domu, a nie w biurze. Dziewczyna będąc jego koleżanką (czy tam kimkolwiek, whatever), po prostu wiedziała gdzie go znaleźć i tyle, a bad copy nie wiedziały, bo niby skąd (chociaż z drugiej strony łatwo się domyślić, gdzie ofiara trzymała tajne informacje).

    b) kierownik pociągu nie mógł się dodzwonić do maszynisty, ponieważ ten zginął w międzyczasie w wyniku eksplozji rzeczonej bomby, więc siłą rzeczy nie mógł odpowiedzieć na wezwanie.

    c) obrączka zginęła tego samego dnia, w którym dzieje się akcja filmu, żona głównego bohatera wspomina o tym swojemu synowi przed wyjściem z domu (kiedy główny bohater siedzi w robocie)

    d) co niby miało przeszkodzić złej kobiecie w zaaranżowaniu zabójstwa gościa z gazetą, skoro od początku obserwowała głównego bohatera i zapewne domyśliła się, co się święci, a wiedząc że wychodzi wcześniej niż zwykle łatwo jest się chyba domyślić, że idzie poinformować policję.

    e) nie trzeba być elektrykiem, żeby wypieprzyć podpisany fragment skrzynki rozdzielczej wskazujący na urządzenia, które obsługuje.

    Co do reszty się zgadzam, zwykła partacka robota ze strony twórców.

    • a) - zgoda. Sam się w tym pogubiłem.

      b) - brak zgody. Wybuch nastąpił w momencie, gdy Liam pociągnął za hamulec bezpieczeństwa (a może to kierownik posiągnął? - nie pamiętam). Więc wcześniej spokojnie mozna było pociąg zatrzymać.

      c) - zgoda. Zdawało mi się jednak, że ona powiedziała "od kilku dni jej szukam".

      d) - to jest bardziej złożona kwestia. Po pierwsze, niby jak go obserwowała? Nie było jej tam, a jej człowiek nie mógł wiedzieć, kogo Liam prosi o pomoc, a kogo przesłuchuje, by znaleźć cel. Musiałby stać nad nim i sie przysłuchiwać. A nie stał. Reszta absurdalna, bo jak wspomniałem wyżej, ten człowiek w ogóle nie potrzebował wyjść ze stacji, żeby zawiadomić policję.

      e) - no tu się nie zgadzam. Umiałbyś w zwykłej eence, albo w pendolino wyebać bezpiecznik tak, by wyłączył klimę wszędzie, prócz jednego wagonu? Kamaaan :)

      • fak, człowiek po obejrzeniu tego filmu sam w końcu nie wie, jak było naprawdę ;p Twórcy tak chaotycznie nakręcili ten film, że widzowie sami sobie dorabiają logikę do niektórych wydarzeń xD

      • Ad. b) Kierownik przed wybuchem zgłaszał maszyniście "sytuację z zakładnikami" więc nie mógł prosić o zatrzymanie pociągu.

        Ad. d) Liam miał pożyczoną komórkę gdy rozmawiał z kolegą, a ten zapewne wysiadł jak zwykle nie przeczytawszy notatki i szedł do domu. Dlatego nikogo nie zawiadomił i nie zatrzymał się. Zginął by pokazać, że używanie telefonów jest zabronione.

        Ad. e) w takich skrzynkach na drzwiczkach są przeważnie schematy, a osoba z policyjnym stażem może (nie twierdze, że musi) potrafić łączyć kropki.. Naciągane, ale pewnie da się zrobić. Trzeba tylko znaleźć chętną eenke albo pendolino ;)

  • rozwaliłeś

  • Zgadzam się. W filmie absurd gonił absurd, ale poza tym, że roześmiałam się kilka razy, ogólnie nieźle się oglądało.

    Napisałeś jednak, że bohater jechał innym pociągiem, bo właśnie wywalili go z pracy, co nie jest prawdą - jechał dokładnie tym samym pociągiem, przecież wcześniej zabijał czas w barze przy piwku z kumplem-zdrajcą. Pociąg był ten sam, dlatego znał wielu podróżujących nim pasażerów. Jak miałby niby rozpoznać kogoś, kto tu nie pasuje, czytaj kto zwykle nie podróżuje nim właśnie o tej porze.

  • Ale się uśmiałam, czytając Twój komentarz. Jesteś moim guru!:-))))

  • Hahaha, super opisane, ale i tak film był świetny ;P

  • W tym filmie jedna rzecz wyglądała dobrze, a mianowicie buty Very. Stracone 10€ na bilet. Już dawno się tak nie zawiodłem.

  • Dla mnie największym absurdem był ten gadżet snajpera podświetlający ludzi przez ściany. Normalnie jak w jakimś Ghost Recon czy innym Splinter Cellu ;-)

  • Nie ma to jak w drugim zdaniu zdradzić największą tajemnicę filmu. Taki megaspoiler. Co z tego, że TY się domyśliłeś? Ja też. Ale nie każdy musi o tym czytać. Za to jedno zdanie powinieneś dostać dożywotniego bana na Filmwebie. Reszty nawet już nie czytałem.
    Co z tego, że film durny i przewidywalny? Ale ciekawy i tyle. Obejrzyj coś z wytwórni Asylum, to zobaczysz na czym polega film jednocześnie durny i nieciekawy. Może poczujesz różnicę.

  • Przeczytałam wszystko, co napisałeś. Masz rację, aczkolwiek dopiero po Twoim poście zauważyłam, ile rażących błędów było w tym filmie. Ale ogólnie przyjemnie się oglądało.

  • UWIELBIAM takie posty :D

    Też mnie ku-l-wica bierze jak oglądam takie "hollywódzkie perełki" :D

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: