Nie nazywajmy rozgniecionego pomidora na ścianie artyzmem, nie nazywajmy kobiety obierającej ziemniaki w Zachęcie sztuką.
Takich filmów jestem w stanie wyreżyserowć kilkaset w Biłałymstoku.
Pochwała codzienności i stabilności? Sory, nie zamienię się życiem z głównym bohaterem. Gość kompletnie znudzony życiem, nie ma odwagi powiedzieć tego swojej kobiecie.,,