Kiedy GŁOS dotyka...

OPERA. To absolutnie niesamowite uczucie, nad wyraz zmysłowe przeżycie, bo oto jesteś TY i GŁOS człowieka. Głos, w zależności od chwili, delikatny i cichy, lub tak przenikliwy i mocny, że czujesz dreszcze. I właśnie wtedy masz wrażenie, że ten GŁOS dotyka Twojej Duszy, nie ma już nic bardziej intymnego, nic bardziej ludzkiego, przynajmniej w moim odczuciu. Tak też działał na ludzi głos, jakim operował Luciano Pavarotti, po prostu chciało się go słuchać, bez względu na wszystko, czego najlepszym dowodem była moknąca w deszczu rodzina królewska na czele z księżną Dianą. Z tego deszczu zresztą zrodziła się potem przyjaźń obojga. Twórca filmu, Ron Howard, jak zwykle mistrzowsko zlepił wszystkie możliwe dokumenty filmowe (niektóre wcześniej niepublikowane), oraz wywiady z bliskimi i współpracownikami, dając nam obraz człowieka, który nade wszystko kochał śpiew, jedzenie i kobiety. Niekoniecznie w tej kolejności. Który pomimo ujmującego uśmiechu i ciepłych, brązowych oczu, czuł smutek i cierpienie, które czasem musiał ukrywać. Dokonywał wyborów, które nie zawsze podobały się opinii publicznej, a kiedy współpracownicy zwracali mu na to uwagę, mówił: "I co z tego, nie obchodzi mnie to". I za to szacun. Korzystając ze swojej popularności robił wiele dobrego, przede wszystkim wspierał dzieci. Oprócz tego miał magiczny dar przekonywania innych do robienia dobrego, o czym w filmie, dość zabawnie, opowiada Bono z U2. O tej produkcji można by wiele mówić, owszem, ma pewne braki, bo to typowa laurka, ale zapewniam, że WARTA OBEJRZENIA, jeśli macie w sobie choć odrobinę wrażliwości.

9
  • To prawda, cudowny film, oddanie cześci wielkiemu artyście, jestem pod wrażeniem, tego, że tyle czynił dla potrzebujących, bo pod wrażeniem głosu, to już od dawna. Wzruszyłam się...

  • Opera wymaga jednak cierpliwości, bo przeważnie jest tak, że na te cztery godziny przypada jeden "hit" (no dobra, w Carmen dwa). Pomysł, żeby rozpropagować operę za pomocą przedstawienia "listy przebojów", wykonywanej przez trzy najlepsze głosy tamtych czasów był genialny i skuteczny, chociaż trudno się dziwić, że w hermetycznym środowisku znawców mógł budzić skojarzenia z obwoźnym handlem kulturą bądź co bądź wysoką. Natomiast Pavarotti&Friends (jako projekt artystyczny, nie charytatywny, bo ten aspekt nie budzi żadnych wątpliwości), wywołuje mieszane uczucia nie tylko wśród znawców, no bo jednak, tak jak powiedziała jedna ze śpiewaczek w filmie, takie mieszanie powoduje kłopoty. To się w zasadzie raz udało, mam na myśli Barcelonę Frieddiego i Monserrat, no ale Freddie miał te oktawy, a tu nagle... Zucchero...???

    • Dzięki działaniom Pavarotti&Friends udało się przenieść kulturę wysoką do szerszego grona odbiorców, ludzi, którzy z różnych powodów, nigdy by sobie na nią nie pozwolili. Oczywiście, że pewnej grupie osób to się nie podobało, bo to, co było powodem ich egoistycznej dumy nagle stało się dostępne dla zwykłych szaraczków :) To zawsze budziło i będzie budzić sprzeciw :) Jednak czasem warto łamać schematy, Pavarotti był w tym MISTRZEM. Dobrego dnia :)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię