W wojskowości istnieje coś takiego jak dublowanie możliwości - znaczące uszkodzenie amerykańskiej wojskowej sieci satelitarnej nie sprawi jak to twierdzi jeden z tzw. ekspertów "uniemożliwi SZA prowadzenie skutecznych operacji militarnych". Utrudni, być może w stopniu znaczącym, ale nie uniemożliwi. Tutaj dochodzimy do owego dublowania - istnieją niezależne (od połączeń satelitarnych) wojskowe sieci informacyjne. Nie są tak efektywne, ale istnieją i mają się dobrze - w sytuacji zaburzenia wymiany informacji przez satelity, w dalszym ciągu można prowadzić działania zbrojne. Nie ma więc powodu do siania paniki ;) Oczywiście czynienie tego jest pewnym siłom na rękę.
"Chiny chciały ostrzec świat o zamiarach USA, dążących do dominacji w kosmosie" czego dowodem miało być zestrzelenie przez CHRL własnego satelity. Chwilę wcześniej ich chiński ekspert powiedział jak się sprawy mają: to była demonstracja siły ze strony CHRL a nie żadne ostrzeżenie dla świata.
Chiński MSW piękną gadkę o zagrożeniu dla ludzkości wstawia z prostego powodu - CHRL nie ma i nie będzie mieć przewagi na SZA na polu zbrojeń kosmicznych. Gdyby Chiny mogły taką przewagę mieć to słowem by się nie zająknęły o niebezpieczeństwach dla ludzkości. Po prostu sami staraliby się zmonopolizować przestrzeń nad Ziemią dla celów militarnych.
W praktyce użycie pocisków kinetycznych wystrzeliwanych z przestrzeni kosmicznej do niszczenia celów naziemnych byłoby dużo mniej niebezpieczne dla ludzkości niż obecna strategia użycia broni atomowej. Znowu nawiązując do CHRL - mają one dużo silniejsze zdolności do wojny na Ziemi niż z i w kosmosie. Stąd pieprzą głodne kawałki o ratowaniu ludzkości (co ochoczo Francuzi w tym filmie podchwytują - tak samo jak uprawiali swego czasu propagandę proradziecką) przed zagrożeniem ze strony systemów bojowych na orbicie ziemskiej. Po cichu natomiast jak mogą, tak rozwijają własne systemy dla wojny kosmicznej. Im jednak nikt w tym filmie hipokryzji nie zarzuca :D To samo zresztą tyczy się stanowiska Rosji - ta nie została wyeksponowana ze względu, iż przestała być główną propagandową alternatywą dla SZA. Obecnie na taką kreuje się CHRL - to państwo miłujących pokój pacyfistów :D Tak, to ironia gdyby ktoś nie zauważył ;) O SZA różne rzeczy można powiedzieć i słusznie im zarzucać, ale nie chcielibyście żyć w świecie pod dominacją Chin albo wcześniej Rosji.
Pięknie opisali historię światowego kataklizmu w postaci utraty satelitów i GPS. Zapomnieli tylko dodać, że kluczowe elementy infrastruktury tudzież wspomniane samoloty i statki, posiadają systemy alternatywne! Również tak banalne jak stare, dobre, radio :) Ku nieszczęściu pesymistów muszę dodać, że nie(stety) ale łączą internetowe w przeważającej mierze są naziemne (konkretnie to kablami idą). Dostęp do internetu nie po liniach naziemnych jest niewielką częścią całej tej infrastruktury komunikacyjnej (i dotyczy użytkowników końcowych a nie krytycznych części infrastruktury komunikacyjnej).
Vide tej aktywistki antyrakietowej: tak paniusiu, przypadek albo atak terrorystyczny spowoduje odpalenie 9k bomb wodorowych. To nawet nie jest śmieszne, to jest żałosne. Podobnie jak twierdzenie, że militaryzacja przestrzeni kosmicznej (nawet bez użycia w niej broni) doprowadzi do takiego zaśmiecenia orbity okołoziemskiej, iż niemożliwym stanie się umieszczanie na niej nowych "pokojowych" satelitów. Niech chętni ruszą głową i się zastanowią: czy umieszczanie pokojowych satelitów nie zaśmieca orbity? Czy można to robić w nieskończoność bez konsekwencji? Oczywiście, że nie można. Einstein powiedział, że ludzkość nie tworzy problemów, których nie będzie umiała rozwiązać. Pozostaje mi przyklasnąć tej myśli. Był taki czas, że ludzie uważali, iż miasta utoną w końskich odchodach (tak wiele wozów i dorożek w nich było ze względów oczywistych - transport) - pojawiły się samochody>ludzie poumierają ze względu na zanieczyszczenia>wymyślamy nowe technologie napędowe i paliwa>znowu jakiś problem tym stworzymy i znowu go rozwiążemy - to jest historia ludzkości.
Czas na małą lekcję realizmu ze stosunków międzynarodowych dla widowni:
- w obrazie wypowiadali się wyznawcy liberalnej teorii SM, jako kwiatek do kożucha dorzucono kilku realistów i wybrano takie ich wypowiedzi aby pokazać jakimi to wrednymi militarystami są (powinno się takie zjawisko nazwać obiektywizmem po francusku)
A teraz o realizmie i nie tylko:
- narody (najwyższa forma organizacji grup ludzkich) tworzą państwa (najwyższą formę organizacji społecznej)
- państwa powstają, rosną i upadają
- celem każdego państwa jako swoistego organizmu jest po pierwsze przetrwanie a dalej możliwie nieograniczony wzrost mający zapewnić mu bezpieczeństwo i dalsze możliwości rozwoju (samonapędzający się mechanizm)
- państwa jako zbiorowości są w stanie permanentnej walki o ograniczone zasoby (żebyśmy nie wiem co zrobili to tych zasobów dla wszystkich nie starczy). Żadne zdrowe mentalnie państwo nie zrezygnuje z tego wyścigu. Robią to jedynie państwa upadające, chore, których narody nie widzą dalszego sensu w egzystencji i poddają się dobrowolnej dominacji innych aż upadają
- państwa wykorzystują szeroką gamę środków aby osiągnąć swoje podstawowe cele. Żadne państwo nie przepuści okazji zdobycia przewagi na innym, chyba, że jego zbiorowość nie jest już do tego mentalnie zdolna (zabrakło jej woli rywalizacji)
- człowiek nie jest z natury dobry, jest egoistyczny i naturalne dla niego jest dążenie do dominacji nad innymi. To jednak nie jest pełne wyjaśnienie, gdyż tak się składa, że człowiek jako istota rozumna jest w stanie okiełznać swoją naturę, swój egoizm i dążyć do innych celów uznawanych jako altruistyczne
- natura człowieka przekłada się na każdą zbiorowość jaką tworzy (ergo postulaty anarchistyczne zastąpienia narodów i państw, luźnymi komunami nic nie zmienią; tak samo nic nie zmieni postulat tzw. racjonalistów o powrocie do natury - wręcz przemawia przez niego głęboka mizantropia, czyli nienawiść do gatunku ludzkiego). Tam gdzie jest jedne człowiek, walczy on o przetrwanie. Gdzie jest dwóch ludzi, walczą ze sobą lub współpracują. Gdzie jest trzech zaczyna się polityka polegająca na tym aby jeden zdominował pozostałych, lub dwóch podzieliło się zasobami kosztem trzeciego - to oczywiście przenośnia, jednak faktem jest, że dla wszystkich nie starczy (a to dlatego, że ludzka żądza wynikająca z egoizmu jest nienasycona)
Ogólnie film oceniam na plus - warto zobaczyć obie wersje medalu. Problem jednak w tym, że w tego typu filmach pokazywana jest głównie jedna z nich ;) Ta druga nie czuje specjalnej potrzeby propagandy gdyż jest silniejsza i realizuje swoje cele innymi środkami. Jest w tym obrazie zawartych sporo ciekawych informacji, gorzej, że dodano do nich propagandową interpretację i komentarz.