Jeden z najważniejszych i zarazem moich ulubionych filmów anime, który z przyjemnością odświeżyłem po wielu latach. Opowiada historię Mimy Kirigoe, wokalistki popowego zespołu J-idol, która postanawia porzucić karierę muzyczną, aby zostać aktorką. Ta decyzja uruchamia koszmarną lawinę: Mima staje się obiektem prześladowań ze strony psychofana (Me-Manii), a granice między jej życiem realnym, odgrywaną rolą w brutalnym serialu (m.in. scena gwałtu) a halucynacjami zaczynają się całkowicie zacierać.
Wychwyciłem wpływ horrorów Dario Argento i całego włoskiego nurtu giallo, głównie jeśli chodzi o drastyczne, krwawe i zainscenizowane z makabryczną wręcz elegancją sceny morderstw osób z otoczenia Mimy. "Suspiria" i "Deep Red" się kłaniają. Soczysta, niemal neonowa czerwień dominuje w momentach zagrożenia i przemocy, kontrastując z chłodnymi i surowymi błękitami, które symbolizują wyobcowanie i melancholię Mimy.
Mima widzi swoją dawną wersję w stroju idolki, która drwi z jej obecnych wyborów (motyw paranoi i sobowtóra). "Perfect Blue" to także cyberpunkowe anime - pojawia się w nim strona internetowa "Pokój Mimy" prowadzona przez jej stalkera. To Internet kradnie tożsamość i tworzy cyfrowego awatara, nad którym prawdziwy człowiek nie ma kontroli. Nadto w "Perfect Blue" tożsamość Mimy zostaje pofragmentowana przez media: jest Mimą-idolką, Mimą-aktorką, Mimą-ofiarą. To media i ekrany generują jej permanentny stan psychotycznego zawieszenia.
Warto na koniec dodać, że całymi garściami czerpał z "Perfect Blue" Darren Aronofsky w "Requiem dla snu" i "Czarnym łabędziu" (oba filmy, rzecz jasna, polecam).
Mroczne, hipnotyzujące i zostawiające widza w poczuciu głębokiego niepokoju anime. Czas trwania: 81 minut.