Wlasnie zobaczylam polski tytul,te polskie tytuly to

Jest jednak parodia tytulow orginalnych.

11
  • No cóż.. amerykanów kręci "Spacer po lesie" ale nas - potomków "żubrzańskich puszcz" (hłe,hłe..) bardziej kręcą Niedźwiedzie. Ale tytuł tytułem a gwiazdorstwo gwiazdorstwem; dla Emmy i boskiego (choć bardzo już "pogniecionego życiem") Roberta obejrzę na 100%.

  • W Niemczech był wyświetlany jako "Picknick mit Bären". Może stąd polscy tłumacze zaczerpnęli inspirację.

  • Film jest ekranizacją książki Brysona, która w Polsce ukazała się pod takim własnie tytułem "Piknik zniedźwiedziami", dlatego pewnie zostawili ten tytuł dla flmu.

    • bo tytuły ksiazek tez tak tłumacza, tłumacz zapomina ,ze ma byc tłumaczem a nie właczać własna inwencje a tak poza tym jak dla mnie bez sensu, ksiazka z debilnym tytułem to i film, zreszta w polandii ten problem ciagnie sie od przedwojny, kiedys ogladałam wywiad z zoną Kiepury i tez mowiła , o pewnym filmie, który w Polsce był wyswietlany pod innym tytułem i ona zupełnie nie wie dlaczego a chodziło chyba o czasy przedwojenne

      • Warto się dowiedzieć, jak powstają tytuły tłumaczeń książek, zanim się coś na ten temat napisze... tłumacze bardzo rzadko je wymyślają, zajmują się tym działy promocji w wydawnictwach biorące pod uwagę różne czynniki, nie tylko wierność oryginałowi. A tak poza tym tłumaczenie literatury bez inwencji ze strony tłumacza prowadzi do językowych potworków albo sztywnych, niedających się czytać tekstów.

        • Wiem o tym miałam nawet napisac , ze byc moze maja pewne sobo0wiazania autorkie ,ale nie chciało mi sie wchodzic w temat a może warto czasem ponegocjowac dłuzej niz sie godzic na wszystko co proponuja. wyobraź sobie ,za chyba kazdy człowiek zdrowo myslacy bierze pod uwage to co napisałes , to po prostu na zdrowy rozum sie narzuca jednak Polacy godza sie a moze i sammi prooponuja nawet nie siedze w tych negocjacjach i innych autorskich prawach ja bym łatwo nie ulegała opiniom narzucanym. Inwencja powinna byc na ile tego jezyk wymaga, dosłownie tłumaczyc nie mozna ,ale sensu zmieniac tez sie nie powinno.Juz jak tego nie napisałam miałam mysl ciekawe kiedy jakis myslacy psudo sie przyczepi , na efekt nie trzeba było długo czekac ech zyjemy w Polsce.

          • Nadal wyraźnie nie rozumiesz, jak działa wymyślanie tytułów i jakimi kryteriami należy się przy tym kierować. Jedno ci powiem: zazwyczaj autor oryginału akceptuje tytuł tłumaczenia, więc jeśli jemu to nie przeszkadza, to ty też nie masz powodu do bulwersu. Ale ważne, żeby wyjść na najmądrzejszą i nie przyznać się do błędu, prawda? No i oczywiście Polska jest najgorsza, a jakże

            • rozumiem i to wiecej niz myslisz koniecznie chcesz mi wtyknac cos na siłe daj se spokoj, nie napisałm ze jest najgorsza Polska tylko ze wiele rzeczy mi sie tu niepodoba
              szczerze mowiac ja bym, tez akceptowała jakbym była autorem i miała to w duszy, jak w jakims małym kraju w Europie moja ksiaznica ma na imie, to raczej własnie Polacy powinni pilnowac żeby głupot nie było a nie autor co mu np. przekładaja ksiązki na około powiedzmy 30 jezyków i te pewne rzeczy załtwia czesto gesto jego agent a autor nawet nie ma pojecia o wielu negocjacjach,
              jako autor bym olała i nie dziwi mnie ze ktos cos akceptuje, ma pewnie wiecej problemów niz przejmowanie sie tytułem,
              moze teraz zrozumiesz o co mi chodzi, bo nie rozumiesz co ja mowie, ja mowie o pewnym problemie a ty mi piszesz o jakis zasadach, ja mowie jest problem z tytułami w Polsce a ty zupełnie o czym innym, ja mowie powinni lepiej dobierac tytuły a ty ze autor akceptuje to jest oki, ale ja nie o tym mowie, rozmawiasz ze mna zupełnie nie na temat

              • Tłumacz przyjmuje zlecenie i to zleceniodawca ustala warunki. Dystrybutorzy decydują o tytule filmu. Zwróć uwagę, że bardzo często tytuł roboczy- czyli ten nadany przez autora scenariusza i reżysera- różni się znacząco od tego jaki zostaje wymyślony przez producenta. Producent decyduje co się lepiej sprzeda w danym kraju- tutaj najczęściej nie ma znaczenia czego chce reżyser, autor, scenarzysta, a już najmniej tłumacz, tylko ten kto wykłada pieniądze. Wiesz jak często różnią się tytuły pomiędzy różnymi krajami Ameryki Południowej, często w Argentynie są inne tytuły niż w Kolumbii, mimo że w obu krajach mówią po hiszpańsku.

                • blel blr blr , gadaj mi dalej, jeszcze napisz elaborat i udowodnij koniecznie a ja i tak bede obstawac przy swoim, wiec twoje gadanie idzie na marne , bp co chesz zmienic to co mysle, nie uda ci sie , nikomu jeszcze sie nie udało, ja twoich tez raczej nie zmienie a licytowac sie udowadniani9em własnej tezy mija sie z celem bo mozna udowdnic wszytko wystarczy uzyc tylko odpowiednich argumentów m,ale to nie znaczy ze zmienie sie myslenie innych osób , ty mojego zdania nie zmienisz z pewnoscia, dla mi9e tytuł jest nie trafionuy i taki pozostanie a co ty o tym myslisz to mam głeboko w duszy, tytuł polski do dupy jest, moze to ty ten tytuł wymysliłas i teraz tak go bronisz heh, nie zdziwiłabym sie słaby tłumacz udowadnia na siłe swoje zdanie

                • Upór godny lepszej sprawy ... a wystarczyłoby trochę poszukać, choćby w sieci.

                  Zasady nadawania tytułów książek i filmów normalizują umowy międzynarodowe.

                  W dużym skrócie:
                  1. Tytuł dla pierwszego dystrybutora lub pierwszego wydawcy książki w DANYM KRAJU ustala właściciel praw autorskich (producent filmu, autor książki lub jej wydawca - jeśli kupił prawa autorskie). W praktyce wybiera jeden z zaproponowanych przez dystrybutora, kierując się wyłącznie względami komercyjnymi - najlepsza chwytliwość w kraju lub regionie.
                  2. Kolejne wydanie książki lub kolejny zakup praw do dystrybucji zachowują poprzednio przyjęty tytuł.
                  3. Jeśli film jest ekranizacją wydanej w danym kraju książki, to musi mieć tytuł tej książki. Podobnie jeśli film trafia na ekrany przed pierwszym wydaniem książki, to później drukowana książka musi mieć tytuł wcześniej pokazywanego filmu.
                  4. Płyty BD i DVD (dawniej również kasety video) żądzą się własnymi prawami. Tytuł może być inny niż film lub książka - decyduje wydawca płyty.
                  5. Ebook jest traktowany na równi z książką drukowaną - te same zasady nadawania tytułów.

                • ja naprawde nie czytam juz tych odpowiedzi, ty;llko pisze ciagle to samo to nie jest żaden piknik to podróz mentalna i emocjonalna w przeszłosc, zrobienie z tegio pikniku to po prostu zupełnie nie zrozumienie tematu, po prostu nie czytam odpowiedzi bo kazdy mi che cos udowodnic ,a ja mam swoje załozenie jak napisałam i a na poczatku czytałam w tym temacie ,ale widziałam ,ze na siłe ktos mi wciska cos zamiast napisac ty myslisz tak ja tak oki, koniec rozmowy to było wciskanie swojego zdania, wiec przestałam czytac i tylko pisze to co sama sadze w temacie, wciskam tylko na odpwiedź bo wyskakuje ,ze ktos odpisał, ale nie czytam i uczciwie o tym pisze ,ze nie czytam, rzadko to robie, ale uznałam po przeczytaniu kilku odpowiedzi ,ze tutaj na tym forum w tym filmie polemika w zakresie tytułu jest niepotrzebna , ile to sie mozna rozpisac o niczym jak tym razem bo naprawde nie czytałam i jak odpiszesz to znowu nie przeczytam o czym uczciwie pisze zeby nie było, dobra znudziło mi sie juz

  • użytkownik usunięty

    Tak naprawdę tytuł jest jak najbardziej trafiony, ponieważ w książce, na podstawie której powstał ten film, Bryson i Katz spotykają niedźwiedzia, który zjada prawie całe ich zapasy i o mało ich samych nie zjadł ;) także tytuł jest trafiony, ale nie wiem czy w filmie było to zdarzenie, bo jeszcze nie oglądałam.

    • ale to nie jest najwazniejsze, nawazniejsza jest podróz odbyta w celu przeżycia czegos, w celu doswiadczenia moze po raz ostani estytacji, porozmawiania z dawnym kumplem, zrobienia podsumowania w zyciu, udowodnienia sobie czego własciwie tego ,ze jeszcze moge potrafie, wspólnej rozmowy, wspomnien, tan niedźwiedź to tylko dodatek, jakby go nie było to sens głowny ksiazki by dalej istniał, po prostu tytuł nie uchwycił tego co jest sensem tej ksiazki a dodakowo zniekształaca sens, nadaje pewnej pustki, ropstoty, odbiera głebi , wedrówka kojarzy sie z życiem , jest dwóznaczna mozna wedrowac po lesie , mozna wedrowac w zyciu, wedrówka jest czym co nadaje sensu i dokąs prowadzi, mozna nawet dokonac jej przełozenia w analogii na całe zycie a ten film jest własnie otym a nie jest to jakis piknik z niedźwiedziami jak bajka hana barberra i mis Jogi a dodatkowo pikniku to juz rzadnego nie ma z tytułu mozna sobie wywnioskowac ,ze to jest film o jakim weekendzie w górach gdzie niedźwiedź przyszedł i wpieprzył zapasy ,ale ten film o tym nie jest ,ten film to zupełnie cos innego

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: