Czy to jest jakiś żart że

La la land nudy jak nie wiem, zasnęłam w kinie, dostaje więcej oskarów i w dodatku Emma stone ma nawet Oskara za tą żenade , a Johnny Depp który gra Kapitana Jacka Sparrowa którego każdy zna i szanuje nie ma, to jest jakiś dramat

32
  • Naucz się że na Oskary nie ma co patrzeć . Ważne jest to któremu aktorowi/filmowi ty byś dał Oskara i tyle w temacie . Natomiast fakt że Depp nie dostał jeszcze Oskara to naprawdę żenada . Nawet jeśli nie za piratów to chociażby za Edwarda Nożycorękiego, Blow lub Marzyciela gdzie również kapitalnie grał . Ale w historii kina mamy masę znakomitych aktorów którzy już dawno powinni tę nagrodę dostać . Np.
    - James McAvoy - Brud, Split
    -Ewan McGregor - Trainspotting, Moulin Rouge
    -Harrison Ford- Za rolę w Indianie Jonesie który sam ambitny nie jest ale jednak aktorstwo było genialne
    -Jake Gylenhall- Labirynt, Bracia
    -Gerard Butler- Prawo Zemsty
    -Jim Carrey- Truman Show
    -Samuel L. Jackson - Pulp Fiction, Django .
    To wszystko są znakomici aktorzy którzy Oskara powinni dawno mieć a można by ich więcej wyliczyć . Depp również się do nich zalicza

    • Spoiler alert. Piszę tutaj bo ten post jest najwyżej przez co więcej osób go zobaczy niż gdybym założył osobny wątek, ponieważ zastanawiają mnie dwie rzeczy. Skoro na Sparrowa spadła klątwa pod koniec filmu za to że wziął tamtą monetę kiedy targował się z Barbossą to jakim cudem ta klątwa nie dotknęła Turnera który miał tę monetę przez kilka lat? Albo Elizabeth która również ją miała? Bo na Jacku nie ciążyła ta klątwa od początku przynajmniej tak dało sie wywnioskować z filmu. I dlaczego do zdjęcia klątwy trzeba było krwi akurat Turnera? Oprócz tego że zginął w tragiczny sposób to dlaczego akurat on a nie chociażby zdradzonego i wykorzystanego Sparrowa? A i właśnie po co Jack rozciął sobie rękę i zamoczył monetę w swojej krwi przed wrzuceniem tych 2 ostatnich monet do kufra. Wie ktoś? :D

  • Ależ nie... to nie żart proszę pani :) To jest dowód na to... że Pani nie zna się na dobrych filmach, oraz przesłaniu dobrych filmów... ponieważ La La Land jest jednym z najlepszych musicali wszech czasów który oglądałem już z 30 razy a muzyka w nim... po prostu nie do przebicia, no ale właśnie...- musical... radziłbym by najpierw sprawdzić co to jest musical :) La La Land a piraci z karaibów to większa różnica niż niebo i ziemia, kompletnie dwa zupełnie inne światy lecz La La Land ma swój urok, i gdy się ten film zrozumie staje się cudowny ale no do takich filmów trzeba dorosnąć niestety. A jeśli chodzi o Emme Stonę..? Za to jak w tym filmie zagrała powinna dostać jeszcze z 3 oskary przynajmniej. Nie kwestionuję, Johnny Deep zasługuje na Oskara w stu procentach i też się dziwię czemu go nie dostał ale nie można porównywać czegoś do innych rzeczy a w szczególności do takiej produkcji jak La La Land :) Pozdrawiam...! P.S. - mój wpis nie miał na celu obrażenie Pani czy kogokolwiek, to moje przemyślenia, każdy ma inny gust :)

    • Uwaga zaskoczę cię czymś . Każdy ma swoją opinię i argument że nie zna się po prostu na kinie jest tak infantylny że masakra . To trochę jakby dzieci w piaskownicy kłóciły się które zbudowało z piasku lepszy zamek i w końcu któreś mówi nie znasz się ( bo tak ) i rozwala zamek z piasku kolegi Ja osobiście La La Land jeszcze nie widziałem ale Emmie Stone za cholerę bym Oskara nie dał bo to aktualnie jedna z najbardziej irytujących aktorek dla mnie ( chociaż kto wie . Może faktycznie w La La Land bardziej mi przypadnie do gustu gdy to w końcu obejrzę ) . Sam Depp jak powiedziałeś zasługuje na Oskara ale niekoniecznie za Piratów których swoją drogą bardzo lubię ale ma on w dorobku dużo ambitniejszych produkcji jak Blow, Edward Nożycoręki czy Marzyciel np. a jeszcze kilka filmów z nim mam do obejrzenia i jestem pewien że jeszcze niejeden dobry tam się znajdzie .

    • Do "La la landu" należy dorosnąć??? :)
      I jest to niby arcydzieło, z którym Piraci nawet nie mogą konkurować?! :)))

      Nie przepadam za Piratami, ale durniejszej wypowiedzi jak twoja już dawno nie czytałem :)
      Nie napiszę ci, żebyś właśnie wydoroślał.
      Natomiast radzę ci, abyś albo wytrzeźwiał, albo zmądrzał...
      O ile to w ogóle możliwe... :)

      Już sam fakt, że twórcom "La la landu" stawiasz pomniki, świadczy dobitnie o twoim "poziomie" intelektualnym i estetycznym... :)

      • La La Land jest filmem bardziej ambitnym niż Piraci z Karaibów (tylko pierwsze 3 części świetne) którzy stawiają na rozrywkę ale porównywanie tych filmów, nie ma żadnego sensu bo to 2 różne dzieła kultury oba co najmniej bardzo dobre w swojej konwencji. Natomiast co do pomnika twórców La La Land to nikt nie musi im go stawiać bo sami go sobie postawili w postaci tego filmu który jest bardzo dobrym Musicalem.

        • Co do tego, że Lll i PzK to dwa zupełnie rożne filmy i nawet dwie zupełnie różne kategorie filmowe, to akurat się zgadzam, bo trudno się nie zgodzić :
          Natomiast z tymi pomnikami dla Lll to zdrowo przesadziłeś. Pomnik należą się dziełom wybitnym. Lll do miana filmu wybitnego bardzo, bardzo daleko. W TYM FILMIE NIC NIE JEST WYBITNE! Ani reżyseria, ani gra aktorska, ani scenografia, ani muzyka, ani montaż, ani...
          I nie jest to jakaś moja subiektywna opinia, tylko opinia powszechnie wyrażana. Spójrz sobie oceny choćby Filmebie! Wypowiedziało się ponad 130.000 osób i Lll nie dostał nawet średniej 8! Czyli został uznany za film dobry lub naciągany bardzo dobry... Takich filmów na naciągane "8" nakręcono tysiące! I nikt im pomników nie postawił!

          • Tylko że filmweb nie jest wiarygodnym źródłem. Najlepszym dowodem na to jest że Pearl Harbor ma na filmwebie taką samą średnią jak La La Land. Pod tym względem lepiej patrzeć na Rotten Tomatoes. Tam zbierają recenzje z całego świata i masz podzielone na opinie profesjonalnych krytyków i publiki - https://www.rottentomatoes.com/m/la_la_land - jak widzisz recenzje pozytywne na poziomie 92% a 81% publiki też się podobało. Filmweb ani trochę nie jest wiarygodny i ja się niemal wcale już na nim nie udzielam bo, community jest tu denne.
            Rzadko coś napiszę a ewentualnie odpowiadam w dyskusjach których częścią byłem dawniej. Tutaj masa ludzi pisze a na dobrą sprawę to sami nie wiedzą co. Co do pomnika mnie nie zrozumiałeś. Sam film jest pomnikiem i nie musi być wybitny. Wystarczy że jest bardzo dobry. No a La La Land jest znakomitym musicalem.

            • Zdaje się, że każdy z nas pozostanie przy swoim... :)

              Pearl Harbor ma taką samą średnią z prostego powodu... Bo jest na tym samym poziomie! :)
              Co zaś do ocen, to są filmy kameralne i niskobudżetowe, kręcone dla wąskiego grona krytyków. I są filmy kręcone dla mas, dla milionów! Takimi filmami dla mas są Avatar, Gladiator, Hobbit, a także Lll... :) I w przypadku tych filmów oceny fachowców mają znaczenie tylko w tym kontekście, ze wpływają na frekwencję w kinach i przychody z filmu. Ale fundamentalne znaczenie mają oceny samych widzów, bo to oni bulą za bilety i kupują płyty z danym filmem. Na Filmwebie wypowiadają się właśnie widzowie i nie widzę powodu aby ich zdanie traktować z przymrużeniem oka, a zdanie widzów na innych forach filmowych - poważnie i miarodajnie. Ocena 7,4 to ocena 7,4, a nie 9,2 lub 9,6...
              Mamy całkiem odmienne zdanie na temat określeń "pomnik" lub "pomnikowy". Dla mnie jest to równoznaczne z czymś wybitnym, wyjątkowym, zasługującym na uznanie nawet po upływie wielu lat. Spośród musicali tak do dziś traktuje się "Deszczową piosenkę" lub "Kabaret", a także "Moulin Rouge". Te dwa ostatnie oglądałem wciśnięty w fotel. Podczas Lll wychodziłem do kuchni, rozmawiałem z przyjaciółką, drapałem za uchem mojego psa, a także zadzwoniłem do kolegi. I nie sądzę, abym coś stracił.
              Za 10 lat nikt, poza takimi wielbicielami i entuzjastami jak Ty, nie będzie pamiętać o Lll, bo ten film po prostu nie zasługuje na pamiętanie.

              Pozdrawiam.
              I najlepsze życzenia z okazji nadchodzącego Nowego Roku :)

              • ZDAJĘ SIĘ ŻE KAŻDY Z NAS POZOSTANIE PRZY SWOIM - tak to jest jak nie masz argumentów. Oceny laików nie mają niemal wcale znaczenia bo znaczna większość ocenia filmy na zasadzie - Osoba A: FILM BYŁ NUDNY Osoba B: Dlaczego??? Osoba A: po prostu nudny. My jako odbiorcy popkultury z naszymi opiniami nie wystawiamy świadectwa o jakości filmu tylko o tym jak on został przyjęty w naszym kręgu a to dwie odrębne kwestie. NA FILMWEBIE WYPOWIADAJĄ SIĘ WŁAŚNIE WIDZOWIE I NIE WIDZĘ POWODU ABY TRAKTOWAĆ ICH ZDANIE Z PRZYMRUŻENIEM OKA - I robisz błąd bo każdą opinię nawet pochodzącą z ust recenzentów należy tak traktować i nie podchodzić do niej na 100% serio. No bo co mnie obchodzi że komuś się film podobał lub nie?? Nic. Mnie z kolei obchodzi dlaczego komuś się dany film podobał lub też nie. Bo wtedy można nawiązać dyskusję i wymienić się argumentami. Nie obchodzi mnie co robiłeś w trakcie filmu zamiast oglądać go. Mogłeś robić cokolwiek ale nic mi to nie powie bo nie jesteś skłonny wysunąć konkretów. La La Land zapadnie z pewnością w pamięć na lata chociażby przez wzgląd na to zakończenie w którym obyło się bez zbędnego lukru i wypadło to wszystko dosyć dojrzale. Tym że Pearl Harbor i La La Land są na tym samym poziomie mnie załamałeś. https://youtu.be/OHpUyfdjdDM tutaj masz recenzję Pearl Harbor. Jest podzielona na 3 części. Najwyraźniej jesteś jednym z tych którzy jeszcze nie załapali że oceny liczbowe nie mają żadnego znaczenia więc polecam też ten materiał - https://youtu.be/8EDamnuIySc

                • Jezu...

                  Zlituj się! Co to za argument, że ja nie mam żadnych argumentów?! Stwierdziłem po prostu, że każdy pozostanie przy swoim, bo nasze oceny tego filmu różnią się w sposób fundamentalny! I tyle. Goslinga np. widziałem w dużo lepszej formie w kilku innych filmach, choćby w "Słabym punkcie". Stone należy do moich ulubionych aktorek, ale ona się po prostu nie nadaje do musicalu i wypadła w nim blado! Itd. itd...
                  Zwróciło moją uwagę to, że co rusz nazywasz innych "laikami". Tych, którzy mają odmienne zdanie od Twojego... :) Tych, co myślą tak samo, nazywasz zapewne dojrzałymi kinomanami i znawcami kinematografii :))))) Wiesz jak to się nazywa? NIEDOJRZAŁOŚĆ, A MOŻE I GŁUPOTA... Uznawanie siebie samego za nieomylną wyrocznię :) Kim Ty jesteś, że uważasz siebie za lepszego od tych rzekomych laików?! :) Dlaczego siebie, piejącego peany na cześć Lll, uważasz za znawcę, a tych, którym ten film się nie podoba, w pewnym sensie obrażasz?
                  Czy nie przyszło Ci do głowy, że dla tych innych to Ty możesz być laikiem??? :)) Bo niby dlaczego nie miałbym Cię traktować jak laika? Skoro Twoim zdaniem Lll zasługuje na pomnik, to trudno mi nazwać Cię fachowcem w dziedzinie kinematografii...:)))

                  Żegnam.

                • Jakoś żadnych od ciebie nie usłyszałem i naucz się czytać ze zrozumieniem bo to zdanie- tak to jest jak nie masz argumentów- nie jest jak zauważyłeś argumentem i nie miało nim być. Niewykonalnym jest pisać kontrargumenty osobie która sama ich nie wysunęła i nie napisała nic konkretnego. Gosling w Słabym Punkcie był dużo słabszy a na tle Hopkinsa to już w ogóle wypadł blado. Miałem wrażenie jakby zamiast Ryana Goslinga, była tam jego rzeźba taką miał mimikę czyli żadną. La La Land to też jedyny film w którym Emma Stone mnie nie irytuje a nawet dobrze wypadła. Cytat- Zwróciło moją uwagę to, że co rusz nazywasz innych "laikami". Tych, którzy mają odmienne zdanie od Twojego... :) Tych, co myślą tak samo, nazywasz zapewne dojrzałymi kinomanami i znawcami kinematografii - Laikami nazywam znaczną część użytkowników portalu Filmweb bo takie są fakty. Szanuję twoją opinię na temat LLL co nie zmienia tego że moja jest inna. No i nie nie uznaje siebie za nieomylną wyrocznię. Zaakceptuję każdą odmienną opinię jeśli jest poparta logicznymi argumentami. No i nigdzie nie nazwałem siebie znawcą. Jestem odbiorcą popkultury a różnię się od innych tym że zdaję sobie sprawę że ocena liczbowa nie jest wyznacznikiem jakości filmu ale tego jak on został przyjęty. Cytat - Czy nie przyszło Ci do głowy, że dla tych innych to Ty możesz być laikiem??? - Owszem zdaje sobie z tego sprawę i w pewnym sensie za laika wciąż się uważam ale w dużo mniejszym stopniu niż ludzie dla których ocena liczbowa jest wyznacznikiem FILM JEST DOBRY CZY FILM JEST ZŁY. To tylko cyferka która nie znaczy praktycznie nic. Zresztą podsyłałem ci już film którego autor wyjaśnia dlaczego ta cyferka na filmwebie nic nie znaczy. Czy do niego zajrzysz czy nie to twoja sprawa. Powtarzam raz jeszcze. Nie liczy się to czy film się podobał, ale dlaczego film się podobał a ocena liczbowa jest wyznacznikiem tego pierwszego. Możesz mnie śmiało traktować jako laika i nie mam nic przeciw temu. Kolokwialnie mówiąc wisi mi to i powiewa. Jak powiedziałem sam się za laika uważam ale są różne stopnie bycia laikiem. Np. taki Niedzielny widz i jest to chyba najniższy stopień i ja na pewno się doń nie zaliczam. Z tym że właśnie masa takich ludzi jest na filmwebie i to głównie ich oceny decydują jaką średnią ma potem dany film. Cytat- Dlaczego siebie, piejącego peany na cześć Lll, uważasz za znawcę, a tych, którym ten film się nie podoba, w pewnym sensie obrażasz? Po 1 powiedz mi gdzie cie obraziłem. Napisałem tylko że 95% użytkowników Filmweba to laicy mając na myśli niedzielnych widzów. Nie znaczy to że wliczam ciebie w to 95%. Staram się nie szufladkować ludzi a po naszej dość krótkiej dyskusji nie da się stwierdzić jakim rodzajem odbiorcy jesteś tak samo jak nie da się stwierdzić jakim rodzajem odbiorcy ja jestem. Może zaliczasz się do tych 5%. Nie wiem. Nie nazwałem ciebie wprost laikiem więc kompletnie nie rozumiem twoich fochów. Poza tym każdy ma filmy nad którymi pieją wszyscy wokół a dla nas są one po prostu ok a nawet słabe i uważamy je za overhyped. Ja takie mam i ty z pewnością też. W twoim wypadku taki filmem jest La La Land i spoko. Nie mam nic przeciw a nawet popieram takie podejście bo przecież to że wszystkim się podoba nie znaczy że mnie, tobie czy komukolwiek innemu też musi. Tylko wysuń jakieś konkrety bo w przeciwnym wypadku nie mamy o czym rozmawiać.

                • Bez komentarza.

                • Miło mi (eufemizm) Mikołaj jestem ;).

              • Też życzę szczęśliwego nowego roku :)

          • Co do reżyserii w La la land była świetna. CO do aktorstwa wprawdzie Gosling i Stone wiele do grania nie mieli ale spisali się też bardzo dobrze z tym co mieli w scenariuszu. Scenografia jest NIESAMOWITA Muzyka- Another Day of sun https://youtu.be/CWnYIb2lqpo , City of stars https://youtu.be/GTWqwSNQCcg Mia and Sebastian's Theme https://youtu.be/gk8C7ZxsJCU . No i to są tylko te najlepsze. Montaż również wypada bardzo dobrze. Jeszcze co do tego że to opinia ogółu to powiem tak. Nie tyle opinia ogółu co laików bo to jest 95% community filmweba. Albo laicy albo trolle.

  • W 2004 roku była naprawdę spora konkurencja : Bill Murray, Ben Kingsley, Jude Law i znakomity tamtegoroczny laureat - Sean Penn...W 2005 roku przegrał z Jammie Foxem, ktory gral Ray'a Charlesa (coz...), a w 2008 z Danielem Day - Lewisem ....Mysle, ze najbardziej pokrzywdzony zostal w tym 2005 roku, bo za "Marzyciela" jak najbardziej mu sie nalezalo...A przegrac z takimi aktorami jak Sean Penn i Daniel Day - Lewis, to jak wygrac ;-)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: