Cóż za niezdecydowanie twórców? Ma być prostacko czy dramatycznie?!

Jakby nie patrzeć w aż dwóch scenach pies kopuluje z erotycznym gadżetem. No boki zrywać! Sex rodziców Pana Wilka? No boki zrywać! Brak sexu Karolaka? No boki zrywać! I kiedy już sobie widz myśli, że idzie to wszystko w stronę kompletnej żenady i seksualno-kopulacyjnego humoru, to dowiadujemy się, że ktoś jest śmiertelnie chory. Spokojnie, śmiertelna choroba w tym świecie wiąże się ze świetnym nastrojem i wzrostem poziomu atrakcyjności, także luzik, ale dramatyzm jest. Na jedną scenę. Da się to wszystko jakoś oglądać, bo casting to najlepsze co przydarzyło się tej trylogii (sic!).

Suma summarum, Planeta Singli była dla mnie wydarzeniem. Pierwsza komedia romantyczna od dekady, która była autentycznie zabawna i miała jakiś pomysł, a do tego nie żenowała. Nic a nic. Naprawdę fajny film, lekki i przyjemny. Niestety, potem powstał ciąg dalszy...

27

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: