Pociąg

1959 1 godz. 33 min.
8,1 26 242
oceny
8,1 10 26242
20 877
chce zobaczyć
8,5 19
ocen krytyków
{"rate":8.473684,"count":19}
powrót do forum filmu Pociąg
  • matylde ocenił(a) ten film na: 9

    Klimat filmu jest naprawdę wyjątkowy-to prawdziwa podróż w głąb siebie,pociąg który obnaża samotność podróżnych i dociera do punktu wyjścia-stacji, na której trzeba obudzić się z pragnień,pytań i marzeń...
    Jednak oprócz wątku psychologicznego filmu,który z pewnością jest najistotniejszy,zastanawia mnie wyjaśnienie wątku mordercy i głównej bohaterki..Nikt wcześniej o tym nie wspominał w komentarzach,stąd być może będe samotna w swoich domysłach,których zresztą sama nie jestem pewna...?Mianowicie nurtuje mnie czy grająca przez Lucynę Winnicką postać,nie miała wcześniej romansu właśnie z mordercą?
    skąd takie przypuszczenia?podam tylko kilka powodów,które nasunęły mi na myśl taki właśnie scenariusz:
    - scena w przedziale,kiedy L.Niemczyk sugerował bohaterce po spostrzeżeniu że ma blizny na rękach po próbie samobójczej,że zrobić coś takiego można z powodu zawodu miłosnego i tu wymienił historię młodej zakochanej dziewczyny w starszym żonatym mężczyźnie-i gwałtowna reakcja na te słowa głównej bogaterki
    - przerażone, ale i bardzo tajemnicze spojrzenie na pojmanego mordercę przez główną bohaterkę chowającą się za krzyżem
    - w ostatnim dialogu,L.Winnicka zwierza się L.Niemczykowi,że owszem miała związek z starszym mężczyżną,ale nie żonatym...jednak nie do końca w tym momencie jest to wypowiedź wiarygodna....(dlaczego...napiszę o tym jeśli oczywiście ktoś zainteresuje się tym wątkiem)
    Czy ktoś miał podobne wątpliwości?
    przy okazji pozdrawiam wszystkich wielbicieli tego cudownego filmu

  • Mr_mokrego_pampersa ocenił(a) ten film na: 9

    matylde Rzeczywiście...w filmie zostało to wyraźnie zasugerowane i myślę, że celowo jedynie zasygnalizowane w kilku fragmentach tak abyśmy pogłowili się nad tym wątkiem i sami sobie dopowiedzieli resztę historii co czyni ten film tak pociągającym a rysy psychologiczne bohaterów tak przekonujące, bo przecież choć długa podróż pociągiem skłania pasażerów do refleksji nad swym życiem i do dzielenia się swymi przeżyciami z towarzyszami podróży to jednak nie do końca możliwe jest się przed nimi otworzyć i nie całą tajemnicę przed nimi (a zarazem sobą)odkryć. Może jest to podyktowane owym brakiem śmiałości a może po prostu tak działa ludzka pamięć i psychika, że chcemy pamiętać to co chcemy i widzimy tak jak chcemy widzieć nasze osobiste wspomnienia...pozostają więc te elementy układanki owiane tajemnicą karmiąc naszą wyobraźnię....
    Do wspomnianych przez Ciebie sugestywnych fragmentów poruszających ten wątek dodałbym wymowne spojrzenia Mordercy w stronę Marty tuż po zakuciu w kajdanki jak również fakt, że to ona go przecież wydała. Pozostaje pytanie czy istotnie był tym poszukiwanym mordercą czy też ona chciała się w ten sposób na nim zemścić...

  • matylde ocenił(a) ten film na: 9

    Mr_mokrego_pampersa Dzięki za Twoja opinię.Widzę, że nie jestem osamotniona w swoich wątpliwościach:)Na spojrzenie Mordercy na Martę po zakuciu,również zwróciłam uwagę.Wymowne były także słowa głównej bohaterki w ostatnim dialogu z Niemczykiem-mogła zaprzeczyć celowo,że miała romans z żonatym mężczyzną,chociażby z dwóch powodów:-zakładając że miała romans właśnie z Mordercą,chciała jak najszybciej zapomnieć o tym co się stało w nocy:
    o całej tragedii,pogoni za Mordercą, a przede wszystkim o tym że Morderca mógł zabić swoją żonę ...z nieszczęśliwej miłości właśnie do niej! (próba wyparcia ze świadomości okrutnej prawdy,która była wręcz nie do przyjęcia);
    -(drugi powód)rankiem w ostatnim dialogu z Niemczykiem w wypowiedziach Marty czuć było nadzieję,jakby poranek chwilowo oczyścił ją z koszmarów nocnych wątpliwości i bólu.Po wyznaniu Niemczykowi o romansie ze starszym mężczyzną,powiedziała coś w stylu:"zresztą to już teraz nie ma żadnego znaczenia",w tym momencie spojrzała wymownie z lekko kokieteryjnym uśmiechem na Niemczyka.Ten gest i słowa budziły nadzieję w uczuciach głównej bohaterki na bliższą relację z Niemczykiem....Jednak w momencie gdy ten sprowadził ją na ziemię jedną wiadomością o czekającej na niego na peronie żonie,ból i zawód momentalnie zaczęły ponownie malować się na twarzy Marty....(Marta w tym momencie przeraziła się że historia mogła się powtórzyć..znów skomplikowany związek ze starszym mężczyzną w dodatku żonatym,poza tym zasępiła się że zauroczenie w Niemczyku w które być może chciała uciec od nieszczęśliwej przeszłości nie jest realne, że musi wrócić do trudnej do zniesienie rzeczywistości idąc z ciężkim bagażem trudnych wspomnień brzegiem morza..-życia...)
    Natomiast jeśli chodzi o Mordercę, to myślę że jednak był nim faktycznie,inaczej nie uciekałby tak panicznie przed milicją(musiał mieć coś na sumieniu skoro tak żałośnie chciał wydostać się z pociągu)-przykładowo reakcja podejrzewanego o morderstwo Niemczyka była zupełnie inna...
    Powyższe uwagi to oczywiście moja osobista interpertacja,film jest tak intrygująco tajemniczy że mogło być zupełnie inaczej........a każdy może dostrzegać inne wyjaśnienie dla poszczególnych scen......

  • kubem4 ocenił(a) ten film na: 9

    matylde powiem szczerze że również o tym pomyślałem.. z jednej strony utwierdzało mnie w tym ujecie Marty zasłoniętej krzyżem i wymowne rozpaczliwe spojrzenie mordercy, a z drugiej strony nie wiem czemu miała by ona wymieniać się biletem z mordercą z którym rzekomo miała romans??!! są tu niewątpliwie sprzeczności.. film bardzo dobry chociaż moim zdaniem za krótki..

  • matylde ocenił(a) ten film na: 9

    kubem4 np. Marta mogła przed wyjazdem spotkać na peronie Mordercę (czyli osobę, z którą mogło ja łączyć uczucie)i dowiedzieć się że z miłości dla niej zamordował on swoją żonę, że chce jechać z nią nad morze i w pośpiechu kupił bilet.Marta z pewnością zdenerwowała się tym bardzo i zaczęły nią targać mieszane uczucia, nie wiedząc co robić, zamieniła się z nim biletem, żeby ochronić go przed milicją ale jednocześnie nie chciała już miec z nim nic wspólnego, poniewaz dotarło do niej że ten związek zabrnął na tragiczną drogę..To oczywiście daleko posunięta hipoteza i byc może troche poniosła mnie wyobraźnia,ale teoretycznie mogło tak być.
    Niemniej jednak sama przyznaję, że po obejrzeniu niedwano programu o filmie Pociąg pt. "Pociąg-40 lat później" na tvp kultuta, w którym wybowiadali się krytycy, aktorzy oraz reżyser, nikt nie wspomniał o tym że Mordercę mogło cokolwiek łączyc z Martą...więc zaczynam być coraz dalej od swoich pierwotnych przypuszczeń

  • kubem4 ocenił(a) ten film na: 9

    matylde "żeby ochronić go przed milicją ale jednocześnie nie chciała już miec z nim nic wspólnego, poniewaz dotarło do niej że ten związek zabrnął na tragiczną drogę.."
    ---> i potem sama z premedytacją go wydała żeby chronić Niemczyka?? hmm wiadomo że kobieta zmienną jest ale w rzeczy samej chyba za mocno pokombinowaliśmy w interpretacji filmu :) choć scena przy krzyżu była bardzo wymowna i nie daje mi wciąż spokoju ;)

  • matylde ocenił(a) ten film na: 9

    kubem4 Na tym polega właśnie urok tego zagadkowego i tajemniczego filmu, że nic nie jest do końca jasne;) Przynaję sama, że być może moje przypuszczenia i sugestie wcale nie są prawdziwe. Zresztą od początku pisałam że mam jedynie podejrzenia o związku między Mordercą a Martą-również gryzły mnie juz wcześniej wątpliwości co do tego założenia.(chociaż teoretycznie jest możliwe że Marta chciała odciąć sie od tego trudnego związku. A nie wiem czy sumienie pozwoliłoby jej na pozostawienie Niemczyka w rękach milicji pomimo że był niewinny? tymbardziej że dialog w przedziale coraz bardziej zbliżał ją do niego....Mogła np. wewnętrznie pragnąć raz na zawsze "pogrzebać" miłość do Mordercy, wydając go z premedytacją MO...........)
    A jeśli chodzi o zmienność i psychikę kobiet, to naprawdę potrafi być ona nieodgadniona:)

  • Lady_Rita ocenił(a) ten film na: 10

    matylde właśnie oglądałam film wczoraj i pomyślałam o tym samym:) Tez uwazam ze bohaterka (Marta) kłamała na końcu mówiąc Niemczykowi, ze facet nie był żonaty. Na moje planowała ona z mordercą jakąs ucieczkę, moze tylko wakacje. W każdm razie dostrzegła, ze to nie jets najlepsze rozwiązanie, zapewne nei wiedziała ze facet zabił zone, w trakcie podrózy skojarzyła fakty. Mysle też ze zaczeła coś czuć do Niemczyka, bolało ją, że ma zonę.

  • matylde ocenił(a) ten film na: 9

    Lady_Rita cieszę się że ktoś miał podobne odczucia po obejrzeniu tego wyjątkowego filmu-w dyskusji na forum widać że kobiecy punkt widzenia jednak różni się nie co od męskiego;-)

  • Mr_mokrego_pampersa ocenił(a) ten film na: 9

    matylde i w tym cały urok, że się różnimy: Dzięki temu niejedną piękną love story możemy nakręcić tak na ekranie jak i poza nim albo dreszczowiec-melodramat jeśli o tych różnicach zapomnimy :) I tak się, zresztą, ciągle tu i ówdzie dzieje...pozdrowienia ciepłe dla Ciebie

  • coolhanded ocenił(a) ten film na: 7

    matylde ja też o tym pomyślałam, cieszę się, że jest taki wątek bo faktycznie mogło być coś na rzeczy :>

    ja sobie tak to ułożyłam, że Marta była świadoma tego co zrobił [być może dla niej albo przez nią] morderca i chciała z nim uciec, wymieniła się biletem wcale nie przez przypadek. Pozniej chwycily ja wyrzuty sumienia, ze przez nia niewinna osoba zostanie oskarzona - ona byla jedyna, ktora znala prawde i mogla temu zabiec. poza tym dziwnie zachowywala sie przez cala jazde jakby zaraz miala sie rozplakac, widac bylo, ze cos ja trapi ...

  • xtomix ocenił(a) ten film na: 8

    matylde No zaraz to milicja wiedziała (skąd?) jaki dokładnie numer biletu ma morderca, a miała nie wiedzieć, że go coś łączyło z Martą? Swoją drogą jak to jest, że milicja nie ma rysopisu osoby, którą ma aresztować, co jest przecież podstawą.

  • matylde A nikt nie pomyślał o tym, że to ona zabiła jego żonę, a on został wrobiony? Była w nim zakochana, a facet nie chciał zostawić dla niej żony, no to się zemściła, tak jak wspominała.

    Nie mówię, że taki był zamysł, ale mnie to od razu przyszło do głowy podczas sceny przy krzyżu.

    Poza tym mimo, że taki "żywy" wątek w filmie, to raczej jest to temat poboczny, generalnie sam film jest o innych rzeczach :D

  • matylde O, jak miło, że dokopałem się jednak do wątku, gdzie ktoś poruszył sprawę relacji Marty z mordercą :) Dziwię się jednak, że tak niewiele osób o tym pisze – oczywiście rozumiem skupienie się na psychologii każdej z postaci, mimo to mam wrażenie, że większości tutaj piszących (nie mam na myśli tego wątku) umknęło coś niezwykle istotnego, coś co jest w moich oczach duszą tego filmu, a mianowicie... chodzi o narcystyczne podejście do miłości, które przyjechało z zachodu (miłość, adorator, jako dobro podbijające samoocenę), i o czym chce powiedzieć nam reżyser. Już tłumaczę:

    Dla mnie, prawdziwość słów doktora o miłości Marty nabrała rumieńców, gdy Marta powiadomiła Mordercę (czyli jej miłość, uciekają razem, on zabił, ona wie) o tym, że go szukają. Wiedziała, gdzie siedzi miłość-morderca, ich spojrzenie pod koniec sceny mówi wszystko.
    Kolejne spojrzenie, tak jak ktoś już wyżej napisał, mamy okazję zobaczyć przy scenie schwytania mordercy.

    I teraz, sprawa kluczowa. To co później opowiada Marta (osoba o zaburzonej psychice, z tendencjami samobójczymi, ślady cięć) doktorowi, to nic innego jak wykreowane historie, będące projekcją jej własnych odczuć, zachowań. Mówi, że ten facet którego kocha/ła "niewiele starszy ode mnie, nie ma żóny ani dzieci" czeka na nią (nikt nie czekał, tym kto miał czekać ona chciałaby, żeby był doktor, wyjaśnię na końcu + prawdą jest pewnie to że morderca nie miał dzieci, samych by nie zostawili, ale to akurat najmniej ważne) i ten kogo kocha/ła wg niej jest "chorobliwie ambitny, uczucia szukał by znaleźć w nim potwierdzenie siebie, jakiegoś sensu" + "Potrzebował mnie żeby się przeglądać jak w lustrze, do potwierdzenia sobie czegoś" = nie on, tylko ona, a te cechy (przerost ambicji i ciągłe niespełnienie, druga osoba dla podbicia własnej samooceny) są typowe dla zaburzenia osobowości jakże częstego dzisiaj, które to przyszło do nas z zachodu - narcystycznego charakteru (narcystyczne zaburzenie osobowości).

    Marta odrzuca miłość chłopaka w swoim wieku, bo ma takich na pęczki, jest dla niej nudny (Cybulski mówi, że przecież było pięknie, więc czemu ona tego nie chce? - Nie chce, bo może mieć coś nowego, a tamto już było, jego już ma, on może pozostać adoratorem jak chce. Tylko gdy jej się wymyka, prawie skacze z pociągu, wtedy ona jakoś reaguje - bo narcyz się czuje dobrze, dopóki ktoś za nim ugania, a jak przestanie - wtedy narcyz czuje się zaniepokojony, jego samoocena spada).

    Narcystyczna Marta (chyba slanogowo ZOŁZA) kochała mordercę do momentu, gdy ten wszystkiego dla niej nie poświęcił. Wtedy poczuła, że go już ma - uczucie gasło. Kiedy wyszło na jaw, że mogą go znaleźć - wtedy jak w kalejdoskopie jej uczucia do mordercy zniknęły, a pojawiły się do jego zamiennika - doktora (kobieta potrafi wyczuć ten schemat pewnej dojrzałości, ona czuła że on może być żonaty). Z sentymentu powiadomiła jednak mordercę, że po niego idą, dała mu szansę (tutaj tak jak się umówili - jednak wyjawienia jego położenia policji nie było w planie). Gdyby nie spotkała doktora, pewnie by nie wydała policji mordercy-milosci.

    Dalej, prawie końcowa scena - Marta mówi doktorowi, że jest SAMA - daje mu znak, że jest na niego otwarta, szczęśliwa, wszystko zostawiła za sobą, może zacząć od nowa. On szybko to łapie, jednak ripostuje "czekać będzie na mnie żona". Widzimy wtedy Martę od tyłu ze spuszczoną głową, można to skwitować jako "Miałam cholera dobre przeczucie, tylko że on woli ją, nie mnie". Możemy przypuszczać, że Marta na tyle nie wie jaki sens miałoby dalsze jej życie, że podąża brzegiem szukając ostatecznego rozwiązania.

    Film jest więc o rozterkach Marty, osoby o mieszanym zaburzeniu osobowości narcystyczno (mogę mieć kogoś lepszego, więcej, muszę, żeby podbić samoocenę)-depresyjnym (próby samobójcze, chęć izolacji), powtórzę się, jakże dziś częstym u młodych, pięknych dziewczyn (raczej głównie narc), którym od małego wmawia się że są piękne i stać je na więcej. Tym sposobem dążą do tego lepszego, jakże często po trupach (może nie aż tak dosłownie) na czym tracą zakochani chłopcy/mężczyźni, i one, gdyż często budują relacje, w których "uczucia potrzebują by znaleźć w nim potwierdzenie siebie" :) Tę tragedię naszych czasów, według mnie chciał nakreślić reżyser. Może nie argumentował wszystkiego jak ja, jednak mam silne odczucia że chciał nakreślić pewien rodzący się wtedy trend. Być może jakaś dziewczyna w ten sposób go potraktowała, cóż...

    Czemu to piszę? CHŁOPAKI. TO DLA WAS BRACIA.
    Napotkacie nie jedną piękną kobietę. Nie bójcie się uprzejmie zagadać, wiedzcie, że jeśli jest piękna, jest wysokie prawdopodobieństwo, że jest w jakimś stopniu narcystyczna (to nie jej wina, taką ją tworzyło środowisko), a z taką to związek "na niby" - KORZYŚĆ dla niej, nie radość, nie miłość dla was obojga. Powiedzcie jej - SPRAWDZAM !
    Nie uganiajcie się, gdy zauważycie narcystyczne kaprysy, nie przyjmujcie roli Cybulskiego...
    Szukajcie kobiet które nie widzą jedynie swoich pragnień, a kochają was za to jakimi jesteście (a nie ganią za to jakimi nie jesteście). Kochajcie, gdy starają się dla was (a nie dlatego że mało brakuje a skoczycie z mostu-i stracą adoratora). Tylko wtedy będziecie szczęśliwi w związku, gdy będziecie czuć jej zaangażowanie. Chyba, że też jesteś narcyzem i to Ci odpowiada ;)

    Na koniec, nie wyobrażam sobie postawić tutaj innego cytatu niż:

    "Nikt nie chce kochać, wszyscy chcą być kochani"

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie, życzę udanych relacji, opartych na wzajemnym uganianiu się :)

    EBR