Film byłby o niebo lepszy gdyby ,,Koleś'' był sarkastycznym psychopatą jak to miało miejsce w grze - a przy okazji wydawał się być najmądrzejszym gościem w całym Paradise które zamieszkiwała banda niedorozwojów umysłowych, tutaj bohater wydaje się być lekkim przygłupem który z oryginalnym ,,Kolesiem'' ma de facto bardzo mało wspólnego.
Technicznie rzecz biorąc to od gracza zależało jakim psychopatą był Postal Dude, ponieważ można było przejść tę grę nie zabijając nikogo.
Dlatego też trzeba było się na jakąś wersję zdecydować :P
Tak, masz rację odnośnie faktu który przytoczyłeś. Ale nie ma on nic wspólnego z tym, że Koleś był najmądrzejszą osobą spośród tłuków w jego mieście, a o tym pisał Asvers. Szkoda, że zapomniano o tym robiąc film.
Czy ja wiem... Jak tak patrzę na ten film to zauważ że kiedy on na przykład idzie na rozmowę o pracę, czy stoi w kolejce to widać że nie jest taki szalony i pokręcony jak cała reszta. Wydaje się być taką ostoją rozsądku w całym tym bałaganie.
Nie jest tak sarkastyczny i nie jest psychopatą, tu się zgodzę, ale też nie powiedziałbym że jest aż takim przygłupem.
Koleś mimo wszystko był psychopatą (ewentualnie cynicznym, egoistycznym sku**ielem, może źle to ująłem), o czym świadczą niektóre z jego zachowań podczas misji fabularnych.
Psychopata to nie zawsze seryjny morderca - nie mylmy pojęć :D
Niemniej jeśli chodzi o ostoję rozsądku, w filmie Koleś jest bardziej zwykłym Kowalskim, to ze nie robi głupich min i nie zachowuje się jak skończony kretyn nic nie znaczy.
Bardzo denerwuje mnie wypranie tej postaci ze wszystkiego co ją charakteryzowało.
Film sam w sobie jest spoko- ot, porąbana komedia która bawi gdy człowiek chce się odmóżdżyć,ale jednocześnie bardzo słaba ekranizacja gry pozbawiona jego ducha...
Mnie się akurat Zack podobał. aczkolwiek jakby był ostry od razu może by też było dobrze
W tym filmie reżyser sięgnął w zasadzie do samego źródła. Wyrażenie "go postal" oznacza nagłą utratę panowania nad sobą, najczęściej skutkującą przemocą. Sam zwrot wywodzi się z lat 80. i 90. ubiegłego wieku, gdzie w Ameryce pojawiło się kilka głośnych przypadków, w których skądinąd ułożeni i stabilni pracownicy poczty tracili nad sobą panowanie i zaczęli zabijać wkurzających ich ludzi.
Samą esencją "Postala" nie musi być koniecznie granie psychopaty - co raczej utrata panowania na skutek różnych wkurzających sytuacji. Typu: chcę iść po mleko i muszę stać w cholernie długiej kolejce, mam petycję do podpisania, a ludzie traktują mnie jak śmiecia, chcę normalnie przejść ulicą, a tu jakaś orkiestra napierdziela.
Setki małych irytacji skutkujących wreszcie mocarnym wkur...wkurzeniem.
W tym względzie Koleś to ładny przykład kogoś, kto "went postal" - próbował jakoś sobie ciągnąć z dnia na dzień, aż w końcu wnerwił się totalnie i zaczęła się rzeź.
W tym świetle kreacja "Kolesia" jest napisana i zagrana naprawdę dobrze, nawet jeśli odbiega od "zwyczajnej" (ta, zwyczajnej...) rozgrywki w Postala 2.