(...) ale to zakończenie, typowo amerykańskie słodzenie (rymuje :) )
[Spoiler] Czy nie było by o wiele lepiej... Gdyby staruszek rzeczywiście stracił wszystkie pieniądze, i pomimo tego kuzyn pomógł mu.
Fatk. Takie słodzenie. Ale typowe dla komedii z tamtych lat. Ale dla samej ostatniej sceny, kiedy staruszek - potencjalny niepełnosprawny wstaje z wózka i wychodzi (przedtem przysięgając że już żadnych tajemnic) jak gdyby nigdy nic - puenta genialna.
Ale i tak nic nei przebije sceny - z prywatnym detektywem (kobietą) i tej gry słów :)
Pozdrawiam!