Taki sobie.Przyznam że pod koniec zasnąłem.Oczywiście film bardzo stary,jarmarczny sprzed I Wojny Światowej więc ciężko o jakąś większą recenzje.Polecam wyłącznie konserom.
Jaki jarmarczny co Ty kręcisz. Poza tym jak jarmarczny film może być dla koneserów. Koneserzy szukają prawdziwej sztuki... a ten film ma już bardzo bardzo niezłe zadatki :)
Pozdrawiam
Widocznie tej sztuki nie dostrzegłem w tym obrazie.Z całym szacunkiem ale nie mam zamiaru dawać filmowi wysokiej noty tylko dlatego że ma kilkadziesiąt lat.
Nie chodzi o wysoką notę, ale o nazewnictwo. To że Ci się film podobał średnio nie oznacza, że masz go obrażać mianem "kina jarmarcznego". Owa odmiana kina skończyła się ok. 1908 roku, wraz z filmem d'Art, który wprowadził zawodowych aktorów i literacki scenariusz. Proponuję, abyś najpierw sobie obejrzał poglądowo jakieś wybrane przykłady kina jarmarcznego, abyś w pełni mógł zrozumieć, dlaczego Student z Pragi jest już na dobrej drodze ku sztuce.
Pozdrawiam
Ehh,uparciuch z Ciebie.No dobra niech będzie - powiedzmy że niezbyt precyzyjnie się wyraziłem.
Wracając do filmu.To że ,,Student z Pragi"(jako film,w oderwaniu od innych np.historycznych czynników) nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia nie oznacza że nie cenie go sobie ze względu na inne wartości.Wręcz przeciwnie to właśnie dzięki takim filmom kino stopniowo nabierało rozmachu.W następstwie tego powstały takie dzieła jak Nosferatu Murnau'a z 1922 a później Frankenstin z Borisem Karloffem z 1931 itp.