Takva su pravila

1 godz. 17 min.
6,2 508
ocen
6,2 10 508
334
chce zobaczyć
{"rate":6.0,"count":2}
{"type":"film","id":718586,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Takva+su+pravila-2014-718586/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Takie są zasady
  • pessoaa ocenił(a) ten film na: 9

    wyciszony, skupiony na zwykłych codziennych czynnościach film. Niby nic odkrywczego, tak toczy się życie wielu ludzi. Niby nic odkrywczego, ale chwyta prawdziwością opisu i swoim przekazem. Powszedni spokój to rzecz względna i w każdej chwili może zamienić się w pasmo dramatów. Dramatów, które w zderzeniu z wszechobecnymi procedurami burzą dotychczasowy spokój zwykłej rodziny. A wtedy niestety możemy liczyć tylko na siebie. Niestety. Hasło, że "państwo zdało egzamin" to zwykły komunał. Dominuje zaś bezduszność i nasz zdeterminowany bohater bierze sprawy w swoje ręce. Bardzo ciekawy i poruszający film, który jest przestrogą bo gdy coś się zdarzy to możemy usłyszeć, że nic nie da się zrobić bo "takie są zasady".

  • marlett_1 ocenił(a) ten film na: 6

    pessoaa Potwierdzenie, że zwykłe, ludzkie tragedie rozgrywające się za przysłowiową ścianą nie mają nic wspólnego z fajerwerkami. Film wciąga mimo nieśpiesznego tempa.

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 4

    pessoaa Gruba przesada. Film nie sięga nawet dobrego reportażu, o tyle lepszego od "Takich zasad", że właśnie "z życia". Filmy fabularne nie mają być "z życia" lecz "ze sztuki". Nie bądź naiwny i nie oceniaj filmu li tylko po treści.

  • pessoaa ocenił(a) ten film na: 9

    Krzypur "Nie bądź naiwny i nie oceniaj filmu li tylko po treści."
    Nie bądź powierzchowny i nie oceniaj filmu li tylko po efektach i scenografii.
    Od kiedy życie i sztuka nie mogą współistnieć w kinie? A włoski neorealizm, a francuska nowa fala, a czeskie kino końca lat sześćdziesiątych, a brytyjskie nowe kino też końca lat sześćdziesiątych, a kino amerykańskie początku lat siedemdziesiątych, a wreszcie polskie "kino moralnego niepokoju"? Wyrzucasz do kosza całą historię filmu. Te filmy były ważne i są dalej ważne bo były zaangażowane społecznie, politycznie czy obyczajowo. I kto tu grubo przesadza?

  • Krzypur ocenił(a) ten film na: 4

    pessoaa Ja o wozie, Ty o kozie. Piszę o tym konkretnym filmie, a nie o historii kina. Moje oceny biorą się z jednej generalnej zasady: film musi mi się podobać, a jego treść i forma winny być zrównoważone (coś jak Norwidowskie "odpowiednie dać rzeczy - słowo"). Przerost formy - w kinie artystycznym, czy treści - w kinie społecznym kończą się z reguły - przynajmniej dla mnie - porażkami.

  • pessoaa ocenił(a) ten film na: 9

    Krzypur Zachowując proporcje to Ty o kozie, ja o wozie.
    Na historię kina składają się wszystkie wyprodukowane filmy. Te społeczne też, a było ich co niemiara.
    Piszesz: „Przerost formy - w kinie artystycznym, czy treści - w kinie społecznym kończą się z reguły - przynajmniej dla mnie - porażkami.” Nie bardzo wiem, a pro po filmu „Takie są zasady”, o jakim przeroście treści mówisz? To stosunkowo prosty film o bezradności człowieka w obliczu machiny różnych procedur. Nie dość, że te zasady wyrządzają krzywdę konkretnemu człowiekowi to jeszcze ubezwłasnowolniają instytucje, które z samej swojej istoty powinny mu pomagać. Dają tym instytucjom alibi w postaci powtarzanej jak mantra formułki: takie są zasady, takie są procedury. Przyzwalają na bezmyślność i bezczynność. I z tym próbuje walczyć ojciec zabitego syna. I niestety jest bezradny. Takie są zasady. I nie widzę tu nigdzie przerostu treści. Widzę ból i bezradność. Obyś nie musiał nigdy usłyszeć: bo takie są zasady.
    Na marginesie mi po seansie przypomniał się film "Złodzieje rowerów" i bezradność bohatera po kradzieży roweru.

  • Nikodem123 ocenił(a) ten film na: 4

    pessoaa Film nieudany.
    Reżyser sam chyba nie wie o czym chciał nakręcić film. Jest tam kilka motywów, ale żaden z nich nie został ciekawie przedstawiony.
    Relacje małżeńskie? Nie ma.
    Relacje rodzice - dorastający nastolatek? Nie ma.
    Reakcje po stracie najbliższej osoby? Nie ma.
    A co jest? Godzina z okładem filmu o niczym. Są może ambicje pokazania czegoś, ale kompletnie niespełnione.
    Może gdyby go skrócić o połowę, to może powstałaby ciekawa etiuda. Tylko na tyle starczyło w tym filmie scenariusza i pomysłów reżyserskich.

    Jedyna zaleta - film jest o szarych ludziach, to wyróżnia go spośród codziennej sieczki w TV. To jednak za mało, aby się nim zachwycać.