to był mój pierwszy bułgarski film w życiu. I miła niespodzianka, przyjemny film o uczuciowych "perypetiach" na tle transformacji ustrojowej Bułgarii (7/10). Jednak do naszego "Wszystko co kocham" mu bardzo daleko...
Końcówka mnie rozczarowała. Sam początek spoko, Później akcja w Niemczech też ok, ale całość bardzo przeciętna. Nic specjalnego. Sama historia banalna. Ale wiadomo: rzecz gustu.