Smutno mi...

Dlaczego Chudy zdecydował się opuścić swoich kompanów? Dlaczego rozdzielono przyjaciół? Nie można było w jakiś inny sposób tego rozwiązać? Powiecie, wybrał miłość i WOLNOŚĆ. Serio? To ja powiem, że w takim razie zdradził własne ideały. Wszystkie wcześniejsze części można sprowadzić do walki o przyjaźń i bycie razem do końca świata i jeden dzień dłużej, oraz do "służenia“ dziecku, czyli wypełniania przeznaczenia każdej zabawki. I co? A no, okazało się, że Chudemu przesłało na tym zależeć. Nie dostrzegacie tutaj sprzeczności? Każda część wzruszała mnie na swój sposób, dlatego tak bardzo je kocham. Przeżylam rozstanie z Andy'm, w końcu można je wytłumaczyć naturalną kolejnością rzeczy. Ale to? Cios w moje serce.
Ogólnie bajka bardzo mi się podobała, motyw z zepsuta lalką (pozornie złą), która pragnęła być kochana - świetny!
Zakończenie jednak w mojej ocenie bardzo smutne. Saga Toys Story to bajka o nieuchronnych zmianach jakich doświadczamy w życiu, o przemijaniu, które wpisane jest w nasza egzystencję. Jednak z każdą zmiana należy się pogodzić, należy ją zaakceptować i dostosować się do niej. Ostatnia część nie opowiada o losowych zmianach w życiu. Opowiada o świadomym wyborze. Również o zmianie wewnętrznej, o przewartosciowaniu własnych zasad, rozpoczęciu nowego życia i świadomym poszukiwaniu własnej drogi.
Bardzo nostalgiczna część, każdy fan serii musi to przyznać. Ja muszę to przetrawić, tymczasem idę sobie popłakac.

31
  • Mam DOKŁADNIE takie same odczucia, chętnie poznam opinię innych fanów serii. Sama animacja świetna i daje dużo emocji.

  • Widze, że nie zrozumiałas głównego przesłania i fabuły bajki, brawo

  • Właśnie o tym jest ta część. Że czasem trzeba oderwać się od przeszłości, zaakceptować "nowego" siebie, nowe spojrzenie na rzeczywistość. Szczególnie jeśli sami tego chcemy. A nie żyć w sprzeczności z samym sobą. Zresztą, w filmie pada takie zdanie, że (tu parafrazuję) trzeba żyć tu i teraz, nie tylko przeszłością.

    • Moim zdaniem, jednak, Chudy porzuca tutaj wszystkie swoje ideały, którymi kierował się przez całą serię.
      Dlaczego Bo i reszta nie poszli po prostu z Chudym i Buzzem do nowego dziecka? Lepiej jest się szwędać po świecie?
      Gdyby większość zabawek tak uznała, to dzieci nie miałyby się czym bawić.

      • Właśnie o tym jest ta historia. Że czasem trzeba słuchać głosu swojego serca i robić to co się kocha, porzucając to co "stare", "dawne", porzucając stare przyzwyczajenia, nawyki, historie... Pastereczka chciała być wolna, zwiedzać i podziwiać świat, a nie siedzieć w pokoju u jakiegoś dziecka. Z kolei Chudy tęsknił za pastereczką, więc z nią został.

        • "Z biegiem zim i lat, ta przyjaźń bez przerwy trwa. Gdzie ja, tam Ty, w złe i dobre dni. Ty druha we mnie masz."

          Wydaje mi się, że przez całą serię mówiono nam, ze najważniejsze jest dziecko i jego dobro, a tu okazuje się, że najlepiej jest być zgubioną zabawką. Realne życie nie ma tu przełożenia, bo zabawki to nie ludzie i dla zabawek życie "na wolności" niesie o wiele więcej zagrożeń, niż dla ludzi + Bo jest, chyba z porcelany, więc ryzyko jest jeszcze większe, niż u Chudego. Poza tym, dziewczynka płakała za Sztućkiem a nie zauważy zniknięcia Chudego? Dlaczego nie bawiła się Chudym i Jessie? Przecież to jest teoretycznie para i dziewczynki lubią się tak bawić.

          • Ten cytat dotyczył relacji z Andym, nadszedł nowy czas, nowe dziecko, nowe okoliczności, dlatego Chudy zapragnął nowego życia.
            O to, dlaczego nie bawiła się Chudym, musiałabyś zapytać Bonnie. Nie bawiła się i już.

            • Dokładnie. Poza tym Chudy nie pierwszy raz opuścił swoich przyjaciół: przypomnijcie sobie, jak w "trójce" uciekł z przedszkola jako jedyny wybierając życie u boku Andy'ego (potem, jak wiemy, sprawy się komplikują). W "dwójce" też przez chwilę chciał rzucić przyjaciół i Andy'ego i jechać na wystawę do Japonii. Chudy to ciekawa postać, bo niejednowymiarowa. Beczałem ze wzruszenia oglądając Toy story 4, ale uważam decyzję Chudego za w pełni zrozumiałą. Odważną. "Jest wierny, dzielny, w końcu to kowboj", jak mówił Andy pod koniec trzeciej części. Tym razem kowboj postanowił żyć po swojemu, odrzucając życie polegające na uszczęśliwianiu innych.

              • Może inaczej. W tym całym zawirowaniu ze Sztućkiem chciał sprawę zakończyć godnie i z honorem jak na szeryfa przystało, a potem pójść swoją drogą, zadbać o swoje szczęście, nie dziecka, które przestało się nim bawić.
                Właśnie to jest najfajniejsze w tej serii bajek: nie ma tu jednoznacznych sytuacji, możemy sobie pogdybać na temat losów zabawek i ich dzieci.

          • Nie. Chodzi o to, że to Ty podejmujesz decyzję. Dobra czy zła - ona nalezy do Ciebie.

  • Choć uważam,że tej części spokojnie mogło by nie być,to uważam Toy Story 4 za udany film.Wydaje mi się jednak,że ta część była bardziej refleksyjna i mniej zabawna od poprzednich części. Wiem,że nic nigdy nie trwa wiecznie,ale końcówka bardzo mnie wzruszyła. Na końcu poprzedniej części zabawki przynajmniej było razem. Pożegnanie Chudego z przyjaciółmi było bardzo smutne. Zwłaszcza,że od początku uwielbiałam relację i przyjaźń Chudego i Buzza. Kiedy wychodziły kolejne Toy Story, mimo,że człowiek był starzy,to zawsze z niecierpliwością czekam na przygody tej dwójki. Chudy i Buzz to moja ulubiona para przyjaciół z dzieciństwa. Zawsze podobała mi się również ich relacja z innymi zabawkami.Mi również nie podobało się to zakończenie.Oczywiście,że nie wolno żyć przeszłością,ale to właśnie przeszłość,dzieciństwo i przyjaźnie kształtują nas oraz naszą przyszłość i nie powinniśmy raz na zawsze z nią zrywać i o niej zapominać. Rozumiem te osoby,którym zakończenie się nie podobało i nie uważam,aby nie zrozumiały zakończenia tego filmu. Rozumiem przesłanie twórców,ale to nie oznacza,że musiało mi się to podobać. Mam nadzieję,że te osoby,które myślą inaczej i zakończenie podobało im się uszanują to. Niestety nie zawsze tak jest często zauważam ,że pod filmami toczą się bezsensowne kłótnie i obrażanie się siebie nawzajem. Mimo,że to tylko bajka smutno mi się zrobiło,że Chudy i Buzz już nigdy nie przeżyją wspólnej przygody (chyba,że powstanie kiedyś jakiś serial dla Disney+).

    • Zgadzam się że zakończonie toy story 4 było bardzo smutne, jednak mnie się podobało. Chudy przez całą serię był wiernym przyjacielem Andiego i trwał przy nim do końca, w chwili kiedy Anndy dorósł i oddał zabawki do Bonnie wyraźnie widać jak szeryf tęskni za dawnymi czasami. W tej części widać że Chudy zszedł na dalszy plan. Nie był już ulubiona zabawka, wręcz zabawka rzucona w kąt. Jego jednym celem staje się pilnowanie Sztućka i uszczęśliwianie Bonnie. Widać że nie jest już szczęśliwy. Buzz widział jak jego przyjaciel odżył przy pasterce i jej przyjaciołach, więc przekonał szeryfa żeby się nie martwił i pomyślał choć raz o swoim szczęściu. Dlatego też zakończenie było dla mnie piękne, czasem trzeba podążać za głosem serca i tak właśnie zrobił Chudy.

  • To po prostu podwaliny pod kolejną część filmu, w której bohaterowie zapewne znowu się spotkają w jakiś sposób.

  • W sumie racja, a co jeśli Andy będzie mieć swoje dzieci będzie chciał Chudego i resztę z powrotem, bo Bonnie wyrośnie? Będzie mu smutno, że Chudy się zgubił, a Bonnie też będzie przykro, że nie dopilnowała zabawki, którą dostała w prezencie, a prezentów się przecież nie wyrzuca. Albo nakręcą dalszą część przygód, albo faktycznie bezsensu.

    • Widzę że większość osób była na innym sensie, albo oglądała nieuważnie film. Nie rozumiecie że nawet w życiu tak bywa , że najlepszych przyjaciół się opuszcza by móc iść dalej. Chudy wcale nie odrzucił swoich zasad, do końca doprowadza wszystkie sprawy, ale choć jeden raz zrobił coś dla siebie, coś czego tak naprawdę chciał. Ta część pięknie zamyka serię. A dla tych, którzy hejtuja polecam jeszcze raz obejrzeć film

      • Potwierdzam. Ten film definitywnie pokazuje sytuację " kryzysu wieku średniego" i brak spełnienia. Chodziło o tu i teraz. Idealnie to pokazała historia z Dukiem Caboomem. Tu i teraz Chudy chciał być z Bou Peep. Przyjaciele zresztą nie utrudniali mu rozpoczęcia nowej ścieżki życiowej.

        * w sumie pastereczka mogła pójść z Chodym do Bonnie - 60% filmu miałem nastawienie na taki bieg wydarzeń

  • Dokładnie.. ja aż dałam 5, dla mnie ta część zniszczyła wszystko, Toy Story skończyło się na 3 :(

  • Takie same refleksje miałam po zakończonym seansie. Andy pożyczył zabawki Bonnie, sam mówił że po nie wróci kiedyś, pewnie aby jego dzieci się nimi bawiły. Wróci i nie będzie Chudego? Chyba że planują następna 5tą część.

  • Zdecydowanie to wesoła część, ratująca nieudane zakończenie trzeciej części. Pokazuje, ze przyjaźń nigdy nie powinna stawać na drodze miłości. I, że warto być dla innych, ale nie kosztem miłości. A jednocześnie pokazuje prawdziwą przyjaźń Buzza, który sam pokierował Chudego w ramioma Bo Peep.

    • Wcale ten film nic nie kończy, tutaj widzimy na końcu dojrzałość bohaterów. Uważam też, że Chudy spełnił swoje marzenie, od pierwszej części widać, że podkochuje się w Pastereczce. Nigdy nie mógł tej miłości w pełni zrealizować, ponieważ poświęcał się dla innych, dla dzieci. Moim zdaniem Chudy wcale nie odcina się od swoich ideałów, wręcz przeciwnie, dzięki miłości, na którą tak bardzo zasługiwał, mógł pomagać innym zabawkom, które szukały swoich domów. Spełnia swoją misję bardziej światowo, a nie w pokoju Bonnie czy Andiego. Te ideały, w które wierzył, dały mu radość o możliwość o samorealizacji. To pokazuje, że jeśli robimy, to, co kochamy, co jest naszym powołaniem, mimo trudności, kiedyś zaowocuje i będziemy szczęśliwi w tym, co robimy. Płakałam na tej części, bo również sądziłam, że to zepsuło przyjaźń pomiędzy zabawkami a Chudym, a potem, doszła do wniosku, że Buzz zachował się jak prawdziwy przyjaciel, widział jak Chudy się poświęcał i jak tęsknił za Pastereczką, w dodatku wierzył w misję Chudego, że może pomagać jeszcze bardziej, nie rezygnując ze wszystkiego. Przede wszystkim z miłości, która zawsze dodaje naszemu życiu sens i siłę do działania. Bardzo wartościowa część. Wcale nie smutna czy kończąca sagę. Bo kto powiedział, że zabawki nie będą się spotykały? Pixar za parę lat znowu coś wymyśli.

      • I wreszcie trafiam na tak piękny komentarz
        W końcu ktoś kto nie hejtuje zakończenie, a tak pięknie je opisuję. W 100% zgadzam się z tą interpretacją.

      • Podpisuję się pod tym komentarzem!

      • Problem w tym że cały ten wątek o samorealizacji i szukaniu miłości jest zrobiony na siłę i stoi w gigantycznej sprzeczności z tym co widzieliśmy w poprzednich filmach.
        Pastereczka nigdy nie była jakąś ważną postacią w tej serii. Pojawiała się zaledwie w kilku scenach w TS1 i TS2 i została raz wspomniana w trójce. Była bardziej dodatkiem do tych filmów. Nie wiem czy jest sens dyskutować o tym, czy Chudy mógł czy nie mógł się "w pełni zrealizować w miłości". Poprzednie części w ogóle nie podejmowały tematu miłosnych rozterek Chudego (bo nie o tym były te filmy). Tutaj miałem wrażenie że twórcy na szybko starali się zbudować postać Bo od nowa. W dodatku totalnie zmienili jej charakter, przez co cały ten miłosny wątek wydawał się jeszcze bardziej sztuczny.
        Motywacje bohaterów również uważam za słabo podbudowane. Chudy przez całe życie wierzył, że jako zabawka powinien przede wszystkim służyć dziecku. Przypomnę że spędził kilkanaście lat zamknięty w kufrze w pokoju Andy'ego i ani razu nie zwątpił w swoją rolę. Wiedział też że on sam nie jest najważniejszy i że rola "ulubionej zabawki" nie zawsze musi przypadać tylko jemu. Tutaj Chudy nagle dostaje depresji, bo mała Bonnie chwilowo przestała się nim bawić i schowała do szafy. Nie zgubiła go, ani nie wydoroślała. Chudy cały czas jest jej zabawką i Bonnie w każdej chwili może po niego sięgnąć. W dodatku zabawką dość ważną, bo obiecała przecież Andy'emu że będzie o niego dbać. A mimo tego Chudy postanawia opuścić ją i swoich przyjaciół. I to wszystko w imię czego? Wielkiej miłości, która w tym filmie pojawiła się znikąd? Życia w "wolności" (czyli włóczeniu się z dziewczyną po wesołym miasteczku)? To wszystko wygląda po prostu bardzo mało wiarygodnie.
        Podsumowując, zawiedziony jestem tym zakończeniem. Wszelkie wartości i przyjaźnie które były budowane przez całą serię, tutaj zostały wywalone do kosza. Cała ta gonitwa za widelcem i rozterki bohaterów są według mnie przesadzone. Naprawdę szkoda, że tak to zakończyli...

  • Jak dla mnie właśnie cały ten wątek, że Bonnie nie chce bawić się Chudym jest wyssany z palca i bezsensowny... Przecież sama chciała wziąć Chudego na końcu trójki, mimo iż Andy nie chciał go jej oddać, a potem po jakimś nawet nie zauważa, że Chudego nie ma? To jest zrobione tak na siłe, że aż boli. Widać, że brakowało pomysłów. Może film ma głębokie przesłanie, ale stworzone kosztem totalnie bezsensownego wątku. Zawiodłem się.

    • Zauważ proszę że Bonnie ma około 4-6 lat, dzieci w tym wieku raczej nie przywiązują się do zabawek. Na początku bardzo podobała się jej zabawka bo była nowa i nigdy wcześniej się nim nie bawiła, ale po jakimś czasie po prostu znudziła się Chudym i po prostu się nim nie bawiła. Forky to zupełnie nowa zabawka jaka sama stworzyła stąd fascynacja i chęć zabawy.

  • Zgadzam się z przedmówcami broniącymi zakończenia-seria dorasta z widzami... to zakończenie nie jest najweselszym możliwym i mnie też (nie pierwszy zresztą raz przy tej serii) ogarnęło smutne wzruszenie, ale za to takie zakończenie jest bardzo życiowe... W życiu w pogoni za swoim indywidualnym szczęściem też trzeba dokonywac wyborów niekiedy pozostawiających wiele spalonych mostów... Happy endy nigdy nie bywają stu-procentowe. To na pewno niebanalne i niepopularne, wiec w sumie twórcy wykazali się tu pewną odwagą w podejściu zrywającym z tradycyjnym "powrotem do domu" całej paczki zabawek pozostawiając widzów dorastających z seria z refleksją...

  • a jak miał niby 'służyć' temu dziecku skoro dziecko już nawet nie chciało się nim bawić. To pokazuje, że czasem mimo, że robimy coś od dłuższego czasu to warto sobie przemyśleć czy to coś jeszcze ma sens i warto się tego trzymać czy może trzeba zająć się czymś innym, przeorientować się na inny cel. Robić coś dla siebie a nie tylko poświęcać życie służąc innym. Tak samo rodzice się zajmują dziećmi do 18 roku życia (powiedzmy) a potem dziecko wychodzi z domu i ma swoje życie i rodzice też muszą znaleźć coś innego do roboty. Mogą się wreszcie zająć sobą (jeśli jeszcze mogą).

    • Nie do końca chodziło mi o to, że zakończenie jest kiepskie, nie twierdzę tak. Jest smutne, to fakt i po prostu nie pasuje mi do idei, jaka przyświecała poprzednim częściom. Nie chcę analizować tego, czy Chudy będzie szczęśliwy, czy postąpił słusznie, czy wydoroślał??? wraz z widzem, żeby następnie "pójść w tango" z pasterką. Zwróciłam tylko uwagę na to, że zakończenie nie wpisuje się w hmm... (nie wiem jak to okreslic) w ogólne przesłanie serii. Nie można interpretować samej części czwartej, (mówić o miłości, wolności, wyborze) bez odniesienia do poprzednich części. A niestety w poprzednich częściach takie właśnie wybory zabawek były krytykowane. Poprzednie części były spójne, dążenie do bycia wśród przyjaciół i dzieci. Zabawki maja służyć dzieciom i takie jest ich przeznaczenie. Ta część wiele przekreśliła i nie wiem, jak tego można nie dostrzegać.

      • Jak co to UWAGA SPOILERY!!!;-)

        Czy ja wiem... Że się nie wpisuje w poprzednie części... Każda część mimo wszystko starała się opowiedzieć troszkę o czym innym i na innym etapie... Ta część jest po prostu bardziej o samym Chudym... o jakimś nowym otwarciu dla niego, jego nowym pomyśle na siebie... i jak tu ktoś wcześniej napisał o tym, że czasami trzeba być "tu i teraz" i porzucić nawet te długoletnie nawyki i przyzwyczajenia (może nie do końca od razu złe, ale też w pewnym stopniu ograniczające), opuścić swoją strefę komfortu... Chudy w poprzednich częściach (może zwłaszcza w trzeciej) był tym, którego cechuje właśnie owa podkreślana tutaj lojalność... do Andy'ego, ale i do przyjaciół (czy też cytując najnowszą część "zabawek w potrzebie"), po których się wrócił dowiedziawszy się, że wcale nie będą mieli w nowym miejscu (przedszkolu) tak różowo jak im się wydaje. W trzeciej części wytrwale przekonywał przyjaciół, że Andy wcale nie chciał się ich pozbyć i że nadal do niego należą mimo iż ci wydawali się dość szybko pogodzeni z nowym rozdziałem w swoim życiu, a sam Chudy był bezpieczny jako ten wybrany, którego Andy chciał z sentymentu zachować (nawet nie spodziewając się, że ten także znajduje się w kartonie dla Bonnie). Ta 4 część mówi zaś dobitniej o przemijaniu i szukaniu swojej indywidualnej szansy nawet w tym przemijaniu. To przemijanie nie ominęło nawet samego Chudego, który jako zdecydowanie bardziej chłopięca zabawka, będąc faworytem Andy'ego praktycznie do samego końca i wobec tego czując wciąż wewnętrzny imperatyw troskliwego i odpowiedzialnego liderowania innym zabawkom wreszcie doszedł do wniosku, że jego czas w pokoju dziecięcym minął, ale że to też nie musi oznaczać dla niego końca świata... Wspierany przez przyjaciół odpuścił dawnemu kurczowemu trzymaniu się (wykrzyczanemu w tym, że ratowanie Sztućka to "jedyne co mu jeszcze w życiu pozostało") bycia czyjąś własnością. Mimo wszystko nawet w tym pożegnaniu i decyzji o podążaniu odtąd za swoją wewnętrzną, uśpioną tęsknotą (do Bou, ale i do tego co nieznane) wciąż jest tu w nim masa dobrze znanego altruizmu... Ta cała pokorna zgoda na "przeszczep" swojego odtwarzacza po to by Gabby też miała swoją szansę i to pogodzenie się z tym, że pora przekazać swoją gwiazdę szeryfa... Zgoda-jest w tym ogrom jakiegoś smutku, ale może po prostu czasami tak trzeba... Żeby opowiedzieć w świeży sposób coś wartościowego, coś co ma odniesienie także poza kinem, a nie jest tylko kolejną historyjką spod utartego szablonu...

      • no wlasnie zgadzam się. ale że niby czwarta część nie pasuje do idei poprzednich części to naprawdę nie wiem skąd ten pomysł. W ten sam sposób można stwierdzić, że część trzecia przekreśliła poprzednie dwie...

        • Widzę, że nie dojdziemy do porozumienia :) I w sumie nie musimy. Przecież każdy może po swojemu interpretować bajkę, w każdym może ona wzbudzać inne emocje. Dobrze, że dla części osób zakończenie jest pozytywne i świadczy o tym, iż bohaterowie dojrzali do rozstania i do poszukiwania własnych dróg. Ja niestety nie widzę tego w ten sposób. I też mam do tego prawo. Pozdrawiam.

        • Bo w trzech poprzednich częściach nie było nawet najmniejszej wzmianki czy myśli u samych zabawek, że mogą służyć czemuś innemu niż tylko temu by dzieci się nimi bawiły. A tu nagle w czwórce okazuje się, że zabawki mają własne życie towarzyskie a ich celem życiowym jest zupełnie coś innego niż bycie zabawką dla dziecka. To jednak, jakby nie patrzyć przekreślenie całej idei serii Toy Story.

  • Kiedy Buzz powiedział do Chudego ,,She'll be OK" Chudy opuścił głowę ze smutkiem, myśląc, że chodzi o Bou. Później kiedy Buzz dopowiada ,,Bonnie will be OK" Chudy uświadomił sobie, że może zostać z pastereczką i być szczęśliwy, a Bonnie poradzi sobie bez niego. Oczywiście zakończenie trójki sugerowało, że Chudy ciągle będzie ważną zabawką dla Bonnie (Andy nie chciał go oddać tak od razu), jednak życie pokazało coś innego. Czwórka jest więc nowym rozdziałem historii zabawek i oddziela przeszłość grubą kreską, co oczywiście nie każdemu musi się podobać.
    W ogóle wątek rozstania bohaterów powtarza się ostatnio w animacjach. UWAGA SPOILERY z innych filmów:



    Było rozstanie Ralpha i Wandelopy (Ralph Demolka w Internecie), następnie smoki i Wikingowie (JWS 3), teraz Chudy i zabawki Bonnie, a w tym roku jeszcze Kraina Lodu 2 (kolejne rozstanie bohaterów?)

  • Można też spojrzeć na zakończenie w ten sposób, że Chudy wypełnił misję jaką miał u Bonnie i zaczął pomagać innym dzieciom znajdować zabawki/zabawkom znajdować domy. To nie jest tak, że jest się zabawką jednego dziecka całe swoje życie. Był Andy, była Bonnie, mogło być następne dziecko dopiero po całych latach leżenia na dnie szafy. A dzięki rozstaniu Chudy ten proces tylko przyśpieszył.
    Dla mnie wizja twórców jest w dużym stopniu spójna: zabawki mają dawać szczęście dzieciom, w tym przypadku Chudy zamiast dawać je jednemu dziecku daje je wielu dzieciom. A Bonnie ma inne zabawki, które dają jej szczęście - to nie tak, że Chudy zostawił ją samą.
    Chudy dojrzał do decyzji o swoim szczęściu, ale też zdał sobie sprawę, że pomimo całej swej miłości dla Bonnie niewiele już dla niej znaczy. Miał ją uszczęśliwiać na siłę? Jeżeli ktoś nie chce naszej miłości to nie powinniśmy jej mu narzucać, bo taki związek byłby toksyczny.
    + więcej sensu ma "zgubienie się" Chudego podczas wycieczki, niż gdyby został i ktoś by zauważył, że nie ma tego aparatu mówiącego. Nie mam pojęcia jak coś takiego można by wytłumaczyć, bo skoro nie zrobił tego nikt z rodziny, to co? Grasują złodzieje narządów wewnętrznych zabawek? ;) a jeżeli rodzina nabrałaby podejrzeń to mogło narazić cały świat zabawek na odkrycie, że zabawki mają swój świat i żyją - ewidentnie Chudy wybrał mniejsze zło i poświęcił się dla dobra przyjaciół xD (nadinterpretacja? pewnie tak, ale dochodzi 2 w nocy, więc idealna pora na szalone teorie)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię