Pani geolog odkrywa na swoim tablecie, że w San Andreas nastąpi duże trzęsienie ziemi. I co robi. Najpierw dzieli się swoimi obawami ze swoim studentem, a potem wpada w panikę i sama chce wszystkich ewakuować. Absurdów jest tyle, że nie zmieściłyby się na tym forum.
Siedzimy ostatnio z ojcem i chcemy obejrzeć jakiś film w tym stylu. No więc tata znalazł San Andreas. Oglądamy i oglądamy, robi się coraz gorzej, ja kilka razy sugeruję, że to zły film, ale dopiero przy scenie z hipciem wyłączyliśmy. To się nazywa 40 zmarnowanych minut życia.
Bardzo lubię filmy katastroficzny, ale ten film sam jest katastrofą. Nielogiczna fabuła, słabi aktorzy, czasem nie wiadomo czy się śmiać czy płakać... A scena z hipciem przebija wszystko... Zdecydowanie nie polecam...
Katastrofa! I nie piszę tu o trzęsieniu ziemi-brak:logiki,znajomści tematu trzęsień,drewniane aktorsto i masa nonsensów! Jak to się mówi: stworzył to twórca przez duże 'tfu' !
Jak ktoś może spać nocami wiedząc, że zrobił coś tak strasznie złego jak ten filmik. To przekroczyło wszelkie granice złego filmu. Jeden z najgorszych filmów w historii.