Bardzo dobry

Ponieważ od kilku lat interesuje się zimnowojenną rywalizacją między USA a ZSRR, film Trzynaście dni obejrzałem ze zdwojoną ciekawością. Nie zawiodłem się. Ta ekranizacja świetnie odzwierciedla kulisy działań amerykańskiej administracji w czasie pamiętnych październikowych dni 1962 roku kiedy świat stanął w obliczu nuklearnej zagłady (wielu historyków i analityków zajmujących się zimną wojną zgodnie stwierdza, że kryzys kubański stanowił kulminacyjny punkt tego okresu dziejowego. Osobiście podzielam ten pogląd). Przeczytałem kilka książek i artykułów o kubańskim kryzysie rakietowym (m. in. Trzynaście dni Roberta Kennedego) i dlatego ze spokojnym sumieniem mogę stwierdzić, że film nie jest przejaskrawiony czy przebarwiony. Można powiedzieć, że tak właśnie było: zdenerwowanie, niepewne jutro, decyzje podejmowane na zimno. Dzięki zabiegom strony amerykańskiej nie doszło do wybuchu wojny jądrowej. I właśnie Stany Zjednoczone odniosły w kryzysie kubańskim największe zwycięstwo, które ostatecznie przyczyniło się do demontażu pocisków radzieckich na Kubie. Film polecam każdemu, kto interesuje się tematyką zimnej wojny. Ponieważ planuję napisanie pracy magisterskiej właśnie na temat kryzysu kubańskiego, obejrzenie Trzynastu dni było dla mnie dodatkowym zadaniem. Ale nie żałuję, że wywiązałem się z tego zadania. Moja ocena 10/10.

1

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię