....wybitny! Zdjęcia Zdorta i muzyka Krauzego tworzą wspaniały formalny sosik, w którym taplają
się znakomici aktorzy, wygłaszający wspaniałe dialogi. Mirosław Gruszczyński jako Stanisław
poraża. Wyżyny sztuki aktorskiej. Film na miarę "Andrieja Rublowa" i "Markety Lazarovej", choć
oczywiście dużo bardziej kameralny i zrealizowany skromniejszymi środkami, oparty głównie na
dialogach.
Moim zdaniem Parnicki w tej powieści był takim trochę "proto" "Imieniem róży"... Szkoda, że ekranizacja mało znana. Też zacna.
Ciekawe... za samego Parnickiego jeszcze się nie brałem... jest w ogóle możliwe, żeby Eco czytał Parnickiego?
Był przekładany na języki obce: czeski, rosyjski, niemiecki, węgierski, a w latach 90 także na język francuski . Na włoski i angielski nie. Więc wątpię. Moim zdaniem jeśli szukać tego "eco - prekursorstwa" to dwie powieści "Srebrne Orły" (to chyba "najłatwiejsza" powieść Parnickiego) i "Tylko Beatrycze". Co ciekawe w obu przypadkach narracja z perspektywy mnicha jest prowadzona. Estetyka wieków średnich, różne stylizacje, erudycja historyczna. Nie było jeszcze postmodernizmu, choć w wielu innych, późniejszych powieściach Parnickiego zabawy metaliterackie się pojawiają. U Eco nie ma historiozofii moim zdaniem, co jest dość istotnym tematem u Parnickiego.
W "Imieniu Róży" główni bohaterowie wspominają o wielkim Umberto z Bolonii, a u Parnickiego postać autora pojawia się na kartach powieści "Słowo i ciało" (pierwsze wydanie z 1959 roku). „Tożsamość” zaś przypomina mi trochę mieszaninę pomysłów z "Baudolino" i "Wahadło Foucaulta". Bohaterowie podszywający się pod postacie z Nowego Testamentu albo historii starożytnej, osobista ingerencja autora w wydarzenia…
Oj, chyba w takim razie trzeba się będzie za to zabrać...Srebrne Orły stoją na mojej półce już chyba od dwudziestu paru lat, i ciągle jeszcze lektura jest odkładana...
Filmu pod żadnym względem nie da się porównać do "Andrieja Rublowa" ani nawet "Markety Lazarowej". Muzyka? Tu nie ma muzyki. Co jakiś czas coś zapiszczy, a i to rzadko. Zdjęcia? Schematyczne statyczne ujęcia. Aktorstwo. Zupełny brak aktorstwa. Postacie zupełnie się między sobą nie różnią, jednakowo wygłaszają sztuczne, bezbarwne dialogi. Nawet jak ktoś krzyczy "Zamilcz!" żeby komuś przerwać to robi to minutę po tym jak tamten skończył mówić i tonem jakby chciał raczej powiedzieć "Dwie łyżeczki słodzę".