Ugotowany

Burnt

2015 1 godz. 40 min.
6,6 124 497
ocen
6,6 10 124497
22 026
chce zobaczyć
5,5 10
ocen krytyków
{"rate":5.5,"count":10}
{"type":"film","id":695281,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Burnt-2015-695281/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Ugotowany
  • Kate_V ocenił(a) ten film na: 5

    Było deszczowe, niedzielne popołudnie, idealny moment na obejrzenie dobrego filmu. Wypadło na "Ugotowanego,", bo niezrażona średnią oceną na FW uznałam, że są gorsze sposoby na spędzenie dwóch godzin przed ekranem niż wpatrywanie się w błękitne oczy Bradleya Coopera. I tak oto spędziłam 1h 40 min na samoudręczaniu się.

    Oto mamy Adama, Męskiego Mężczyznę w Skórzanej Kurtce, byłego kucharza-celebrytę wygłaszajacego monolog godny każdego aroganckiego geniusza z trzydniowym zarostem. Adam ciężko pracuje, pokutując za swoje poprzednie życie i siłą własnej żelaznej woli własnymi męskimi ręcoma wygrzebuje siebie z nałogu i ostrygi z muszli. I jest tak zajebisty, że nie ogląda się za siebie.

    Męski Mężczyzna Adam nagle zjawia się w restauracji swojego znajomego i oświadcza, ze przejmuje jego restaurację. Bo jest aroganckim dupkiem który jest zajebisty w tym co robi. Adam zbiera drużynę, nadal będąc przy tym aroganckim dupkiem. Ale co tam, ludzie go kochają. Bo jest zajebisty w tym co robi. Oprócz jednego Innego Kucharza, który go nienawidzi, bo jest zajebisty w tym co robi.

    Potem jest piękny montaż, gdzie widzimy Zajebistego Adam będącego Zajebistym, po czym zamienia się w piękniejszą wersję Gordona Ramseya i jak na prawdziwego Chefa przystało,rzuca talerzami i drze japę na swoich pracowników, jak na aroganckiego geniusza przystało. I wyciąga łapy do jedynej kobiety w kuchni i już wiemy, że nim skończy się film, będą się namiętnie całować w deszczu czy innej romantycznej scenerii.
    Bo on miał trudne dzieciństwo, mówi jeden z bohaterów i już natychmiast musimy wybaczyć Adamowi bycie psychopatą, bo to naturalnie usprawiedliwia bycie dupkiem.

    Ale żeby nie było, że nasz arogancki dupek jest złym psycholem, to potem scenarzysta podsuwa nam kilka scenek, gdzie Zajebisty Adam odsłania się przed panią psycholog, pokazuje, że umie grać zespołowo i nawet dzieci go lubią, bo pod tą warstwą chama jest dobre serce, jak że by inaczej. Wszyscy go kochają, ludzie wszytkich płci i orientacji garną się, żeby Zajebisty Adam obdarzył ich spojrzeniem swych błękitnych ocząt i błyskiem idealnych zębów. No, może oprócz tych dwóch smutnych panów którym wisi pieniadze.

    Kiedy okazuje się, że Zajebisty Adam ponosi klęskę (zdradzony! przez przyjaciela! prawdziwy czarny! charakter!), nawet Inny Kucharz mówi mu, że w sumie też go kocha, bo taki jest zajebisty.
    Bradley Cooper uśmiecha się smutno, a ja mam ochotę wyskoczyć przez okno.

    "Ugotowany, to nie jest zły film. Pięknie nakręcony, dobrze zagrany - obsada jest imponująca, a Cooper pokazuje, że jest wart pieniędzy jakie mu płacą. Tylko, że jest to tak irytująco pretensjonalny film, że aż dziw bierze, że autorem scenariusza jest autor jednego moich ulubionych filmów, przejmująco twardo stąpającego po ziemi 'Locke'a'. A tu główny bohater wali takimi banałami, fabuła jest tak przewidywalna i szeleszcząca papierem, że wygląda na debiut studenta trzeciego roku filmówki, któremu bogaty tatuś sfinansował film. Chyba, że reżyser i scenarzysta, sądząc po wieku, przechodzą właśnie kryzys wieku średniego i chcieli stworzyć film, który będzie bardzo 'cool'. No i jest, aż bolą zęby.

  • Kate_V Prawdziwe w 100%. Uśmiałam się czytając! :D

  • Stefan_Zyskowski ocenił(a) ten film na: 5

    Kate_V Dokłądnie tak samo odebrałem ten film, bardzo fajnie to opisałaś. Po film sięgnąłem tylko za sprawą Bradleya Coopera, który zachwycił mnie w "Poradniku pozytywnego myślenia" oraz jako że interesują mnie kulinaria, sama tematyka filmu wydała mi się interesująca. Ale po seansie żałuję, że spędziłem prawie 2 godziny mojego życia z Bradleyem, gdzie mogłem przeciez robic coś bardziej pożytecznego. Było kilka zabawnych momentów, sam aktor nie porwał mnie swoim kunsztem, nie wiem, może to kwestia scenariusza... W tym filmie wszystko było banalne, od scenariusza poprzez grę aktorską aż po poczucie humoru. Przerysowana historia z Helene i jej córką oraz cudowne przeobrażenie bohatera trąciło taką amerykańską sztampą, że ciężko mi się to oglądało. Kino amerykańskie chyba przeżywa pewien rodzaj stagnacji, wszystko już było i trochę brakuje świeżości.

  • ja0lek ocenił(a) ten film na: 6

    Kate_V Wczoraj widziałem w telewizji. Twoja recenzja jest idealna. Pozdrawiam :)