Króciutki film jest przezabawną nowelką na temat rodziców z małego miasteczka, którzy wysyłają syna jedynaka na studia do Kielc. "Emancypacja" Ryśka (w "wielkim mieście" kupuje książki, poznaje kolegów i pali bezkarnie papierosy) to tylko pretekst do ukazania uroczej pary dwojga niemłodych już rodziców w sytuacjach...
Uwielbiam kino prowincjonalne (z wyjątkiem Kolskiego). Najbardziej lubię scenę, jak światło im wysiadło.
Jeśli ktoś ma ten film nagrany, niech da znać na gg: 11781127
Tymczasem zapraszam na stronkę o Uniejowie, gdzie możecie sobie porównać rok 1975 z 2008 ;) już nie jest prowincjonalnym szarym miasteczkiem;] Zapraszam na www.uniejow.net.pl
niesamowite, że po tylu latach małżeństwa można sie jeszcze tak rozumieć, szanować, sobą opiekowac i kochać
...że choć film jest z 1976 roku, to jego akcja dzieje się w latach 60-tych. Ci państwo nawet telewizora nie mają, tylko jakieś stare lampowe radio, na weselu leci kawałek "Chłopiec z gitarą" też z lat 60-tych, autobusy San H-100 już powoli wycofywano w drugiej połowie lat 70-tych... Coś mi to wszystko nie pasuje.