film wyjątkowo słaby i w sumie o niczym, uwielbiam modę, lubię romanse, ale ten film jest właściwie o niczym, wyjątkowo nudny i niskobudżetowy, 4 drętwych aktorów na krzyż i zerowa akcja, strata czasu.
Chociaż Aneurin Barnard robił co mógł, to Karen Gillan pomimo tych starań, pozostała drętwa i sztywna do samego końca. Zupełnie nie rozumiem, co kierowało twórcami do wybrania jej do roli Krewetki. Ani nie podobna, ani zupełnie nie oddaje charakteru, charyzmy i uroku Jane.
To film kameralny, z nieznanymi aktorami, ale udanie pokazuje zmiany jakie zachodziły na początku lat 60. w światku fotografii mody jak i w całej kulturze.
Cała recenzja pod linkiem: http://komet.blox.pl/2014/08/Pierwiosnki-przemian.html