Kilka drobnych myśli...

Film smutny, nieco nawet dołujący. Na pewno trudny w odbiorze i pewnie wiele osób będzie miało jakieś niebywałe pomysły na jego interpretacje. Dla mnie jest to póki co historia "życia pod wiatr" i ciągłego zmagania się z niewesołym losem.
Co ciekawe akcja dzieje się w Oregonie, w jakimś zapyziałym i "zapomnianym przez bogów" miasteczku i opowiada o życiowej outsiderce, która ciągle ma jakieś problemy. I w pewnym momencie jest taka scena kiedy dziewczyna pisze ogłoszenie o zagubionym psie - i siedząc w barze widzi mężczyznę czytającego grubą powieść. Symbolika (i śmieszność) tej sceny jest dość znacząca, bo to "Czasami wielka chętka", czyli powieść o takich dość podobnych outsiderach na tej samej ziemi - dzikie lasy Oregonu - zmagających się z przeciwnościami losu, idących wbrew wszystkim i wszystkiemu wzdłuż własnej życiowej drogi. Dla mnie to jest pewna symbolika, ale muszę też przyznać, że nieco naciągana (na moją modłę), bo sam film, ani bohaterka - Wendy, nie są aż tak "głębokie" jak wspomniana książka i w żadnym więcej przypadku nie można się doszukiwać jakiejś bliższej zależności.
A i na koniec jeszcze taka myśl o tym jak niesprawiedliwy bywa świat. Tego kolesia "Pana Porządnickiego" ze sklepu to bym sprał na kwaśne jabłko (mówiąc abstrakcyjnie), bo strasznie wkurzają mnie tacy nadgorliwcy, co to jak sam wspominał: dla przykładu dzwonią po policję. Niesympatyczny, "porządny" koleś, co to pewnie nigdy nic niestosownego nie zrobi w swoim życiu. I nawet nie pomyśli, że komuś może krzywdę zrobić większą niż mu się wydaje.

  • Koleś dobrze zrobił. Babka miała kasę a żałowała kilku dolarów. Dodatkowo bardzo wymowne jest kiedy do swojego psa jedzie taksówką. Film w gazecie miał 4/5 więc postanowiłem zobaczyć. Cały czas czekałem aż się rozkręci ale doczekałem się napisów :) Cóż film pewnie miał przedstawić beznadzieję głównej bohaterki ale wyszło średnio.

  • Nie sądzę, aby ten film był z tego gatunku, który się interpretuje wzdłuż i wszerz. Moim zdaniem to po prostu historia młodej mieszkanki USA, która podąża na Alaskę, by zaznać lepszego życia, a do tego jej życie obala mit amerykańskiego snu. Zwykły dramat obyczajowy i tyle.

  • ten film nie jest ani smutny ani dołujący a już na pewno nie trudny w odbiorze. Co trudnego w odbiorze jest w tak do bólu prostej historii, opowiedzianej za pomocą najprostszych możliwych środków wyrazu, bazujących na wywoływaniu u widza wzruszenia ? Ten film to kino emocjonalne a nie intelektualne. Chyba że dla Ciebie trudna w odbiorze jest powolna narracja i senne długie ujęcia. Film wcale nie dołujący, chyba że dla osobników o wyraźnych skłonnościach do popadanie w depresje. Kawał solidnego kina. To taki bardzo sundansowy tytuł , idealnie wpasowuje się w ramy tego festiwalu.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: