...ale nie rewelacyjny.
Zwiastuny już od roku robiły mi smaku na ten film, ale jesli ktoś jest fanem "Snyderowskiej epickości" (jak ja) może wyjść z kina z pewnym niedosytem (jak również ja).
Generalnie film skupia się na motywie wojny, która nie tylko przewija się w licznych obrazkach na ekranie, ale i nieustannie poruszana jest w dialogach między bohaterami. Nie brakuje tu spójności, bo reżyserka od początku do końca trzyma się tej koncepcji - i wychodzi to jej o dziwo bardzo dobrze. Nie ma w tej kwestii ani niedosytu, ani też zbędnego patosu wrzynającego się w mózg widza z krzykiem "Wojna! Wojna! Wojna!". Jest tyle ile trzeba.
Gal Gadot jako WW - wiarygodna i hipnotyzująca. Osobiście bardzo podobały mi się sceny, w których w bohaterce budzi się współczucie do rannych czy też refleksje nad samym człowiekiem. Warto dodać, że sam motyw człowieka w filmie Patty Jenkins również bardzo dobrze się sprawdza.
Pozostali bohaterowie może jakoś nie zapadają aż tak mocno w pamięć, ale Chris Pine jako Steve chyba zrobił wszystko co mógł, by godnie towarzyszyć Dianie. Jest dobrze.
Poza tym bardzo dobre efekty specjalne, sceny akcji, całkiem dobra muzyka i prolog z Amazonkami. Oddanie klimatu wojny natomiast (scenografia, kostiumy) to chyba jeden z największych plusów tego filmu. Momentami surowo, czasem szczypta klimatu superbohaterskiego i trochę charakterystycznego dla filmów DC Comics mroku - dobra mieszanka wybuchowa.
Film jednak nie zachwycił mnie tak jak chociażby BvS czy nawet Suicide Squad. Pierwsza połowa filmu jest trochę za bardzo przegadana. Mamy 3 sceny akcji, z czego dopiero walka z Aresem na końcu filmu ma trochę większy rozmach (choć i tutaj chyba zabrakło jakiegoś ciekawszego pomysłu na rozegranie tej walki). Za dużo tutaj gadania i scen, które trochę przypominają te do wycięcia i dodania je w wersji extended edition, a za mało dynamiczności, epickości, szybszego tempa. Czas trwania jest okej - przez te 141 minut trudno się nudzić. Jednak film nie wciągnął mnie aż tak bardzo w swój świat czy klimat. Może to też kwestia tego, że jednak jest to tzw. film solowy, a nie z całą ekipą superbohaterów.
Jeśli liczycie na jakieś żarty, to raczej też nie tutaj. Wonder Women raczej mocno trzyma się wojennego klimatu i najwyraźniej nie było jej po drodze rozładowywać tego... napięcia.
Jeśli natomiast chcecie posłuchać trochę moralnyh dylematów na temat zła, ludzkości, wolnej woli itd - wybierzcie się na ten film.
Fani DC na pewno nie będą rozczarowani ;)
Moja ocena 8/10