Włoski obozowy slasher spod ręki Ruggero Deodato? To musi być petarda! Ale czy na pewno?
Ben wraca po latach w rodzinne strony. W drodze powrotnej spotyka grupkę nastolatków szukających miejsca na camping. Rodzice Bena prowadzili kiedyś pole namiotowe jednak ze względu na brutalne morderstwo sprzed lat ich ośrodek...
Ależ to było apetyczne danie - sporo krwi, przemocy w rożnych wydaniach i kombinacjach bohaterów, mnóstwo uciech młodzieży, nagość w opuszczonych barakach, dawka zdrowej bieganiny po lesie oraz morderczy szaman. Pomimo jego dość zabawnego wyglądu i wydawanych dźwięków (pojawia się na szczęście sporadycznie i tylko...
ujdzie, ale nagromadzenie idiotyzmów jest duże nawet jak na slasher. fabuła głupiutka, aktorzy i praca reżysera z nimi - kiepsko, ale cóż, w końcu to slasher. technicznie jest całkiem nieźle, film nie wygląda zbyt niskobudżetowo, ogląda się go dobrze. zdjęcia są ok i w paru momentach są też ładne górskie plenery,...
Kolejny seans po wielu latach. Tym razem mój wybór padł na włoski obozowy slasher w reżyserii Ruggero Deodato ("Cannibal Holocaust", "Jungle Holocaust").
Grupa nastolatków trafia do obozu prowadzonego przez Davida Hessa ("Ostatni dom po lewej" z 1972 roku) i przez jego żonę zagraną przez Mimsy Farmer. Nastolatki są...
kilka lat temu obejrzałem go jako jeden z pierwszych teenslasherów obozowych. Nie mam mu nic do zarzucenia bo trzymał w napięciu. No i David Hess ulubiony aktor Deodato. Tytuł Wyliczanka to chyba pomyłka, no ale te polskie nazewnictwa filmów...
Ubolewam, że nie pokuszono się tu o jakieś naprawdę krwawe i wymyślne sceny morderstw, bo te które były, jakoś nieszczególnie przypadły mi do gustu.
Natomiast na uznanie zasługuje klimat, górskie plenery prezentują się nieźle, do tego cała ta otoczka z indiańskim szamanem, no i świetny muzyczny motyw przewodni....
Ruggero Deodato w klimatach a la "Piątek 13.": grupka niespecjalnie rozgarniętych nastolatków kontra zły szaman z lasu.
Skrótowy opis fabuły nie kłamie - ten film jest w istocie zgoła idiotyczny. Na głupotę scenariusza ciężko się jednak zżymać, znając zasady gatunku. Inna rzecz, że "Bodycount" nawet jako backwood...
W każdy slasher wpisana jest, choćby w najmniejszym stopniu, głupota w zachowaniu bohaterów, jednak w filmie Deodeto, przechodzi ona momentami wszelkie granice. Nie to jednak raziło mnie najbardziej. Zdecydowanie największym mankamentem był tu brak gore. Choć to chyba kwestia wersji jaką oglądałem, bo w niektórych...
...ale i tak sporo rzeczy możnaby poprawić. Poważnym minusem jest strasznie mała ilość scen gore. Ale coś mi się wydaje, że to wina mojej wersji filmu, bo to aż nie pasuje do Deodata. Muzyka jest fajna, klimat też, a historyjka trzyma poziom (zakończenie zaskakuje). Tylko ten brak gore mi nie daje spokoju... Mimo...