Daje do myślenia.

Są filmy, o których się myśli długo po zakończeniu seansu. Na pewno szansę być takim ma Before We Go. Jest to debiut reżyserski Chrisa Evansa, on sam gra też w nim jedną z głównych ról. Już dawno nie miałam tak, że z zapartym tchem oglądam film, w którym pozornie nic się nie dzieje. Ot, dwoje ludzi spotyka się nocą na peronie metra: jej zwiał ostatni pociąg, on boi się iść na imprezę, gdzie prawdopodobnie spotka swoją byłą dziewczynę, którą wciąż kocha, więc sterczy na tym peronie i gra sobie na trąbce. Suma sumarum łażą oboje nocą po mieście i gadają. I na tym można by było skończyć opowiadanie filmu. Mówiłam, że nic się nie dzieje?

Jednak...

Okazuje sie, że oboje stoją na rozdrożu w swoim życiu. Brooke pomaga Nickowi dojrzeć do myśli, że sześć lat to dużo, by rozpamiętywać nieszczęśliwą miłość. Nick z kolei pomaga Brooke poukładać sobie myśli odnośnie zdradzającego ją męża, którego ta wciąż mocno kocha.

Nie oglądam za dużo filmów psychologicznych. Szczerze mówiąc, unikam ich jak ognia. Więc tak naprawdę trudno mi określić, czy Before We Go wpasowuje się w ten gatunek i czy jest dobry, czy nie. Na pewno jest na wskroś amerykański, więc niektórzy mogą zarzucić, że sam pomysł na scenariusz jest typowy - "Masz problem? Przegadaj go z kimś!". Jednak w świetle moich ostatnich rozważań nad sensem życia film spełnił przynajmniej jedną pozytywną rolę: podbudował mnie trochę. Oczywiście nie łudzę się, że spotkam na swojej drodze faceta o twarzy Chrisa Evansa (tu następuje pauza na efektowne omdlenie piszącej te słowa), który pomoże mi dojść do wniosku, że w wielu aspektach swojego życia jestem tchórzem, który zwiewa przed problemami, zamiast stawić im czoło. Chodzi mi raczej o to, że nie jestem jedyna, która bije się sama ze sobą. Są wokół mnie ludzie, którzy na zewnątrz noszą pogodną twarz, udając twardzieli, a tak naprawdę każdy z nich ma własne demony, z którymi albo walczy (i je pokonuje bądź nie), albo przed nimi zwiewa w podskokach, ale za Chiny się do tego nie przyzna.

Film przekonał mnie, że samo mówienie o tym jest odwagą samą w sobie, na którą nie każdego stać.

124

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: