Zhang Yimou po 11 latach wraca do swoich ulubionych tematów w których czuje się najlepiej - portretowania dorastającej dziewczyny i czasów rewolucji kulturalnej. 16letnia Jing (błyskotliwy debiut Dongyu Zhou - czyżby następnej muzy reżysera?) pochodzi z inteligenckiej rodziny. W dodatku jej ojciec trafił do zakładu...
Oczywiście warto go obejrzeć, ale wg mnie słabszy od mniej znanych "Szanghajskich snów" z 2005.
Swoją drogą to trochę obudziło się wspomnień. W mojej szkole wymagano by wszyscy pisali piórami, więc każdy miał takie chińskie. Faktycznie zalewały po jakimś czasie, ale były tanie więc nie stanowiło to problemu.