Był to film włoski i składał się z kilku odrębnych historii, które przeplatały się ze sobą (coś jak w Pulp Fiction). Ale nie był to kryminał, tylko komedia - i to nie najnowsza, pare lat już ma. Pamiętam 3 historie:
1. Kobieta chce popełnić samobójstwo i obok facet też. I się w końcu w sobie zakuchują.
2. Facet jest taksówkarzem i wiezie księdza taksówką i opowiada mu, że jak był mały to nie miał dziewczyny, tylko z owieczkami próbował.... :-)
3. Jest historia jakiegoś faceta, który jeździ czerwonym ferrari i razem z tym ferrari na koniec wpada do wody - do basenu chyba i przelatuje autem nad papierzem!
Może ktoś wie jaki to film?
Dobrze trafiłeś bracie. Ja właśnie nakręciłem taki film. Dokładnie jak napisałeś: nie ostatnio, ale jakiś czas temu. Tylko, że to nie był film francuski, tylko po francusku (Kamerun). Jak chcesz, to możemy się spotkać, a ja pokarzę ci moją kamerę filmową i filmy, które kręcę z kolegami... skąd inąd nie wiedziałem, że ktokolwiek widział te filmy... dziwne... Film nazywa się "Kilku ludzi" i opowiada o ciężkim życiu kilku ludzi w mieście, w którym nikt nie wie o co chodzi... pomysłowe i chyba moje największe dzieło. Pozdrawiam.