Znacie jakieś filmy z wątkiem homofobii, ale satyrycznym? Coś takiego jak stworzył Gene Hackman w "Klatce dla ptaków", Chris Penn w "Ślicznotkach", William H. Macy w "Happy Texas", Bob Newhart w "Przodem do tyłu".
Chodzi mi szczególnie o postać macho/konserwatysty, który się strasznie rzuca a potem zostaje spacyfikowany w toku akcji filmu lub okazuje się, że jest kryptogejem. Taka postać (tylko, że tragiczna) była też w "American Beauty.