Trzy najbardziej kontrowersyjne tytuły tego roku: "Pasja", "Fahrenheit 9/11", "Upadek". Co sądzicie o kontrowersyjności tych obrazów...czy ten nadużywany niekiedy przymiotnik ma użycie w odniesieniu do przytoczonych powyżej filmów.
Z powyższych filmów udało mi się zobaczyć tylko "Pasję".
Moim zdaniem określenie "kontrowersyjny" w odniesieniu do tego tytułu jest nadużyciem. Tak naprawdę to film ten (w sposób dosyć brutalny, nie powiem) przypomniał nam o tym, o czym tak często zapominamy. Jakże łatwo przyzwyczaić się do tych ?wypolerowanych? przedstawień męki pańskiej? Niedawno w jednym z kościołów miałem okazję oglądać malowaną drogę krzyżową, na której Jezus do samego ukrzyżowania przedstawiany był w śnieżnobiałych szatach. A przecież On został UMĘCZONY za nasze grzechy. Także jeśli chodzi o przedstawienie obraz narodu żydowskiego nie widzę tutaj żadnych kontrowersji. Na realizatorów filmu próbowano wywierać naciski mające na celu ubranie filmu w garnitur z metką ?Polityczna poprawność?. Na szczęście Mel Gibbon nie wystraszył się nieuzasadnionych oskarżeń o antysemityzm.
Dla mnie ?Pasja? jest filmem PIĘKNYM dzięki swej surowości, wymowie i sile oddziaływania. W sferze religijno-duchowej dała mi więcej niż niejedno kazanie. Ale nigdy nie nazwałbym jej filmem kontrowersyjnym?.
Pasje i Fahrenheita widzialam, Upadku jeszcze nie. Ale dwa pierwsze tytuly nie wydaja mi sie kontrowersyjne. Moze raczej niekonwencjonalne, choc to wszystko juz bylo w roznych mniej lub bardziej doslownych wydaniach. Ta kontrowersyjnosc zalezy chyba bardziej w odniesieniu do wymienionych filmow od indywidualnego ich postrzegania. Fakt, moga oburzac pewne grupy ludzi bo sa obrazoburcze w jakis sposob, demaskatorskie. Pasji uznalam, ze oceniac nie bede w innych kategoriach jak artystyczne, biorac pod uwage wlasne preferencje. I tu wypadla swietnie jak dla mnie. Sprawa indywidualna Gibsona bylo to, jak pokaze i jak widzi temat i uwazam ze wara od wtracania sie do osobistego podejscia kogokolwiek do tak delikatnego tematu. Fahrenheit to dokument i sprawa ma sie inaczej. Moor troche przesadzil, zwlaszcza ze film wszedl na ekrany tuz przed kampania prezydencka i to wydaje mi sie zbyt tendencyjne i wydaje mi sie bardziej, ze byl czescia kampani niz obrazem jakim byc powinien czy moglby byc gdyby zaistnial w innych okolicznosciach. I to jest w nim dla mnie kontrowersyjne, albo raczej podejrzane. Przyznam szczerze, ze wiele sie z niego dowiedzialam ale biorac pod uwage wlasna podejrzliwosc w stosunku do wszelakich informacji medialnych i ich prawdziwosci, potraktowalam go troche z przymruzeniem oka, zwlaszcza ze to 'dokument'. Z drugiej strony, to szkoda ze nie przeszkodzil Bushowi w ponownej prezydenturze (to moje osobiste zdanie) ;)
pozdr
I ja "Upadku" nie widziałem. Natomiast dwa pozostałe tytuły niewątpliwie są kontrowersyjne, ponieważ wokół nich było sporo kontrowersji:-)
Myślę, że co do "Pasji", cały hałas wziął się z oskarżeń o antysemityzm i związanych z tym protestów. Nie rozstrzygając, czy film jest antysemicki, czy nie (uważam, że jednak nie), próba zwalczenia go przyniosła efekt przeciwny do spodziewanego. Bez takiego rozgłosu nigdy nie osiągnąłby takiej oglądalności i nie zrobiłby takiej kasy.
Kontrowersja innego rodzaju polega na tym, że przez wiele osób znających się na kinie, film ten został przyjęty bardzo pozytywnie, choć dla mnie jest niesłychanie kiczowaty. Dotyczy to nawet ludzi nie deklarujących przynależności do żadnego kościoła. W każdym razie, sposób realizacji nie odbiega od najbardziej typowej masówy hollywoodzkiej.
Film Moore'a z kolei swoją kontrowersyjność zawdzięcza tendencyjności. Jest to niewątpliwie paszkwil na Busha, jego gabinet i politykę, ale wystarczy mieć tego świadomość, żeby nie dać się nabić w butelkę i podziwiać ten film, za to, za co - moim zdaniem - podziwiać go należy.
Jestem pod wrażeniem pomysłowości i polotu, charakteryzujących "Fahrenheita". Przedstawienie tragedii 11.IX.2001 jako kary za wybór Busha na prezydenta bardzo mi się spodobało, choć oglądałem to raczej z uśmiechem niż z przejęciem. Świetne też została wykorzystana muzyka jako forma komentarza do pokazywanej treści, stylizacja na "Bonanzę" również trafiona w dziesiątkę.
Co do spraw dotyczących politycznego światka USA, film zawiera sporo ciekawych obserwacji np. zachowanie kongresmenów, kiedy Moore wręczał im formularz zgłoszenia do wojska dla ich dzieci, czy rozmowa z senatorem, który za naiwność uważa twierdzenie, że parlamentarzyści czytają ustawy, nad którymi przychodzi im głosować. Dużo smaczków, choć do całości nalezy podchodzić z dystansem.
Pozdrawiam (i cieszę się, że wreszcie jest jakiś ciekawy temat na forum, a nie kolejna ankieta, czy zaproszenie na swój bolg)
a ja bym wróciła do starych filmów.. mistrz kontrowersji: monty python
1 sens życia - tu to jest cała paleta jak na tamte czasy to trochę tego było ( mi się podobała lekcja wychowania seksualnego :) mimo wszystko film dostał zasłużona nagrode jury w cannes.
2 żywot briana - kontrowersyjny zależy jak się patrzy (dla mnie niespecjalnie) ale mimo to miał wielu przeciewników (wiecie że na początku mmiał się nazywać "Jesus Christ lust of glory"?) wiadomo chrześcijaństwo i te sprawy najgorsze jest ot że wielu ludzi krytykowało film zanim go wogóle zobaczyło ( to zreszt ą powszechna tendencja w kinie)
z drugiej strony patrząc, filmy kontrowersyjne są filmami najbardziej popularnymi i często najlepszą kampanią reklamową jest zrobić wiele hałasu wokół filmu czy to celowo czy też nie