szukam filmu, jednak kojarze tylko scene gdzies z końca filmu.
jeden z głównych (nie jestem pewien czy był tylko jeden) odwiedza kobietę, która maluje obrazy patrząc na nie osobno nie mają żadnego znaczenia jednak odpowiednio ułozone obok siebie w jednej płaszczyźnie ukazują (o ile dobrze pamietam) pająka na niebieskim witrażu. Na dodatek kobieta wspomina o tym jak ważne jest spojrzenie z odpowiedniej perspektywy...