zainspirowane pytaniem o ulubioną scenę filmową w podforum "ludzie kina". :]
jaki film waszym zdaniem ma doskonałe zakończenie? nie tylko efektowne, poruszające, czy zabawne, ale też doskonale zamykające całą historię?
moim typem jest "magnolia". w ostatniej scenie jim mówi claudii, że jest wspaniałą osobą i że chciałby z nią być, ale słyszymy tylko pojedyncze słowa, bo wszystko zagłusza muzyka (piękne "save me" aimee mann), której tekst jest równie ważny, jak słowa jima. kamera przez cały czas pokazuje twarz claudii, która wpatruje się w niewidocznego jima. i wreszcie, kiedy piosenka dochodzi do kulminacji, claudia patrzy prosto w kamerę i uśmiecha się. tak, że ten uśmiech trafia człowieka prosto w serce. a potem, po jednej króciutkiej sekundzie - wyciemnienie...
widziałam ten film już kilkanaście razy, a za każdym razem po tej scenie jednocześnie płaczę i nie potrafię się przestać uśmiechać.
"Wielki Błękit" Luca Bessona - umierający bohater schodzi pod wodę, najgłębiej jak się da, a wtedy nadpływa delfin i zbiera go w ciemność. Piękne i logiczne zamknięcie opowiadanej w filmie historii.
Doskonale zakonczenie wcale nie musi zamykac. Jeszcze ciekawiej jest jesli cos otwiera.
Poza tym mozna by wymieniac i wymieniac -w zaleznosci od kryterium jakie sie przyjmie.
Mi przychodzi akurat teraz na mysl koncowka "Krwawej niedzieli": przywodcy marszu wymieniajacy nazwiska kolejnych ofiar, a zaraz potem (oczywiscie z czytelnej opozycji) zeznania angielskich zolnierzy typu "nic nie widzialem, nic nie slyszalem". Moze to jest dosyc proste (niektorzy moga uznac ze to zbyt nachalne zestawienie). Ale akurat ta prostota byla tutaj wg mnie idealna.
może użyłam nieodpowiedniego słowa. nie chodziło mi koniecznie o zamknięte zakończenie (też wolę otwarte), tylko po prostu o zakończenie jako takie. :]
Mój typ to "Harry Angel", kiedy to na końcu dowiaduje się że ściga samego siebie. Inny to "Donnie Darko" kiedy bohater by uratować swoją dziewczynę(a przy okazji świat) cofa się w czasie by zginąć pod silnikiem samolotu. Z nowych filmów - zdecydowanie "Oldboy", i chyba przesłanie, nie plotkuj noi scena kiedy główny bohater odcina sobie język.
mister kolbe, taki post powinien zaczynać się wielkimi słowami "UWAGA, SPOILER!!". ja akurat te filmy widziałam, ale nieźle bym się wściekła, jakbym nie widziała....
dzio, myślałem żeby to napisać ale temat nosi wyraźnie nazwę : "Ultimate Movie Ending" co zreszta jest podreślone w pierwszym poście że jest to temat o zakończeniach filmu. Sorki jeśli komuś zdradziłem zakończenie a tym samym zepsułem film, stało się, nie zmienimy tego chyba że mod usunie mój post.
w sumie racja. :] na początku powinnam napisać ostrzeżenie, bo faktycznie trudno opisać ostatnia scenę, bez zdradzania tajemnicy. :] przepraszam, nie powinnam na Ciebie najeżdżać... :]
ja na zawsze zapamiętałem ostatnią scenę w "Bravehart". Chyba nie znam osoby której się łza w oku zakręciła kiedy Gibson krzyczy ostatnimi siłami "FREEDOM !!!". Po poprostu genialne...
"cztery pokoje" czwarty epizod, tim roth bez namysłu, zdecydowanie, ku zaskoczeniu wszystkich (łącznie z widzami) ucina palec... mistrzostwo!
"ziemia niczyja" bosniak leżący na minie, opuszczony przez wszytkich, bo "wielki cywilizowany świat" okazał sie wcale nie taki wielki. Ja osobiście czułam sie potwornie głupio, było mi po prostu wstyd...
"przyczajony tygrys ukryty smok"
ostatnia scena byla pieknym podsumowaniem wspanialego filmu
nic wiecej nie napisze:]