Na tym filmie pod koniec łzy płynęły mi po policzkach jak z kranu woda! Bardzo się na nim wzruszyłem i w żadnym wypadku nie uważam tego za jakiś wstyd, czy coś podobnego! Wrecz przeciwnie!!! Ludzka rzecza jest plakac i to nie wazne czy placze kobieta czy mężczyzna! Łzy były, są i będą potrzebne nam wszystkim, a na temat ich dobrodziejstw można by było pisać elaboraty!
Pozdrawiam!
ja się broniłam, biłam i gryzłam, żeby tylko nie oglądać tego filmu (bo nie zabardzo lubię Tom'a Hanks'a) ale stało się
w efekcie na końcu maratonu filmowego zostałam ja - bo tak bardzo wciągnął mnie ten film (wszyscy inni poszli spać)
do końca trzymałam kciuki, że jednak uwolnią Johna
ale potem, gdy było jasne, że to już koniec - zaczęłam ryczeć jak bóbr (wodospad niagara to przy tym mały strumyczek) SNIF!
ps
łzy popłynęły mi także w momencie kiedy Percy zadeptał myszę
stay bana!
dian-dian