Często się zdarza, że po obejrzeniu filmu, niby wszystko jest ok, podobało się nam ale jednak jest coś nie tak. I okazuje się, że odtwórca danej roli (głównej, drugoplanowej, każdej) tak naprawdę nie pasuje do bohatera przez siebie granego i zaczynamy się zastanawiać kto by bardziej pasował.
Ja osobiścia uważam, że Halle Berry nie pasowała do roli Kobiety - Kot (ubolewam, że nie zaproponowali tego Michelle Pfeiffer).
Co wy na to, czy są też filmy w których byście coś pozmieniali?
Niekoniecznie to musi być rola.
Ja bym chciala, zeby sobie darowali w "Znakach" ...
(UWAGA SPOILER BEDZIE)
... to nawrocenie Gibsona. Po prostu przedobrzyli. Oczywiste przeciez bylo ze po tym co sie wydarzylo Graham (ze juz o widzach nie wspomne) inaczej zacznie postrzegac smierc zony. Ostatnia scena, wylozenie lopatologiczne jak to wszystko wplynelo na glownego bohatera, to traktowanie widza jak idioty.
Chociaz z drugiej strony, jak czytam pod "Znakami" komentarze z krytyka przedstawienia kosmitow (ze kiczowate itp), to rece mi opadaja i nie dziwie sie ze Shyamalan mial watpliwosci, czy ludzie to zrozumieja.
przeciez michelle juz zagrala cat woman,wiec logicznym jest ze wydaje ci sie ze lepiej by pasowala do tej roli poniewaz poprostu juz ja zagrala.
podejmujac watek tematu dla mnie najwieksza porazka bylo obsadzenie eljasza wooda w roli froda.poprostu profanacja,duzo bardziej by pasowal do tej roli aktor ktory zagral sama gamgee.
Ja sie na "Wladcy pierscieni" nie znam, nie czytalam, przyznaje bez bicia (a film byl raczej sredni), ale Wood z ta jego mina wiecznego cierpietnika jest nie do pobicia :P No ale jesli u Tolkiena taki nie byl, to rzeczywiscie dali ciala.