Film opowiadał o tym, że był sobie mały chłopczyk. Uwielbiał swoją zabawkę - drewnianego konika z długim sznurkiem. Brał go ze sobą wszędzie, nawet do snu, chociaż mama mu zabraniała. Pewnej nocy sznurek obwiązał mu się koło szyi i nie potrafił go odplątać. Wołał mamę przez szyb wentylacyjny między ścianami, czy co to było, ale ona spała i tego nie słyszała. Synek umarł, ona spaliła zabawkę. Ten chłopczyk miał siostrę. Twierdziła, że nadal widzi, rozmawia i bawi się ze zmarłym bratem.