użytkownik usunięty

Od jakiś kilku lat obserwuję upadającą Polską kulturę: w codziennym życiu np. na ulicach, a także w środkach masowego przekazu a szczególnie w telewizji. Odkąd nastało drugie millenium poziom polskiej telewizji stanowczo zaczął staczać się w dół, najpierw bardzo powoli ale ostatnimi laty sięgnęło to apogeum. Programy stają się coraz bardziej kiczowate, nie wznoszą żadnych wartości, jednym słowem wszystko staje się sztuczne i puste w środku. Polska staje się zamerykanizowana przez napływ amerykańskiej kiczowatej i pustej kultury telewizyjnej. Ten cholerny wszechobecny "celebrytyzm" czyli lansowanie, wciskanie gdzie się da pseudo-gwiazd nie wnoszących nic do kultury, jeszcze w dodatku ją zaniżając. Polskie stacje telewizyjne zaczęły emisje jakiś beznadziejnych programów mających zapewnić rozrywkę na czele z tzw. "gwiazdami". Przodują w niej w szczególności TVN i Polsat, ile jeszcze powstanie idiotycznych programów typu "Jak Oni Śpiewają", "Taniec z gwiazdami" albo "Tylko Nas Dwoje"? Szczególnie ten ostatni nowy twór jest gwoździem do trumny, 3 bałwanów na czele z pustą Dodą, plus do tego Karolak, na siłę promowana "gwiazda" TVN'u i biedna Irena Santor, która marnuje się w takim szajsie. Idioci oceniają idiotów, jak widzę napakowanego wieśniaka Pudzianowskiego w telewizji mam ochotę ryć ze śmiechu! Ile jeszcze lat będzie panował ten cholerny "celebrytyzm"? Ile jeszcze durnych tonących od brokatu i szajsu programów powstanie by całkowicie zepchnąć naszą podupadającą kulturę do rynsztoka?

Teraz najważniejsza część sprawy. Czy tylko ja tęsknię za ostatnią dekadą XX stulecia? Lata 90'te to najwspanialszy w jakim przyszło mi żyć, to czas mojego dzieciństwa, niewinny całkowicie nieskażony tym dzisiejszym syfem z TV. Co z tego, że mało kto miał internet (w moim otoczeniu akurat nikt nie miał) albo inne dobra materialne, bo nie były one w ogóle potrzebne. Wszyscy się odwiedzali, więź z przyjaciółmi była znacznie większa, relacje z kolegami nie ograniczały się tylko do spożywania alkoholu na ulicy (kolejna zmora naszych czasów). Dobra ale nie odbiegając od tematu, najważniejsze było to, że telewizja w tamtym czasie była naprawdę warta oglądania, nie była zarażona całym tym syfem. Z łezką w oku oglądam stare programy na You Tubie typu: "Koło Fortuny" gdzie można było wygrać Cinquacento. Ale wartościowe programy "1 z 10", "Miliard w Rozumie". Gdzie gwiazdą nie był przereklamowany "celebryta" tylko zwykły facet z przedmieścia a w programach liczyła się wiedza zawodnika. Programy historyczno-dokumentalne typu "Sensacje XX wieku" zniknęły bezpowrotnie. Gdzie się podziały te czasy?

Tomasz Beksiński ś.p. redaktor magazynu "Tylko Rock" chyba dobrze zrobił popełniając samobójstwo 24 grudnia 1999 roku. Nie chciał wejść w XXI wiek przeczuwając, że nie wniesie on nic dobrego. I po tej pierwszej dekadzie uważam, że miał po części rację.

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa

W latach 90-tych nie było przede wszystkim internetu. Głównym nośnikiem były kasety VHS. Gdy zobaczyłem w tv reklamówce zapowiedź takich filmów jak przykładowo "Karate Kid"; "Kickboxer"; "Rocky"; "Powrót do przyszłości"; "Szklana pułapka" to musowo musiałem mieć to na kasecie. Potrafiłem oglądać te filmy kilkakrotnie, za każdym razem odczuwając przy tym dużą przyjemność. Ja myślę, że wszystkiemu winny jest internet. Ludzie tworzą w sieci swoją własną tożsamość, którą często bardziej wolą od samych siebie. W modzie jest teraz błyszczeć w necie. Pochwalić się swoją wiedzą, ukazać swój rzekomo oryginalny styl. Mnie głowa boli od przypływu wiadomośći. Oglądam film, po czym mogę sprawdzić ten film z niemalże każdej strony. Sprawdzić reżysera, scenarzystę, aktorów, a także same komentarze, co ciekawsze, to wnikam dalej i dalej... albo muzyka, tego jest za dużo na youtube, czy ostatecznie na rapidach. Kiedyś czekałeś na film i go przeżywałeś. Jak miałeś kasetę, takiego Liroya czy Nanę, to czułeś, że masz coś fajnego. Natomiast teraz, wystarczy, że klikniesz i masz. Jak zwykle, powtarza się zasada, że aby coś wiedzieć, trzeba to przeżyć. Nie ma innej rady. Więc może nie narzekajmy tak ciągle, pamiętając o zachowaniu do tego wszystkiego, odpowiedniego dystansu. Ja nie chcę powrotu do lat 90-tych. Teraz odpalam sobie monitorek i sprawdzam to na co mam ochotę. Inna sprawa, że większość ludzi nie sprawdza. Ich mentalność często nie wychodzi poza ramy lat 90-tych. Dla nich film to tylko film, czyli fikcja;) Trzeba wierzyć, że ktoś to wszystko kiedyś zrozumie, na tych bolączkach zbudowane będą nasze trwałe, silne relacje.

użytkownik usunięty
Cuccureddu

Trudno się z tobą nie zgodzić, że dzisiejszy dostęp do wcześniej niedostępnych nagrań muzycznych czy filmów bez pomocy internetu byłby w dalszym ciągu niemożliwy. Bez internetu z pewnością nie dotarłbym do tylu materiałów ile mam dzisiaj ale chodzi mi jednak o coś innego. Dzisiejsze dzieciaki uzależniają się od internetu tracąc czas, który mogą spędzić na łonie natury. Mi czas dzieciństwa na szczęście minął bez internetu, bo myślę, że gdybym dorastał z podłączonym do kompa internetem pewnie straciłbym najpiękniej spędzone chwile w życiu. Teraz kiedy jestem dorosły to co innego.

Ale internet i inne nowinki techniczne to akurat nie moje największe zmartwienie dzisiejszych czasuów, lecz jak już wspominałem ciągle mnożący się kicz i tandeta w środkach masowego przekazu. 20 lat temu widok błaznów, mieniących się połyskiem od zewnątrz a pustych w środku był nie do pomyślenia. to mnie wkurza najbardziej gdzie włączę telewizor widzę albo Cichopkową, Karolaka, Kota, Dodę albo (o zgrozo!) Pudziana. Teraz byle bałwan może zostać gwiazdą telewizji a nasza polska kultura zaniża swój poziom.

użytkownik usunięty

Wydaje mi się, że po prostu nie rozumiesz w jaki sposób ukształtowała się Telewizja w XXIw. w całym Zachodnim świecie.
Otóż telewizje naziemne (u nas TVP1, TVP2) są właśnie od tego, aby produkowac i pokazywac prgramy dla najszerszej masowej widowni, której siłą rzeczy IQ najwyższe nie jest. Produkują więc masowo telenowele, tokszoły, reality shows, Jak oni tańczą VII, Idol XII, Tańczą gwiazdy, Mam talent IV itd. itd. Większośc widzów faktycznie lubi tylko to oglądac i jeśli się zdarzy, że stacja wyprodukuje serial lub program nieco ambitniejszy, ma on na tylko niską oglądalnośc (wg standardów TV), że po I sezonie spada z anteny i odwołują jego produkcję.

Dla widza z wymaganiami jest oczywiście telewizja kablowa i liczne kanały tematyczne, kochasz historię - włączasz VIASAT History, podróże, odkrycia - masz DISCOVERY różne rodzaje, programy kulturalne - masz KULTURA TVP, stare filmy - masz TCM, wspaniałe seriale - masz HBO, sport - masz EUROSPORT, modę - masz FASHION TV, są liczne programy publicystyczne, informacyjne, kulinarne, wybór masz ogromny i wszystko to jest nawet po polsku.

Mi też się zdarzyło obejrzec kawałek jakiegoś syfiatego programu, kiedy byłam u cioci w odwiedzinach lub kogoś z rodziny, ale sama u siebie nie włączyłabym tego. I Tobie też odradzam, bo mam wrażenie, że doprowadziłeś się do jakiejś chorobliwej frustracji, na punkcie tak nieistotnej sprawy jaką jest tv.

użytkownik usunięty

"Dla widza z wymaganiami jest oczywiście telewizja kablowa i liczne kanały tematyczne"

Dlatego właśnie wolę oglądać kablówkę ;) Problem w tym, że nie każdy ma dostęp do tych programów. Telewizja naziemna więc ma większy wpływ na pozostałych widzów, a podobno telewizja też kształtuje gusta, modę itd. A serwując te wszystkie programiki sprawia, że ludzie popadają w bezguście.

"I Tobie też odradzam, bo mam wrażenie, że doprowadziłeś się do jakiejś chorobliwej frustracji, na punkcie tak nieistotnej sprawy jaką jest tv."

Spokojnie, ja nie oglądam tych idiotycznych programów, więc całkowite zniechęcenie od TV mi nie grozi, zresztą od kilkunastu lat oglądam coraz mniej telewizji niż wcześniej. Frustracja? No może troszkę jestem wkurzony ;p Należę do tych starych pryków, którzy tęsknią za starą, dobrą telewizją ;)

Pozdrawiam.

użytkownik usunięty

W latach 80-tych leciały doskonałe programy, rozrywka na wysokim poziomie, wspaniałe filmy i seriale, ludzie chętnie je oglądali, jednak wtedy nie było reklam, a więc nie chodziło o pieniądze, nie było też innych opcji wyboru, więc test masowych gustów jest tu mało obiektywny:)

Tu mamy typowy dylemat, co było pierwsze jajko czy kura, czy producenici TV słusznie uważają widzów za debili, którzy chcą tylko oglądac debilne programy, czy też ludzie oglądają debilne programy, bo takie TV produkuje.

Załamanie nastąpiło dopiero pod koniec lat 90. Najbardziej żałuję likwidacji regionalnej. W paśmie wspólnym puszczali czaderskie filmy.

użytkownik usunięty
Rezun

Zgadza się, dużo baaardzo dziwnych odlotownych flmów tam miałam okazję obejrzec, szczególnie brytyjskich, a Robin Hood niedziela 13-ta, do dziś pamiętam:D No i w ogóle regionalna miała taki fajny klimat, pamiętam Sobotę w Bytkowie:D

Ja bym nie wysuwał takiej liniowej zależności pomiędzy inteligencją
odbiorcy, a repertuarem publicznej TV.

Trzeba pamiętać, że spora grupa widzów posiada nadal dostęp do
podstawowych 3-5 kanałów i w takim układzie Polsat, TVP i tvn mogą czuć
się monopolistami. Zatem niezależnie od oferty mają stały popyt.

Innym czynnikiem jest czysta ekonomia. Łatwiej zrobić tandetne szoł i
zaprosić do udziału "wschodzących celebrytów", którzy marzą o pokazaniu
swej ślicznej mordki telewidzom, niż porządny serial czy program
tematyczny.

Nie można też zapominać, że dziś telewizja zatrudnia speców od
"oglądalności". Większość programów rozrywkowych to naprawdę solidne
adaptacje zagranicznych pierwowzorów, które gwarantują odpowiednią
dramaturgię, oprawę muzyczną, wizualną, są dobrze zmontowane i
opowiedziane. Takie produkcje bazują na prostych instynktach odbiorcy.
Zamiłowaniu do oglądania rywalizacji, odpowiedniej specyfikacji
uczestników, wglądu w ich prywatne życie, interakcji z oglądającym etc.

Zarówno teoria o kształtowaniu telewizji podług "nędznych" gustów mas,
jak i ta mówiąca, że wciska się nam szit wbrew woli, to zbyt duże
uproszczenia.

No, ale to tylko relfeksja nie-telewidza.

Tajler

Dokładnie, im większy wybór ma konsument tym więcej możliwości dostępu do "kultury wyższej jakości". Nawet teraz na tak ograniczonym rynku jak nasza mamy dostęp do cyfrowych polsatów, enboksów i innych lokalnych dostawców w których ofercie mamy wypożyczalnie filmów, programy tematyczne itp.

Poza tym internet jest wręcz wybawcą od tych śmierdzących państwowych mediów. (bo system koncesji i regulacji sprawia iż każda tv jest mniej lub bardziej uzależniona od państwa).

Kolejna sprawa to właśnie sprawa podaży i popytu. Postawcie się na miejscu właścicieli poszczególnych telewizji. Wiadomo każdy chce zarobić, więc stawia na oglądalność. Na w pełni wolnym rynku, szukano by nisz w np "tylko programy i filmy z lat 90' w stylu polskiej tv z tego okresu"

Ja tak to widzę.

Yeah! A myślałem, że to tylko ja ciągle lubię narzekać, że kiedyś to było lepiej :D
Fajnie, że ktoś skrobnął taki temat. Prawda, że kiedyś telewizja była dużo fajniejsza. Do dziś pamiętam, że jak leciały kreskówki na Polonii 1, to na dworze nie było żadnego dzieciaka, bo wszyscy siedzieli przed skrzynią, żeby potem zastanawiać się z kumplami, jak te małe roboty mieszczą się w Yatta-Psie i czemu w Japonii boiska są okrągłe. Potem przyszedł Polsat, zaczęły się seriale, jak "Gwiezdna eskadra", czy "Ziemia 2" i też było fajnie. Potem jakoś kompletnie straciłem zainteresowanie telewizją, co zresztą trwa do dziś.

Dzisiaj niby są cyfrówki, gdzie jest multum rzeczy do wyboru, ale tak naprawdę na co mi to? Żeby obejrzeć coś w takim systemie, to muszę tydzień wcześniej się przygotować i ustalić jakiś harmonogram. Bo jak raz na ruski rok, ot tak sobie, włączę TV, to zanim przelecę pilotem po tych 200 kanałach żeby się zorientować co w ogóle leci, to połowa programów się skończy, zaczną się inne, a ja dalej nie umiem się zdecydować co mam oglądać.
Jest co prawda internet, mogę sam sobie ustalić co obejrzeć i kiedy obejrzeć, ale też do końca nie umiem się z tego cieszyć. Kiedyś oglądając film, człowiek wsiąkał na 2 godziny i ciężko go było przy tym zdekoncentrować. Dziś, jak odpalam coś na kompie, to co chwilę włączam pauzę, bo trzeba zerknąć co się dzieje, wysłać coś komuś na gg, napisać coś na forum, wrzucić następny link na rapida i tak co pół godziny. Dzięki temu obejrzenie dwugodzinnego filmu potrafi się czasem rozciągnąć do trzech godzin, albo rozłożyć na dwudniowe raty. Niby fajnie mieć tyle możliwości, ale jednak czuję, że trochę się nam wszystkim poprzewracało w dupach od tego dobrobytu. Dlatego czasem tęsknię za dawnymi czasami, kiedy człowiek miał tylko dwie opcje do wyboru, ale za to umiał je maksymalnie wykorzystać.

użytkownik usunięty
Cham_Solo_

Hi, hi, mam tak samo z tym pauzowaniem. Ale muszę przyznac, ze w tej dekadzie podoba mi się, że to ja decyduję kiedy i co oglądam. Czy mam ochotę na horror czy thriller czy dramat, i czy mam czas tego a tego dnia. W latach 90-tych doprowadzało mnie do szału, że najlepsze filmy leciały w sobotę wieczorem, kiedy człowieka nie było w domu lub w ferie i wakacje, kiedy człowiek nie oglądał TV. A żeby obejrzec każdy odcinek mojego ukochanego Z Archiwum X musiałam się nieźle nagimnastykowac. Niby można było nagrac na to dziadostwo VHS, ale sporo zawracania głowy czasem z tym było.

Z "Archiwum X" to był akurat najmniejszy problem, bo leciało w poniedziałki i chyba w czwartki wieczorem. Poza tm powtarzali to parę razy, więc chyba widziałem wszystko. Kiedyś tylko, jak byłem na wakacjach na wsi to musiałem sobie skombinować telewizor do domku, żeby to obejrzeć. Nagrać na kasetę nawet nie było jak, bo moi starzy kupili chyba jedyny magnetowid na rynku, który nie miał opcji nagrywania...

użytkownik usunięty
Cham_Solo_

"Dlatego czasem tęsknię za dawnymi czasami, kiedy człowiek miał tylko dwie opcje do wyboru, ale za to umiał je maksymalnie wykorzystać."

Dokładnie coś w tym jednak jest, widzę że nie tylko ja tak myślę ;)

Ja też tęsknie za latami dziewiędziesiątymi. Wtedy człowiek włączył telewizor rano i mógł oglądać tv przez cały dzień. Zawsze było coś interesującego.

Pamiętam jak w czwartek na Jedynce leciało przedpołudniem "Czwartkowe spotkanie z przyrodą" i kedy do kin wszedł "Jurassic Park" z 1993 roku to w tym paśmie leciały jakieś filmy dokumentalne o dinozaurach. Mało tego w sklepach zaraz pojawiały się jakieś gumy z naklejkami gdzie widniały dinozaury.

W czwartek wieczorem leciał najlepszy (wg mnie) serial kryminalno-sensacyjny czyli Żar tropików. Potem obejrzało się powtórke odcinka z czwartku w piątek rano i znowu czekało się do czwartku na kolejne przygody Nicka Slaughtera i Silvie Girard.

To były pięknie czasy które już niestety nie powrócą.

użytkownik usunięty

Teraz nie uraczysz już nawet "Spotkania z balladą" w Kopydłowie, eh Władek Pagad to były czasy ;) Jeszcze pamiętam nijakiego Zulugulę, Pana Japę i Genowefę Pigwę :)

Widzę, że nie tylko ja tęsknię za latami 90. Ach - to były czasy. Jak przypomnę sobie tamte seriale, bajki. Też ostatnio na you tubie oglądałam pierwsze reklamy, stare odcinki disco relax i teleturniejów. Jak oglądam to, to normalnie ryczę. Szkoda, że te czasy nie powrócą.

użytkownik usunięty

Tak zwany "celebrytyzm" to prawdziwa zmora naszych czasów. To największy szajs jaki przyszedł z Ameryki.